Józef Okulewicz

Batalia w sprawie dowodów osobistych

po wyjściu Powyższy tekst wysłałem do 3 banków, które ciągle oferują mi udzielenie kredytu. Pozostało to bez echa. Zapewne - tak jak w jednym z nich - potraktowano to jako opinię nie wymagającą zajęcia stanowiska. Dzięki takiej postawie można nabrać przekonania, że klient może wielkim wysiłkiem co najwyżej zmienić kolor bacika, którym jest zaganiany do konsumpcji dostarczanych towarów. Umacnia to przekonanie, że wobec zjednoczonej siły państwa i przedsiębiorców, klient nie ma nic do powiedzenia.

"W odpowiedzi na korespondencję z dnia 30.09.2007 r. uprzejmie informuję, że formularz dotyczący wydania nowego dowodu osobistego przesyłany jest Klientom Banku w celu przypomnienia o konieczności wymiany w/w dokumentu.
Zaznaczam jednak, że aktualnie posiadacze starych dowodów osobistych również mogą ubiegać się o udzielenie kredytu.
Jednocześnie dziękuję za przesłaną do Banku opinię odnoszącą się do kwestii związanej z powyżej opisaną sytuacją.
GE Money
"


Tym, którzy nie wierzą, że władze administracyjne zamierzają pozbawić obywatelstwa tych obywateli, którzy nie wypełnią przed 31.12.2007 r. „obowiązku wymiany” tzw. książeczkowych dowodów osobistych, dedykuję pismo jakie wisi w Ratuszu Białołęka podpisane przez Wojewodę Mazowieckiego Jacka Sasina. (forma zgodna z oryginałem)
Można w nim przeczytać m.in.: „(...) Wydłużenie do 31 marca 2008 r. czasu, w którym książeczkowe dowody osobiste będą mogły poświadczać tożsamość i obywatelstwo polskie, nie jest tożsame z przesunięciem terminu wymiany dowodów. Wydłużenie ważności dowodów dotyczy wyłącznie osób, które złożą wnioski o wydanie dowodu do końca grudnia br., (...)
Wydawałoby się, że po 31.12.br ci co nie zdążą z WYMIANĄ będą mogli złożyć wniosek o WYDANIE nowego dowodu. Jednak Wojewoda zgadza się na to, że tzw. „stary dowód” będzie ważny pod warunkiem złożenia w terminie wniosku o jego wymianę. Bez takiego wniosku dowód nie będzie poświadczał obywatelstwa. Tym samym zgadza się, że część obywateli może za karę zostać bezpaństwowcami.

Co będzie poświadczać obywatelstwo, którego przecież zgodnie z Konstytucją RP nie można utracić ?
Czy obywatele ci zostaną deportowani ?
Co na to konstytucjonaliści, a przede wszystkim Rzecznik Praw Obywatelskich ?
Jeśli można uchwalić ustawę, że trzeba złożyć w nieprzekraczalnym terminie podanie aby nie stracić możliwości poświadczenia obywatelstwa, to jak daleko jest do ustawy, że trzeba złożyć podanie o przedłużenie prawa do własności, bo inaczej można ją stracić ?


List do RPO z dnia 6.11.2007 r.
"Uchwalanie takiej ustawy, która dopuszcza - na skutek zaniedbania obywatela - niemożność poświadczenia czegoś co nabywa się poprzez fakt urodzenia, powinno być nieważne z mocy prawa.
Obywatel jest zmuszany do pisania podania o przedłużenie ważności swego nazwiska. Jeśli nie napisze, to utraci możność poświadczenia tożsamości i obywatelstwa.
Sprawa administracyjna, która powinna być załatwiona w rybie administracyjnym nakłada na obywatela nowy obowiązek, który nie ma związku z obowiązkami zapisanymi w Konstytucji RP.
"

Odpowiedź od RPO nadeszła 3.12.2007 r.
"26.11.2007 r.
W odpowiedzi na Pana pismo, działając z upoważnienia Rzecznika Praw Obywatelskich uprzejmie informuję, iż obowiązek wymiany książeczkowych dowodów osobistych został wprowadzony na mocy przepisu art. 2 ust. 2 ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 r. o zmianie ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych oraz ustawy o działalności gospodarczej (Dz.U. Nr 113, póz. 733). Obowiązek ten należy wykonać do końca bieżącego roku (art. 2 ust. 2 pkt 5 powołanej ustawy), mając na uwadze, że stosowanie do postanowień ustawy z dnia 7 września 2007 r. o czasowym posługiwaniu się dowodami osobistymi wydanymi przed dniem l stycznia 2001 r. (Dz.U. Nr 191 póz. 1363), książeczkowe dowody osobiste po 31 marca 2008 r. przestaną być dokumentami stwierdzającymi tożsamość osoby oraz poświadczającymi obywatelstwo polskie.
Zgodnie z art. 2 ust. 3 ustawy o zmianie ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych oraz ustawy o działalności gospodarczej, przy wymianie dowodów osobistych stosuje się tryb postępowania określony w sprawach wydawania tych dokumentów.
Oznacza to m.in. konieczność osobistego stawiennictwa we właściwym organie gminy w celu złożenia wniosku o wydanie dowodu osobistego oraz uiszczenia opłaty za wydanie dowodu osobistego, o której mowa w art. 36a ustawy z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych (tekst jednolity Dz.U. z 2006 r. Nr 139, póz. 993). Osoba, która nie dokona wymiany dowodu osobistego w terminie określonym w ustawie, naraża się na odpowiedzialność za popełnienie wykroczenia z art. 55 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Stosownie bowiem do postanowień powołanego przepisu, kto uchyla się od obowiązku wymiany dowodu osobistego, podlega karze ograniczenia wolności do jednego miesiąca albo karze grzywny.
Mając na uwadze, że obowiązek wymiany dowodów osobistych został ustanowiony w ustawie, a przepis art. 83 Konstytucji obliguje obywateli do przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej, wszyscy posiadacze książeczkowych dowodów osobistych powinni dokonać ich wymiany w prawem przewidzianym terminie. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich przedstawione przez Pana stanowisko, iż regulacje, które wprowadzają obowiązek wymiany dokumentów tożsamości są dotknięte wadą nieważności, gdyż niewypełnienie wspomnianego obowiązku naraża obywateli na negatywne skutki np. w postaci braku dokumentu poświadczającego obywatelstwo polskie, jest nieuprawnione. Z wadliwością aktu normatywnego, który nakłada wspomniany obowiązek, mielibyśmy do czynienia tylko w sytuacji, gdyby istniały obiektywne okoliczności, które uniemożliwiałyby obywatelom jego wykonanie. Tymczasem zasady i tryb wymiany dowodów osobistych są tak określone, że nie wprowadzają niemożliwych do spełnienia przez obywateli wymogów, w celu dokonania wymiany tych dokumentów. Jeśli jednak obywatel nie zastosuje się do obowiązku wymiany dowodów osobistych, może spotkać się z negatywnymi konsekwencjami takiego zaniechania w sferze życia społecznego, gospodarczego lub politycznego, przy czym winę za te konsekwencje będzie ponosić sam obywatel.
Z poważaniem
Tomasz Schabowski (Główny Specjalista)
"

Rzecznik staje na gruncie prawa. Jeśli jakiś przepis ma postać ustawy, to obywatel musi go przestrzegać jako prawo. Takie prawo byłoby nieważne tylko wtedy gdyby obiektywnie nie można go było wypełnić. Innego źródła prawa w naszej Rzeczypospolitej nie ma.
Nawet trudno sobie wyobrazić jakiego obowiązku nie możnaby nałożyć na obywatela.
Gdyby - hipotetycznie - parlament większością kwalifikowaną uchwalił ustawę o obowiązku oddania majątku przez jakąś niewielką grupę ludności, to takie prawo byłoby nieważne tylko wtedy gdyby ta mniejszość obiektywnie nie mogła oddać swego majątku.
W takiej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich może tylko zachęcać obywateli do wypełniania prawem nałożonych obowiązków i przypominać o grożących karach za ich niewypełnienie.


W nadanym 29 listopada reportażu okazało się, że w samej tylko Warszawie pozostało jakieś 130 000 obywateli, którzy nie spełnili narzuconego im nowego tzw. obowiązku i nie złożyli podania o przedłużenie ważności swojego nazwiska. Z wypowiedzi urzędników wynikało jednak, że obywatele ci nie będą deportowani. Jedynie nic nie będą mogli załatwić w urzędach, a dodatkowo grozi im kara grzywny od 20 zł do 5000 zł lub areszt zależnie od tego, co będzie sprawiać większą przyjemność urzędnikom.
Ani reporterowi ani zafascynowanej udzielaniem wywiadu urzędniczce nie zadrżał głos, gdy wymieniano dokuczliwości, jakie spotkają ich współobywateli w nowym roku. Reporter nawet nie zmartwił się, że areszt będzie musiał być bezterminowy, bo przecież już nie będzie można złożyć podania o wymianę dowodu.
Przychodzi na myśl zafascynowanie młodego człowieka, któremu przed laty zlecono zadanie przewożenia ludzi po Europie. Nie pytał o racje moralne takiego przedsięwzięcia, a jedynie martwił się skąd wziąć bydlęce wagony i jak je upchnąć na zatłoczonej sieci kolejowej. Później przypłacił to głową, ale co namęczył ludzi to namęczył.
Teraz też w zacietrzewieniu by zrealizować urzędnicze pomysły, ani elity, ani autorytety moralne nie protestują przeciw perspektywie, że już za 20 zł będziemy mieli wstyd na całą Europę.
Wyćwiczonym w minionym systemie obywatelom i ich przewodnikom chyba nie mieści się w głowie, że w wolnym kraju posiadanie dowodu osobistego nie może być obowiązkiem. Jest obywatelskim prawem nabytym z urodzenia lub z wyboru.
Może dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich nie reaguje, bo musi walczyć o prawo kobiet do równego z mężczyznami wieku emerytalnego.
Na razie więc zanosi się na to, że aresztowani po 31 grudnia bezimienni już obywatele, staną się pierwszymi męczennikami wolnej Rzeczypospolitej.


List do RPO z dnia 12.12.2007 r.
Zwracam uwagę Rzecznika Praw Obywatelskich na przeoczenia w ochronie praw obywatelskich, jakie miały miejsce w związku z ustawą o wymianie dowodów osobistych.
Po pierwsze przyjęto tryb wykonania ustawy zrównujący prawa obywateli troszczących się o posiadany dowód osobisty z prawami tych, co wykazali brak troski o dowód osobisty i zgubili go bądź zniszczyli. W efekcie tego wszyscy muszą płacić za wymianę dowodu tę samą kwotę.
Po drugie wyznaczony w ustawie nieprzekraczalny termin złożenia wniosku o wymianę dowodu, naraża obywateli na sytuację, w której nie mogą złożyć takiego wniosku.
Tak więc nawet jeśli zdaniem RPO można w RP uchwalać ustawy nakładające na obywateli obowiązki nie wpisane do Konstytucji RP, to jednak nie powinny być one formułowane w sposób pozbawiający obywateli prawa do bezpiecznego życia w RP, co nastąpiło przy okazji tej ustawy. Chociaż termin działania ustawy minie za kilka tygodni, to należałoby wystąpić w obronie tych obywateli, którzy – choć zdaniem RPO z własnej winy – zostaną narażeni na kary administracyjne lub areszt z powodu wpisania do ustawy nieprzekraczalnego terminu złożenia wniosku o wymianę dowodu osobistego. Na skutek tego część obywateli nie będzie miała możliwości naprawienia swojego przeoczenia.
W wolnej RP administracja nie może wnioskować o uchwalanie ustaw, które wytwarzają sytuacje, w jakich obywatel musi być poddany bez sądu karze administracyjnej, bo po narzuconym terminie nie ma możliwości wykonania poleceń administracyjnych.


Powyższe teksty wysłałem do prasy: „Fakt”, który jako pierwszy upomniał się o godność obywateli, „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek”, „Rzeczpospolita”, „Życie Warszawy”, jak również do programu „Warto rozmawiać”. Ciekaw jestem z jakim skutkiem. (17.12.2007)


Na 10 dni do końca roku w radio podano, że 2 300 000 obywateli nie złożyło jeszcze wniosku o wymiane dowodu osobistego. Nadal nie poddaje się w wątpliwość samej idei "terminu na złożenie podania". Użyto tej formuły chyba dlatego, że nie było lepszego powodu by zakończyć akcję wymiany dowodów. W istocie wymiana może się zakończyć dopiero po wymianie ostatniego dowodu i nie ma racjonalnego powodu by wprowadzać inne ograniczenia. Pomysł z terminem składania podań mógł się narodzić tylko w systemie, w którym obywatel musi prosić o wszystko. Nawet o to co mu się należy i czego nie można mu odmówić.
Ciekawe co zrobi ustawodawca i jego wykonawcy aby umożliwić tej garstce pozostanie obywatelami RP ? Zapewne trzeba będzie antydatować podania przyjmowane po 31.12.2007. Nagłe zmniejszenie populacji o 5 % nie mogłoby pozostać bez echa. Zważywszy jednak na przyczynę - byłby to „drwiący śmiech pokoleń”.

22.12.2007


To w ustawie określono końcowy termin przyjmowania wniosków i nie potrzeba żadnych rozporządzeń. Ustawa zaś jest dlatego, że w Konstytucji RP nie ma takiego obowiązku jak składanie wniosku o dowód. Gdyby nie ustawa, to możnaby sobie spokojnie czekać aż urzędnicy przyniosą dowód do domu. Użyto posłów żeby urzędnicy mieli wygodniej. Ale tzw. ustawodawca zapomniał pomyśleć co zrobić jak ludzie przyjdą po tym terminie. Wykonawca ustawy też zapomniał pomyśleć jak przebiega obsługa obywatela. Zanim nastąpi złożenie podpisu w obecności (10 s), jest wyszukanie koperty z danymi na zapleczy (120 s), wpisanie danych do komputera (240 s) i nie wiadomo jak długie stanie w kolejce. Jak widać oprócz tych 10 s, resztę mogliby zrobić urzędnicy w czasie gdy niby zatroskani oczekują na petentów nic nie robiąc. Zatem wybrano procedurę obsługi w maksymalnym stopniu angażującą czas obywatela. Pomijając to, że dwukrotne złożenie podpisu nie jest do niczego potrzebne. Ponieważ to nie obywatel potwierdza swoją tożsamość, tylko urząd potwierdza obywatelstwo nabyte przez fakt urodzenia, o czym urząd wie skąd inąd. To obowiązkiem urzędu jest wydać potwierdzenie obywatelstwa. Nie jest zaś bowiązkiem obywatela prosić o potwierdzenie obywatelstwa. Jednak urząd domaga się takiej prośby i do tego skłania posłów by nałożyli taki obowiązek na obywatela. Okazuje się, że nikt ze światłych elit RP przeciwko temu nie protestuje. Jeśli można nas tak traktować, to na jakiej podstawie uważamy się za obywateli ?

29.12.2007


Do ostatniej minuty starego roku wszyscy dziennikarze będąc wierni swemu powołaniu zapowiadali, jakim to niewygodom będą poddani ich współobywatele, którzy nie złożą podania o wymianę dowodu osobistego do końca roku. I co ? Sprawa się rypła. Minister Spraw Wewnętrznych odstąpił od karania tych osób. Podania o wymianę można składać jak dotychczas. Zarówno wojewoda został wystawiony do wiatru jak i ci, co stali w tasiemcowych kolejkach. Jeśli jednak mając ustawę i winnych jej łamania minister może odstąpić od karania, to chyba Polska nierządem stoi ? Czyżby łaskawość ministra ponad ustawami ?

3.01.2008


Przy okazji tej pozornie błachej sprawy skompromitowały się elity RP. Ośmieszono konstytucyjną zasadę państwa prawnego, w którym minister może odstąpić od karania, bo albo prawo albo łaska ministra. Prasa jednym głosem prowadziła nagonkę przeciw obywatelom. "Fakt" jedynie upomniał się o prawo obywatela do godnego stania w kolejce po dowód. Zamiast podważyć zasadność ustalania nieprzekraczalnego terminu obowiązkowej wymiany bezterminowego wcześniej dowodu osobistego, straszono obywateli trudnościami w życiu codziennym. Jest to jawne szczucie jednych obywateli przeciw drugim. Jak można zakładać, że np. panienka w okienku pocztowym nie wyda listu poleconego swojemu sąsiadowi tylko dlatego, że ma on "ksiażeczkowy"dowód osobisty? A już zapowiadanie, że bank nie przydzieli kredytu jest sugerowaniem, że banki są agendami administracji państwowej. RPO i TK nabrały wody w usta, bo zapewne nie wiedzą jak wybrnąć z sytuacji gdy do załatwienia sprawy administracyjnej zaprzęgnięto ustawę.
Możliwe rozwiązanie to: (1) przeprosić obywateli za narażenie ich praw i godności, (2) uczulić RPO żeby zapobiegał uchwalaniu takich ustaw w przyszłości, (3) wysłać każdemu obywatelowi bon na 30 zł do pewnej sieci sklepów, jako dowód, że nie traktuje się obywateli jak idiotów.

3.01.2008


Odpowiedź od RPO nadeszła 11.01.2008 r.
"7.01.2008 r.
W odpowiedzi na Pana kolejną korespondencję dotyczącą obowiązku wymiany dowodów osobistych, działając z upoważnienia Rzecznika Praw Obywatelskich uprzejmie wyjaśniam co następuje.
Obowiązek wymiany dowodów osobistych wydanych przed l stycznia 2001 r. dotyczy wszystkich posiadaczy tzw. książeczkowych dowodów osobistych. Po spełnieniu tego obowiązku, który wiąże się z koniecznością uiszczenia opłaty za wydanie dowodu osobistego w wysokości 30 zł, obywatel legitymuje się nowym dokumentem tożsamości, który ma postać spersonalizowanej karty identyfikacyjnej, ważnej - co do zasady - przez okres 10 lat od daty wydania. Jeżeli we wspomnianym okresie posiadacz dowodu osobistego utraci ten dokument (zgubi lub zniszczy), będzie zobligowany do wystąpienia z wnioskiem o wydanie nowego dokumentu tożsamości i ponownego uiszczenia opłaty za wydanie dowodu osobistego. Koszty związane w wykonaniem obowiązku posiadania dowodu osobistego przez obywatela, który utracił dokument tożsamości, będą zatem dwukrotnie wyższe niż te, które poniosła osoba zobowiązana do ustawowej wymiany dowodu osobistego.
Odnosząc się natomiast do kwestii ustawowych terminów, w których obywatele byli zobowiązani do wymiany dowodów osobistych, uprzejmie wyjaśniam, że ich upływ nie pozbawia osób, które nie wywiązały się z tego obowiązku, możliwości złożenia wniosku o wydanie dowodu osobistego i otrzymania nowego dokumentu tożsamości. Przekroczenie wspomnianych terminów naraża jedynie obywateli na sankcje z tytułu popełnienia wykroczenia z art. 55 pkt l ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych, polegającego na uchylaniu się od obowiązku posiadania lub wymiany dowodu osobistego.
Pragnę ponadto poinformować, że w sierpniu 2007 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował wystąpienie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, w którym zwrócił uwagę na opóźnienia w wymianie dowodów osobistych i poprosił o podjęcie działań, które zapobiegną powstaniu sytuacji, że w styczniu 2008 r. spora grupa obywateli pozostanie bez ważnego dowodu osobistego. Skutkiem wspomnianego wystąpienia było m.in. uchwalenie przez parlament ustawy z dnia 7 września 2007 r. o czasowym posługiwaniu się dowodami osobistymi wydanymi przed l stycznia 2001 r. (Dz.U. Nr 191, póz. 1363), która przedłużyła ważność książeczkowych dowodów osobistych do dnia 31 marca 2008 r.
Z poważaniem
Tomasz Schabowski (Główny Specjalista)
"

Co do kosztów wymiany, to RPO patrzy w przyszłość i pominął prawa nabyte posiadaczy dowodów.
Za to w kwestii terminów wyjaśniło się, że sformułowanie "... wymiana zakończy się 31 grudnia 2007. Termin wymiany dowodów nie zostanie wydłużony." było kłamstwem wynikającym z urzędniczej nadinterpretacji, aby postraszyć podległych sobie szaraczków. Podania o wymianę można nadal składać.


Inni o wymianie dowodów osobistych: Edward Leszczyński – Żebracy i złodzieje (grudzień 2004)

koniec