©   Józef Okulewicz

znaczek

Imprezy



Treść 2004:
    * Wycieczka techniczna     * Wehikuł czasu     * Jakaś praktyka     * Logistyka kłopotliwa     * Logistyka bolesna     * Logistyka partnerska     * Logistyka nieosiągalna     * Problem filozoficzny     * Poszukiwanie metody modelowania



WYCIECZKA TECHNICZNA

u celuTym razem1) firma inter cars gościła grupę studentów z Wydziału Transportu PW, którzy mogli sprawdzić czy i jakie odbicie w praktyce mają poznawane zasady teoretyczne.2)

Po krótkim przestoju w recepcji spowodowanym włączaniem komputera, można było przekroczyć progi magazynu.

W styczniową sobotę magazyn był jakby uśpiony. Dzięki temu przewodnik mógł oprowadzić grupę studentów po wszystkich jego zakamarkach, nie będąc odrywanym do pilniejszych zadań. Gdzieniegdzie można było dojrzeć pracowników, czasami przejechał wózek z paletą. Na przenośniku taśmowym można było się dopatrzyć pojedyncze pojemniki.

Kompletowanie zamówienia zaczyna się od komputerowego przydzielenia zamówienia pracownikowi.

stanowisko brygadzisty













Ten zaś odbiera je na ekranie skanera i następnie wybiera odpowiednią czynność z listy na ekranie.

komputeer ze skanerem

Potem trzeba trafiać w naklejony na pojemniku kod paskowy, w kod paskowy miejsca i kod towaru, aż uzbiera się wszystkie części na liście zamówienia.

skaner w działaniuetykieta miejsca










Po skompletowaniu zamówienia ustawia się pojemnik z częściami na taśmie, a pracownik może zająć się następnym zleceniem.

pojemnik na początku drogi










Na przenośniku taśmowym pojemniki przemieszczają się na niższe poziomy magazynu. Tam mogą być wkładane do oddzielnych pojemników pozostałe składniki zamówienia.

zjazd na dółprzenośnik wałkowy

Na dole pojemniki przesuwają się na przenośniku wałkowym.

Do głównego strumienia mogą dołączyć pojemniki ze strumienia dodatkowego.

pojemniki z dolnego poziomu








złączenie dróg




Czasami pojemnik musi być przytrzymany by nie doszło do zderzenia.






Gdy pojemnik dojdzie do miejsca przeznaczenia jest przytrzymywany, a następnie spychany na odpowiednie odgałęzienie przenośnika. Tam części są pakowane w jedną lub kilka paczek dla klienta.

zatrzymanie pojemnikazepchnięcie pojemnika










Tym niemniej czas, po którym skompletowana paczka docierała w taki dzień do strefy wyjścia był mniej więcej taki jak podczas typowej zmiany w normalnym dniu, kiedy to magazyn przypomina mrowisko.

Setka pracowników jednej zmiany śmiga wówczas w ramach swoich sektorów, pobierając części z regałów i wkładając je najpierw do koszyków na kółkach (takich jak w supersamie), a potem przekładając je do pojemników stawianych następnie na taśmociągu. Wtedy dopiero można się przekonać, że skompletowanie nawet dużego zamówienia trwa niewiele dłużej niż pobranie pojedynczej części.

Tego zaś nie może zrozumieć indywidualny klient, który siedząc w recepcji po złożeniu zamówienia na jedną część, zastanawia się jak daleko od hurtowni może być magazyn firmowy.

Na razie przemyśliwa się nad przyspieszeniem ruchu taśmociągu. Jednak przestrogą przed takim myśleniem jest zaprezentowana na początku XX wieku przez Charlie Chaplina, wizja człowieka uwikłanego w pędzącą taśmę produkcyjną. W firmie, w której o pracowniku myśli się tak jak w inter cars, na pewno poszuka się innego rozwiązania.

Modułowa konstrukcja współczesnych przenośników i komputerowe sterowanie dają dziś możliwość zrealizowania najśmielszych nawet struktur przestrzennych oplatających przenośnikami magazynowe regały. Jeśli będzie kilka wejść do tego systemu, to pojemniki mogłyby nawet przesuwać się bardzo szybko nie wywierając presji na pracowników. Dałoby to pracownikom dodatkowe przekonanie, że ich wysiłek by sprawnie skompletować zamówienie, nie jest marnotrawiony przez wolno poruszający się taśmociąg.

Doświadczenie we wprowadzaniu usprawnień jest wpisane w historię firmy. Gdy wzrosły obroty w handlu oponami, to dotychczasowe rozwiązanie, kiedy to przyjeżdżał zapchany "po sufit" TIR, okazało się niewygodne. Taką dostawę rozładowywało się przez kilka godzin turlając opony do regałów lub przewożąc je wózkami.

Dlatego zastosowano podpatrzone gdzieś rozwiązanie, by opony już u producenta pakować na stojaki, które za pomocą wózka umieszcza się w ładowni samochodu, a później wózkiem przewozi się na miejsce w magazynie. Stojaki postawione jeden na drugim mogą sięgać nawet sufitu magazynu. Nalepki z kodem paskowym miejsca nakleja pracownik przyjmujący dostawę. Puste stojaki można po złożeniu upchnąć bez problemu na ciężarówce i powrotnym kursem zawieźć do producenta.

W ten sposób kosztem zmniejszenia wypełnienia pojedynczego samochodu - co zwiększyło liczbę przewozów - usprawniono cały "łańcuch dostawczy" od dostawcy do odbiorcy, spełniając postulat by unikać lokalnej optymalizacji3). Uwolniono przy tym pracowników od uciążliwości związanych z tradycyjnym przyjmowaniem dostaw opon.

Oznacza to, zdobywana przez studentów umiejętność projektowania magazynów będzie przydatna na codzień. Projektowanie magazynu trzeba bowiem powtarzać za każdym razem - choć może w ograniczonym zakresie - gdy tylko od pracowników zaczną przychodzić sygnały, że ich działania sprawiają im kłopot. To oni są źródłem informacji o tym, że rzeczywistość logistyczna wychodzi poza ramy nakreślone na podstawie teorii. Jest to o wiele lepsza perspektywa niż z pozycji sprawozdań sporządzanych - nawet komputerowo - na poziomie zarządu.

Dlatego choć na początku w magazynie był tylko jeden wózek - bo przejęto go z poprzedniej lokalizacji magazynu - to szybko dodawano następne, gdy okazywało się, że dotychczasowa ich liczba nie wystarcza do sprawnego zrealizowania napływających zleceń.

O tym zaś najpierw wiedzą pracownicy, a potem dopiero brygadziści, kierownicy, dział zaopatrzenia i zarząd. Nie jest to może kolejność zgodna z teorią, ale szybkie i przemyślane reagowanie na sygnały z poziomu realizacji sprawia, że maleje liczba dni kiedy trzeba pozostać w pracy do północy by wysłać wszystkie zaplanowane dostawy.

To zaś jest specyfiką działania magazynu, że wszelkie spiętrzenia zamówień czy dostaw można bez trudu rozładować zostając nieco dłużej w pracy i poruszając się nieco szybciej. Rekompensatą za ten krótkotrwały wysiłek są płatne nadgodziny i niezmieniona pensja w okresach gdy natężenie przepływu materiałów jest mniejsze. Dlatego można bez obaw oczekiwać na nadchodzące spiętrzenia, bez silenia się na ich przewidywanie.

Gdyby jednak dział zaopatrzenia, który dysponuje niezbędnymi danymi, pokusił się o sporządzanie takich planów obciążeń, to zapewne już po krótkim czasie okazałoby się, że są one tak niezbędne jak dziś komputerowe skanery.

Na razie dział zaopatrzenia na bieżąco wyznacza maksymalne i minimalne stany magazynowe poszczególnych asortymentów, odpowiednio do tempa sprzedaży. Dba w ten sposób o optymalne wykorzystanie magazynu przy zmieniających się modach na pojazdy, te kupowane jak i te zdobyczne.

Dzięki przychylności kierownictwa firmy, zorganizowana ad hoc wycieczka stanowi cenne uzupełnienie obrazu logistyki wynoszonego ze studiów. Warto byłoby również w przyszłości korzystać z tej gościnności, by obserwować rozwój firmy realizowany zgodnie z zasadami logistyki, zarówno w sferze przepływu materiału jak i w sferze relacji międzyludzkich.

______________________________________________________

1) Poprzednim razem byli to uczestnicy II-go Forum Młodej Logistyki

2) Zdjęcia: Adam Kałuża

3) Postulat ten formułuje np. gen. Pagonis w swej definicji logistyki zamieszczonej w książce: Schechter D., Sander G.F.: Delivering the Goods: The Art of Managing Your Supply Chain, John Willey & Sons, 2002

25.01.2004



WEHIKUŁ CZASU

Po kilku latach przymierzania się, zainaugurowano spotkania aktualnych studentów z absolwentami, którzy jako początek swej działalności zawodowej wpisują w ankietach Instytut lub Wydział Transportu Politechniki Warszawskiej.

Wydawało się, że nic prostszego jak uzgodnić termin, przygotować salę i rozwiesić ogłoszenia na Wydziale. Wszyscy bowiem spotykani absolwenci byli gotowi podzielić się swymi doświadczeniami z młodszymi koleżankami i kolegami.

Można jednak zrozumieć obawy przed takim spotkaniem. Trudność bowiem polega na tym, że stanowi ono nie tylko oderwanie się od bieżącej codzienności - która dla młodego człowieka jest często zachwycającym całym światem - ale i sposobność by stanąć oko w oko z własnym odbiciem za 10, 15, czy nawet 20 lat.

To tak jakby uruchomić "wehikuł czasu" - co może też nawiązywać do studiowanej specjalności - i pytać się samego siebie jak dojść tam gdzie dziś - jeszcze w marzeniach - chciałoby się dojść. Są to obawy o to co można zapytać siebie samego, po kilkunastu latach pracy zawodowej.

Trudu przełamania tej emocjonalnej bariery podjął się Pan Wojciech Gregorek1), który nie tylko rozumiał obawy studentów, ale zarazem doskonale wiedział co powinno być przedmiotem takiego spotkania. Z pełną świadomością roli jaką przyszło Mu spełnić, odsłonił przed studentami kolejne etapy swej drogi zawodowej. Jasno przedstawił kryteria jakimi się kierował i wyjaśnił skąd przyszedł mu pomysł takich a nie innych zasad postępowania. Na początek opowiedział jak doszło do tego, że znalazł się w Instytucie Transportu, czego zamierzał się uczyć i co wpływało na zmiany w jego wyborach.

Ciąg zdarzeń, który w jakiś sposób doprowadził do chęci i możliwości spotkania się ze studentami, rozpoczął się od postanowienia zajmowania się dziedzinami w najrozmaitszych aspektach związanymi z transportem. Nic w tym dziwnego, że przywiodło to do zajmowania się logistyką, rozumianą także bardzo szeroko. Logistyka potwierdziła przy tym swą wyjątkowość, jako obszar dający możliwość nieustającego poszukiwania nowatorskich rozwiązań. Może być źródłem zadowolenia i okazją do sprawdzania się nawet dla kogoś, kto programowo postanowił co jakiś czas zmieniać rodzaj wykonywanej pracy.

Studenci ujrzeli człowieka, który opowiedział o przemierzaniu drogi, która dla każdego z nich może zdawać się być zanurzona we mgle. Mówił o rodzeniu się decyzji i dokonywaniu wyborów. Jak pozornie przypadkowo spotykani ludzie powodują zmiany nastawień i celów życiowych. Jak cele te będąc realizowane, otwierają nowe perspektywy i możliwości. Jak podejmowane postanowienia kształtują przez lata drogę życiową wśród najrozmaitszych wydarzeń i zachodzących przemian.

Jeśli postanowienie jest wewnętrznie ugruntowane, to po latach przynajmniej wiadomo, że to właśnie ono procentuje podczas kolejnych wyborów i decyzji. Przeżyte doświadczenia mogą być gromadzone jako kolejne wytyczne do zmagania się z nowymi wyzwaniami.

To spotkanie, to tylko krótki przystanek w drodze, która rozwija się nadal wg tych samych reguł, nie wolna od dylematów i rozterek, które towarzyszyły jej u zamierzchłych - wydawałoby się - początków. Tym ważniejsze to dla młodych ludzi, że w pozornie zagmatwanym świecie, w którym nie wiadomo czym się kierować, zobaczyli funkcjonowanie konsekwencji i wytrwałości. Czegoś co było przydatne nie tylko w XX w. ale będzie też przydatne w wieku, na który przypadnie ich działalność zawodowa.

Mogli też sobie uświadomić istotę oczekiwań wobec młodych inżynierów. Nie są one przy tym wyssane z palca. Są to oczekiwania zwykłych ludzi, którzy dla zrealizowania swoich celów potrzebują współdziałania innych ludzi, by w ten sposób zrealizować cel wspólny. Nie ma nic niepojętego w tym, że te swoje oczekiwania komunikują choćby w ten sposób, że ogłaszają chęć zatrudnienia kogoś w swojej lub kierowanej przez siebie firmie. Na tę ofertę współdziałania ma możność odpowiedzieć i powinien to zrobić człowiek, który choć może i ma niezbędne przygotowanie fachowe, to przede wszystkim powinien chcieć się uczyć w ramach tego współdziałania. Dyplom wyższej uczelni to tylko świadectwo umiejętności dalszego i ciągłego uczenia się, odpowiednio do nowych sytuacji i nowych wymagań.

Wytyczne dla młodych logistyków, kontaktujących się z firmami, dla których zamierzają pracować, pokrywały się z zaleceniami sformułowanymi przed dwoma laty w ramach I-go Forum Młodej Logistyki. Nowością było podkreślenie znaczenia aspektu uczenia się od ludzi już pracujących w firmie, by nie stawiać siebie w opozycji do ich dorobku. Potwierdził się też wpływ logistyka na kreowanie wizerunku firmy, poprzez wszystkich pośredników kontaktujących się z klientem, niezależnie od rodzaju ich związków z firmą.

Szukając porównań i odniesień do własnej osoby, można skorzystać z zachęty doświadczonego kolegi i próbować spojrzeć na siebie samego z boku, by co jakiś czas zapytać tego kogoś o plany zawodowe i zamierzenia na przyszłość. Robiąc bowiem rozmaite rzeczy, o których znaczeniu trudno wyrokować przed czasem, warto wiedzieć, że motor podejmowania decyzji może być ciągle ten sam, choć wzbogacany o doświadczenie płynące z podjętych decyzji i towarzyszących temu sukcesów bądź porażek.

Na spotkaniu omawiano motor na długie dystanse, którego konstrukcja jest oparta o wyraźne komunikowanie własnych oczekiwań, kultywowanie poczucia wspólnego interesu, lojalność wobec współpracowników. Daje on znakomite wyniki podczas gry w otwarte karty, gdy kierowca zachowuje luz psychiczny i lekki dystans do tego co robi. Warto bowiem pamiętać, że życie zawodowe po studiach to teoretycznie jakieś 350 tys. godzin - pod warunkiem, że jego część poświęci się na sprawy pozazawodowe.

Nie wszystkie pytania zadano w czasie tego pierwszego spotkania. Może na te niezadane pytania będą odpowiadać inni zaproszeni absolwenci Wydziału. Po przełamaniu tej zasadniczej bariery emocjonalnej, następne spotkania będą o wiele łatwiejsze. Można będzie nawet rozmawiać o sprawach i zwykłych i codziennych.

______________________________________________________

1) Z firmy Colgate-Palmolive Polska Sp. z.o.o

9,10.03.2004



JAKAŚ PRAKTYKA

Znaczenie jednych konferencji jest skutkiem uczestniczenia w nich, a innych - nieuczestniczenia. Np. w ubiegłym roku nie można było wziąć udziału - z tak zwanych przyczyn obiektywnych - w 6_tym Kongresie Logistyków Polskich, bo się nie odbył. Najpierw został przeniesiony na inny termin, a tydzień przed tym terminem - odwołany. Jedną z przyczyn odwołania było - zdaniem organizatora - zbyt małe zainteresowanie potencjalnych uczestników. To by zaś znaczyło, że nie chcieli oni zainwestować w dowiedzenie się co jest „poza horyzontem zdarzeń”, gdyż takie było hasło Kongresu. Nie chcieli się dowiedzieć albo nie wierzyli, że się dowiedzą. Widocznie dla polskich logistyków horyzont zdarzeń - może nawet tych bieżących - wypełnia całkowicie horyzont myślenia i już nie mieści się myśl, że może coś być poza nim.

To tak jakby w swym „ataku” na świat logistyki, organizator wyznaczył „o jeden most za daleko”, w efekcie ten końcowy akt rozwoju - począwszy od „kreatywnej logistyki” poprzez „decyzje logistyków” - nie mógł być zrealizowany przygotowanymi siłami i zasobami.

Ulga z jaką niektórzy przyjęli najpierw przełożenie „ataku” a następnie jego odwołanie, przerodziła się w tłumioną radość z kapitulacji 1). Wskazuje to, że „atak” był dobrze skierowany, tylko chyba zbyt przedwczesny. To niestety spadnie na „wodza”, że wyznaczył cele niemożliwe do zdobycia w danych warunkach, gdyż może to spowodować utratę już zdobytych pozycji, a przynajmniej zmianę relacji pomiędzy uważającymi się za logistyków.

Na zajętym do tej pory terenie obowiązywały bowiem specyficzne prawa. Nie był tu stosowany podział na światy praktyków i teoretyków. Obie grupy mogły brać udział w Kongresie na równych prawach, ponosząc przy tym koszty adekwatne do ich możliwości. Mogło to powodować „szemranie” jednych a objawy zadowolenia u drugich. Jednak zbyt krótko to trwało, by zaczęło przynosić wyraźne owoce.

Mogło to bowiem wyglądać na konserwowanie odrzuconych idei, gdyby nie to, że demokratyczna większość zadecydowała w swoim czasie, by tzw. teoretykom płacić za praktyczne wdrożenia a nie za teoretyczne koncepcje. Jak zaś wiadomo z praktyki, czas dzieli się na nierozciągliwe jednostki, przez co zużywanie go na praktykę zmniejsza zasób przeznaczany na teorię.

Na zwolnionym terytorium wzmocniły się zaś tendencje separatystyczne. Na organizowane od trzech lat „Spotkania Logistyczne” - odbywające się pod hasłem „praktycy praktykom” - liczba zgłoszeń była tak duża, że moje zgłoszenie wysłane na 2 tygodnie przed imprezą - w dniu pojawienia się ogłoszenia w Internecie - nie zostało zaakceptowane, ze względu na brak miejsc.

Spotkania Logistyczne choć z założenia „są otwarte i nieodpłatne2) to jednak „formuła spotkań jest bardzo elitarna, skierowana do dyrektorów operacyjnych, finansowych i logistyki, którzy mają wpływ na zarządzanie przedsiębiorstwem”.2) Jest to spowodowane tym, że - jak twierdzą organizatorzy - „musimy mieć wpływ na dobór uczestników, ponieważ chcemy mieć gwarancję wysokiego, merytorycznego poziomu”.2)

Wygląda zatem na to, że umacnia się nurt propagowania logistyki i zarządzania poprzez prezentowanie tzw. „najlepszych praktyk”, mniejsza na razie o to w jakiej dziedzinie. Pod hasłem „najlepsze praktyki” są publikowane książki, artykuły, organizowane są konferencje. Często konferencje są sponsorowane przez firmy, które zastosowały u siebie jakieś rozwiązanie i ukazują swój obraz poprzez propagowanie, że to co wdrożyły u siebie albo to co oferują jako swój produkt, może być wzorcem dla innych.

Popularność Spotkań mogłaby wskazywać, że wśród polskich praktyków panuje przekonanie o pożytku jaki daje podglądanie praktyk stosowanych u innych.

Powód tego może być taki, że „Oczywiście kopiowanie sprawdzonych wzorców nie jest do końca złe, czasami wręcz pożądane, a na pewno wygodne: mówiąc sarkastycznie - zmniejsza ból intelektualnego wysiłku i zmagań z otoczeniem rynkowym”. 3)

Mogą zatem nie robić na nikim wrażenia takie sygnały jak ten, że po 17-tu latach propagowania najlepszych praktyk w internetowym magazynie Logistics Management, William C. Copacino - z firmy konsultingowej Accenture, następczyni Arthur & Andersen - skarżył się w 2004 (gdy ogłaszał zakończenie swej działalności w tym magazynie) na zbyt małą liczbę naśladowców, mimo ewidentnych i niezaprzeczalnych sukcesów odnoszonych przez mistrzów, których prezentował w swych felietonach. 4)

Choć wiadomo, że „Najlepsze praktyki zaliczają się do najpopularniejszych i najpowszechniejszych biznesowych narzędzi zarządzania.5), to jednak jest to „nie zawsze odpowiednik najlepszej strategii”.5)

Na skutek separowania się praktyków we własnym gronie, tzw. „najlepsze praktyki” mogą zacząć pełnić rolę zastępczej teorii, wobec braku teorii logistyki czy zarządzania logistycznego. Może to być wyrazem przekonania, że mnożenie przypadków zastosowania jakiegoś rozwiązania doprowadzi w końcu do uogólnienia i umożliwi wyprowadzenie uniwersalnej zasady. Jednak jak dotąd nic takiego nie ma miejsca i uogólnianie praktyki nie zastąpi teorii, a hasło "najlepsze praktyki" można traktować jedynie jako element marketingu jakiegoś typu konferencji.

Nietrudno też zauważyć wewnętrzną sprzeczność w prezentowaniu „najlepszych praktyk”. Jeśli jakaś praktyka miałaby być najlepsza, to tylko w konkretnej sytuacji, adekwatnie do potrzeb i możliwości i tylko w stosunku do jakichś innych praktyk. Te jednak mogłyby być rozważane dopiero po ich zastosowaniu, kiedy to byłaby możliwość porównania skutków, na co nie ma warunków. Co najwyżej można więc stwierdzić, że jakieś rozwiązanie jest dobre dla danego przedsiębiorstwa w jakiejś sytuacji. Nie ma nawet jak udowodnić, że nie ma innego lepszego rozwiązania.

Bez teorii więc nie tylko nie można twierdzić, że jakaś praktyka jest najlepsza, ale z faktu, że w jakichś okolicznościach ktoś ją uznał za najlepszą nie wynika, że w innych okolicznościach też taka będzie.

Przykładem na to może być Wal-Mart, która to sieć sklepów bez wątpienia dysponuje - znaną od dawna - znakomitą praktyką w zakresie dystrybucji towarów w USA. Jednak mimo prób, nie potrafi równie skutecznie przenieść swojej własnej praktyki ani do Niemiec ani do Wielkiej Brytanii6). Jakie zatem szanse na sukces miałby ktoś z zewnątrz, próbujący naśladować te praktyki ?

Ośrodek, w którym są organizowane tegoroczne Spotkania jest pięknie położony i elegancko zagospodarowany. Może być idealnym miejscem nie tylko dla wykładów czy konferencji, ale także spacerów, rozmów bilateralnych, odpoczynku, itp. Przy tych swoich atutach nie jest drogi, nawet w porównaniu - wg znanej z reklam konwencji - ze „zwykłymi ośrodkami”.

W takich warunkach praktycy odseparowani od swych naturalnych sojuszników jakimi są teoretycy, będą celebrować „pyrrusowe zwycięstwo” formuły „praktycy z praktykami” nad formułą „praktycy z teoretykami”.

______________________________________________________

1) Kapitulacja, ale nie do końca, Logistyka a Jakość 2/2004

2) Logistyczne spotkania praktyków zarządzania, Logistyka a Jakość 2/2004

3) Krzysztof Garski: Śmiertelne grzechy menedżerów, Businessman, kwiecień 2004

4) William C. Copacino: Farewell, January 2004, www.manufacturing.net/lm

5) Wanda Żółcińska: Szkodliwy instynkt stadny, CXO styczeń 2004

6) Face to face - Chris Jacks, Logistics Europe, March 2001

31.03.2004

P.S. "Doświadczenie jest jak latarnia na rufie statku. Oświetla już przebytą drogę."
(Do Internetu podał ~H., 2004-10-21)



<= III Forum Młodej Logistyki =>
Partnerstwo i komunikacja

zorganizowane przez Studenckie Koło Logistyki Stosowanej
Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej
w ramach targów:
"X Logistyka, Transport i Spedycja 2004"
"II Ekotransport - Technika 2004"
2 - 4 czerwca 2004



LOGISTYKA KŁOPOTLIWA

Forum Młodej Logistyki jest oryginalnym pomysłem studentow1), jako wyraz intuicji tego czym jest logistyka. Można je rozpatrywać w trzech aspektach, tj. formuły wg jakiej się odbywa, kogo organizatorzy namawiają do mówienia i kogo namawiają do słuchania. Formuła Forum dopiero się kształtuje i nadal jest zadaniem do wykonania. W trakcie dotychczasowych spotkań zachowano też podział na tych, którzy mówią i którzy słuchają. Nie jest to wystarczające, nawet jeśli po jednej stronie zgromadzi się prekursorów zarówno myśli logistycznej jak i sposobu jej realizowania, a po drugiej zjadą się studenci z wielu ośrodków akademickich.

Jednak nie tylko to jest przedmiotem troski organizatorów. Ważniejszy kłopot jaki mają do przezwyciężenia dotyczy samej logistyki. W kwestii czy to formuły czy to jego uczestników, właściwie to każde rozwiązanie będzie dobre i - podobnie jak poprzednie spotkania - Forum przyniesie pożytek nie tylko studentom.

Kłopot jaki z logistyką mają studenci jest specyficzny i trudny do usunięcia. Poznają bowiem dziedzinę, o której na dobrą sprawę nie wiadomo czym jest, znajdując się jednocześnie pod presją zapotrzebowania na ludzi o tej specjalności.

Z dowolnego podręcznika logistyki można dowiedzieć się na początek, że jest wiele definicji logistyki. Co więcej są one na tyle różne między sobą, że nie można powiedzieć, która z nich najlepiej opisuje przedmiot ich dociekań. Wszystkie w jakimś stopniu odnoszą się do tego co robią ludzie zaangażowani w dostarczanie towarów i może logistyka jest sumą tych wszystkich możliwych określeń. Stało się nawet pewną manierą, że w wielu książkach autorzy na początku przytaczają listę różniących się miedzy sobą definicji logistyki, po czym przechodzą do omawiania logistyki.

Jeśli w efekcie tego studiujący logistykę przyjmuje, że „jest wiele definicji logistyki”, to nawet nie zdaje sobie sprawy, że może to oznaczać, że zajmuje się czymś czego nie umie nazwać.

Kłopot z określeniem logistyki polega bowiem na tym, że jak się dobrze jej przyjrzeć, to są w jej ramach realizowane czynności, które spotykamy w innych dziedzinach już zdefiniowanych. Nie mogą one zatem stanowić o istocie tej dziedziny działalności. Wymieniając środki i czynności jakie są niezbędne do zrealizowani jakiegokolwiek zadania logistycznego korzysta się ze zdobyczy takich dziedzin nauki jak matematyka, fizyka, chemia, mechanika, astronomia, ekonomia, socjologia, itp. Trudno w tym wskazać miejsce logistyki. Dlatego podejmowane dotychczas próby, aby na podstawie tego co się obserwuje zdefiniować logistykę nie przynosiły, bo nie mogły przynieść zadowalających rezultatów.

Dla studenta może to być źródłem frustracji, gdy musi sobie odpowiedzieć kiedy i dlaczego zamiast zwykłego wiezienia paczki do klienta mamy do czynienia z logistycznym wiezieniem paczki do klienta. Na dodatek pojawia się przed nim inne - może nawet ważniejsze - zagadnienie. Czy poświęcając czas na rozmaite zajęcia dydaktyczne uczy się być logistykiem, czy jedynie transportowcem, magazynierem, organizatorem, specjalistą od procesów, itp. ? Kiedy zatem on sam staje się logistykiem ?

Ta niedookreśloność logistyki mogła sprawić, że tak popularny stał się pomysł, że chodzi w niej o procesy. Już wydawało się wprost, że w tym tkwi istota rzeczy, dopóki nie okazało się, że i proces nie jest swoisty dla logistyki, gdyż jest on swoisty dla każdej dziedziny, której efekty powstają w rzeczywistości czasoprzestrzennej.

Pomocne w tej sytuacji mogło być uszczegółowienie tego czego miałby dotyczyć proces logistyczny i przyjąć, że swoistością logistyki jest procesowe realizowanie zaopatrzenia. Z perspektywy polskiego logistyka nie mogło wyglądać to zbyt atrakcyjnie.

W czasach gdy nie wolno było posługiwać się słowem „logistyka”, ludzi zajmujących się tą dziedziną nazywano zaopatrzeniowcami. Była to najmniej interesująca, wręcz pogardzana dziedzina działalności w przedsiębiorstwie.2)

Zmiana sposobu funkcjonowania gospodarki przyniosła też diametralną zmianę stosunku do działalności logistycznej. Nastąpiła nobilitacja tego zawodu, a wraz z tym nastąpiła też diametralna zmiana postaw studentów.

W tej sytuacji tłumaczyć logistykowi w Polsce, że jedyną specyfiką tego co robi jest zaopatrywanie, oznacza wylanie mu kubła zimnej wody na głowę. Nie po to wyrywali się oni od bycia zaopatrzeniowcami do bycia logistykiami, by teraz dowiedzieć się, że to tylko zaopatrzenie, a reszta to technika, technologia i procesy, wspólne wszystkim innym dziedzinom nauki i techniki.

Na co dzień przecież każdy z logistyków widzi po sobie ile pasji i zaangażowania wzbudza w nich to co robią. To co przy tym przeżywają nie może być tylko wynikiem zwykłego sukcesu w zrealizowaniu zadania. Będą zatem domagać się takiej specyfiki, która pozwoli im zrozumieć dlaczego tyle emocji wzbudza w nich bycie logistykami.

Może to być sygnałem by zaprzestać poszukiwania specyfiki logistyki w tym co się obserwuje w rzeczywistości i pogodzić się z tym, że tą drogą do definicji się nie dojdzie. Może nawet trzeba uznać, że w tej niemożności sformułowania zadowalającej definicji zawiera się właśnie specyfika logistyki. Widocznie nie jest to jeszcze jedna dziedzina, w której wystarczy zdefiniować własności obiektu zainteresowań, by móc ją odróżnić od innych dziedzin. Przez wieki precyzowano te własności dochodząc wreszcie do wniosku, że chodzi tu o działalność zaopatrzeniową, lecz sama ta działalność nie jest zaś jakimś szczególnym wyróżnikiem logistyki.

Wiadomo przy tym z doświadczenia, że może być ona sprowadzona na zupełny margines działań przedsiębiorstwa, jeśli w specyficznym systemie ekonomicznym interesy konsumenta sprowadzi się do takiego stanu, że działalność logistyczna sprowadza się do pilnowania magazynu, przez co nie ma w niej ani nic wzniosłego ani fascynującego.

Oznacza to, że postrzeganie logistyki zależy w dużej mierze od systemu ekonomicznego, w jakim przychodzi ją realizować. Swe istnienie zawdzięcza temu, jak jest postrzegany odbiorca dostarczanych towarów. Jeśli ustawi się go w kolejce i każe przyjmować cokolwiek mu się daje, to logistyka zamiera. Jest dystrybucja, rzucanie na rynek, wożenie, itp. ale nie ma jednak logistyki.

Dopiero gdy klient nie tylko, że czegoś potrzebuje, ale jeszcze może wybrać to co mu dogadza, jeśli może zmienić w każdej chwili zdanie na temat swego wyboru, jeśli może bezkarnie oddać wyrób, bo mu przestał dogadzać, to pojawia się logistyka. Zaczyna mieć swój faktycznie specyficzny obszar działania, na którym logistycy mają pole do popisu.

Jednak gdy już się pojawi, gdy zaistnieje, przez co można ją obserwować i próbować ją zdefiniować, to jak pokazuje historia jest to działanie bezskuteczne. Szuka się bowiem czegoś co musiało się stać wcześniej by następnie pojawiły się jeżdżące samochody dostawcze, zaczęły funkcjonować magazyny, odezwały się telefony, faxy, komputery, itd. Oczywiście, że radość może sprawiać samo wożenie towaru czy przekładanie go między regałami magazynów. Jednak wiadomo, że zanim to się rozpocznie, trzeba zrobić coś więcej.

Skoro już przyjęto z założenia, że jej głównym przedmiotem zainteresowań jest dostarczanie, to tym samym mamy do czynienia z całkowicie inną sytuacją niż by to było z dowolną dziedziną działalności człowieka. W przypadku logistyki zajmowanie się dostarczaniem czegokolwiek dla samego dostarczania lub dla własnego zadowolenia nie miałoby sensu. Po dowiezieniu czegoś trzeba bowiem komuś to coś oddać, żeby obyło się dostarczenie. Jeśli jednak odbiorca nie zaakceptuje dostawy to nie wiadomo co i po co się robiło. Mamy wówczas do czynienia z niedokończonym dostarczaniem czyli nie wiadomo z czym. Dlatego można np. wozić, ładować, pakować, magazynować itp. dla samych tych czynności, jednak nie można dostarczać dla samego dostarczania.

Z tego względu logistyka nie może być traktowana jak każda inna dowolna dziedzina działalności. Wykracza ona poza zakres wyznaczony dla tych dziedzin, ze względu na konieczność uwzględnienia odbiorcy dostarczanych towarów. Wymaga przy tym specjalnego nastawienia wewnętrznego od tego kogoś kto się tym zajmuje.

To nastawienie kształtuje się w odpowiedzi na istnienie wolnego człowieka, któremu coś tam brakuje do życia lub do szczęścia. Ktoś drugi - również wolny - musi uznać, że te potrzeby są na tyle ważne, że warto temu poświęcić swój czas. Na skutek tego dostarczanie tego, co potrzeba drugiemu człowiekowi, stanie się dla kogoś celem życia na krótki lub długi okres, czemu poświęci swoje talenty, swój czas i nawet będzie z tego czerpał zadowolenie życiowe.

Każda próba dokładniejszego zdefiniowania logistyki wykroi z niej fragment odpowiadający aktualnym zainteresowaniom definiującego, pomijając inne aspekty. Wystarczy zatem wiedzieć, że chodzi tu o wolny wybór dostarczenia drugiemu wolnemu człowiekowi tego co on uważa za dobre. Szczegóły dotyczące tego czym to jest i jak się przejawia będą związane z okolicznościami, w jakich to się odbywa.

Przy takim rozumieniu logistyki już wiadomo, że logistyce powierzy się nie tylko dowożenie towarów od producenta do hurtowni czy sklepu, ale także dowożenie ludzi do pracy, by odbywało się w przyzwoitych warunkach, a także samą pracę by nie przeszkadzały w niej wpadające przez okna odrzutowce.

Mając świadomość tego czym jest logistyka, łatwiej będzie rozmaitym ludziom przygotować się odpowiednio do tej działalności. Zawiera się w niej całe bogactwo postaw ludzkich i aspiracji. To co wejdzie w zakres działań logistyka nie będzie ograniczone najbardziej nawet szeroką i precyzyjną definicją akademicką czy zawodową. To on jako logistyk określi szczególny zakres tego co ma zrobić znając siebie i swoje możliwości oraz znając odbiorcę dostarczanych towarów.

Nie ma wyższej od logistyki instancji by o tym decydować. Wszelkie ingerencje czy to na rzecz odbiorcy czy logistyka, zniekształcają logistykę, aż do jej zaniku, czego już mieliśmy okazję doświadczyć.

Logistyka zatem jest skutkiem określonego nastawienia człowieka do tego co robi. Kształtowanie w sobie tego nastawienia powinno być troską nie tylko studenta, ale także każdego twórcy i realizatora systemów logistycznych. Powstaje w każdej chwili dzięki każdemu z logistyków, którzy określają jej szczególne przejawy. To zaś oznacza, że logistyka dzięki temu zawsze jest młoda i swą młodością zachwyca jej adeptów.

Oznacza to, że logistyka to coś więcej niż tylko zawód. Jest to przede wszystkim postawa człowieka, dzięki której wykonując dowolne zadania, wykonuje się je najlepiej jak to możliwe3). Taki bowiem stosunek do logistyki wynika z tego, że jest ona warunkowaniem dostarczania dóbr4) i z tego, że może być nazwana “twórczą”, gdyż stwarza to co następnie jest realizowane, przybierając w efekcie postać procesów logistycznych pozostawiających po sobie ślad w postaci “łańcuchów logistycznych”.

______________________________________________________

1) Choć na razie jest to dzieło Studenckiego Koła Logistyki Stosowanej na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej, to ideałem byłoby gdyby było dziełem wielu Kół naukowych.

2) Na skutek tego zajmowali się nią ludzie, którzy z jakichś powodów nie mogli zajmować się czymkolwiek innym. Nie musiały to być powody natury intelektualnej. Było wówczas wielu ludzi, którzy nie akceptowali systemu lub system ich nie akceptował, a ponieważ musieli coś robić - to zajmowali się zaopatrzeniem. Ci, których miałem okazje poznać, byli na ogół bardzo interesującymi ludźmi. Może być zatem pocieszające, że tym odrzuconym przez ówczesny system ludziom, których skazywano na zajmowanie się zaopatrzeniem i tym umęczonym podróżnikom, którzy przemierzali kraj w poszukiwaniu zaopatrzenia, przypadł jednak w udziale ten lepszy kąsek.

3) Taką wykładnię logistyki przedstawił Pan Jacek Samsel w kuluarach I-go Forum Młodej Logistyki.

4) Takie określenie pojawiło się już nie tylko w Internecie czy w materiałach konferencyjnych, ale też w czasopiśmie LOGISTYKA. Ze względu na dokonaną w nim zmianę perspektywy widzenia logistyki, nie jest to jednak kolejny dodatek do zbioru definicji logistyki.

4.05.2004



LOGISTYKA BOLESNA

Bycie logistykiem można rozpatrywać w kilku płaszczyznach. Jedna to troska o to by zostały zrealizowane wszystkie wymagane prace związane z dostarczaniem towarów, czyli troska o realizację procesu dostawczego.

Logistyk mógłby swoje zadanie widzieć tak, że wszystko jest ustalone i określone, a on ma spowodować przemieszczenie towaru w przestrzeni lub w czasie i przesłanie wraz z tym towarem odpowiednich danych, tak by zainteresowane strony były poinformowane o dokonanym przemieszczeniu. Jeśli tak, to musi na początek rozpoznać uzgodnione ustalenia, tzn. poznać je, zrozumieć a następnie przyjąć na siebie zobowiązanie wypełnienia tych ustaleń lub - w gorszym przypadku - być do tego zobowiązanym.

Taką strategię wyraziła kiedyś pewna firma logistyczna w swoim haśle reklamowym “dotrzymujemy twoich obietnic”. Logistyk, który przyjął na siebie czyjeś zobowiązanie dostarczenia towaru może oczywiście skorzystać z usług innego logistyka, który podejmie się z kolei spełnienia jego obietnicy. Może w wyniku tego powstać swoista piramida obietnic.

W ten sposób mamy model logistyki oparty na spełnianiu obietnic. Polega on na tym, że dostawca obiecuje dostarczyć coś odbiorcy i tę obietnicę wypełnia np. firma dostarczająca towar “na miejsce, na czas, na pewno”, jak z kolei reklamuje się inna firma logistyczna.

W ten sposób realizuje się ideę świata zastanego i gotowego, w którym należy zrobić to co wcześniej ktoś ustalił. W tym świecie co najwyżej można dostarczać towary szybciej i uprzejmiej.

Rola tak rozumianej logistyki byłaby w pełni usługowa, a logistyka możnaby porównać do - znanego raczej z filmów - lokaja. Przeżywa on swoje życie oczekując na nieprzewidywalne zachcianki swego pana, by potem błyskawicznie je wypełniać. Sytuacja lokaja nie jest do pozazdroszczenia i może być dla niego źródłem stresu, któremu daje ujście gdy pan go nie widzi. Zawiera jednak w sobie także dozę luksusu. Jeśli pan nie ma zachcianek - bo albo śpi albo jest zmęczony - to można żyć spokojnie i oddawać się własnym zajęciom.

Logistyk podejmujący się dotrzymania czyichś obietnic doświadczałby w pełni stresów lokaja, będąc jednocześnie pozbawionym tej odrobiny luksusu. Musiałby bowiem na własny koszt wyczekiwać na zachcianki swojego pana (tzn. klienta, którym może być dostawca lub odbiorca) żyjąc w tym czasie z oszczędności.

To może być traktowane jako tradycyjne rozumienie zadań logistyka. Jednak takie rozumienie nie zadowala zarówno logistyków jak i zatrudniających ich przedsiębiorców. Potrzebne jest określenie innych płaszczyzn funkcjonowania logistyka.

Takim naturalnym poszerzeniem jego obszaru odpowiedzialności jest sfera przygotowania procesów do realizacji. Uzasadnieniem tego może być to, że jeśli ktoś coś przygotuje to będzie mógł lepiej to zrealizować lub pokierować realizacją. Przygotowanie to w ogólności polega na określeniu warunków dla oczekiwanego przebiegu procesów logistycznych.

Jest to działalność ciągła, podejmowana w odpowiedzi na każde kolejne rozpoznanie, że jakieś dobro powinno być komuś dostarczone. W codziennej praktyce, gdy kolejne zadania mogą być do siebie podobne, można nie dostrzegać tej twórczej perspektywy funkcji logistyka. Jednak trzeba sobie zdawać sprawę, że to od samego logistyka zależy, czy kolejne zadanie jest podobne do poprzedniego i w związku z tym można użyć takie same jak poprzednio środki. Również do niego samego należy dostrzeżenie nowych aspektów podejmowanego zadania lub nowych okoliczności towarzyszących temu zadaniu i na tej podstawie określenie nowych środków niezbędnych do jego realizacji.

Logistyk to jest taki ktoś w przedsiębiorstwie, kto niezależnie od umiejscowienia swojej pozycji w strukturze przedsiębiorstwa, uosabia sobą gotowość do uznania podmiotowości drugiego człowieka będącego odbiorcą dostarczanych dóbr.

Bez tego wewnętrznego nastawienia bycie logistykiem może być bolesne. Z jednej strony boli niedocenianie roli logistyki przez przełożonych i sytuowanie pozycji logistyka w „niskich stanach średnich” hierarchii przedsiębiorstwa, a z drugiej - oczekiwanie podwładnych by w zrozumiały dla nich sposób przekazać im co mają zrobić.

Zarazem jednak sam logistyk jadąc na szkolenie czy przyjmując konsultanta oczekuje, że dowie się konkretnych wiadomości jak sobie radzić w tej skomplikowanej sytuacji, najlepiej „krótko, zwięźle i na temat1). Gdy próbować tłumaczyć mu coś o wewnętrznym nastawieniu, gdy zamiast czarodziejskiej różdżki pokazywać metodę postępowania, gdy zamiast ryby proponować wędkę - jest gotów okazać swe zniecierpliwienie i zarzucić niekompetencje doradcy.2)

Możemy być idealistami, Wierzyć w logistykę i ludzi ale rzeczywistość jest taka, że sami jej nie zmienimy. Ja, szczerze mówiąc, już nie chcę pracować jako dyrektor czy kierownik logistyki, kopany z góry począwszy od prezesa itd. Teraz jestem dyrektorem ds. zakupów natomiast boli mnie to, że muszę zejść ze swojego poziomu na poziom niski zrozumiały dla odpowiednich osób, aby mi pomogli i zaakceptowali plan działania, który może dać milionowe efekty.1)

Lecz rzeczywistość jest właśnie taka, że sama się nie zmienia i ktoś ją musi zmieniać. Jeśli nie logistyk to ktoś inny. Gen. Pagonis np. jest szefem logistyki w firmie SEARS i nie boli go zejście do pracownika na najniższym poziomie, by uzgodnić z nim sposób pracy na tym stanowisku, by przyniosło to miliony całej firmie. Nawet się tym chwali na rozmaitych konferencjach.

Ponieważ teoretycznie nie ma lepszego sposobu na realizowanie logistyki, to warto jak najwcześniej uodparniać się na ten ból.

Logistykiem można się stać nie w wyniku jakichś procesów naturalnych lecz na skutek podejmowanych przez siebie odpowiednich decyzji. Forum jest jedną z takich okazji by sobie to uświadomić. Powinno jeszcze być miejscem gdzie o tym można byłoby dyskutować.

______________________________________________________

1) Z listu do autora.

2) Podobnych reakcji mogą doświadczyć studenci na praktykach lub w trakcie innych kontaktów z firmami.
Nie jest to jakimś wyjątkiem, bo podobną sytuację opisał Darrell Vande Hoef w felietonie "In the eyes of the beholder" w październikowym (2003) numerze czasopisma APICS, który to numer otrzymali studenci podczas Forum. (8.06.04)

4.05.2004



LOGISTYKA PARTNERSKA

Wreszcie za trzecim razem, bo na III-cim Forum Młodej Logistyki, udało się osiągnąć to co miało być od początku. Nie tylko przemawiali zaproszeni goście ale też przybyli studenci zdecydowali się zadawać pytania. Co więcej, pytania były ważne i istotne dla pogłębienia tematu. Okazało się bowiem, że „partnerstwo i komunikacja” jest tym co porusza serca i umysły studentów logistycznych kierunków studiów.

Niestety wystąpił też stały nieprzyjaciel studentów - czas - i nie pozwolił zadać wszystkich pytań ani uzyskać zadowalających odpowiedzi. Pozostał jednak kontakt pocztowy z prelegentami by umożliwić wyczerpujące objaśnienie poruszanych kwestii.

Pierwszym zagrożeniem dla partnerstwa może być maszyna, a ogólnie technologia. Maszyna jest bowiem często wygodniejszym „podwładnym” od człowieka, co kusi by zastępowała go zawsze. Działa bowiem tam gdzie człowiek mógłby mieć obiekcje i robi to w sposób niedostępny dla człowieka. Z tych względów nie uniknie się tego, że praca ludzka będzie zastępowana przez maszyny, mimo ciągle grożącego niebezpieczeństwa awarii.

Drugie niebezpieczeństwo ze strony techniki, polega na błyskawicznym przyzwyczajaniu człowieka do swej obecności. Przykładowo nawet najwięksi przeciwnicy komputeryzacji, już po kilku tygodniach od przełamania swych oporów zapominają jak można działać bez komputera i nic nie robią gdy „siada sieć”.

Jednak wobec nieuchronności wprowadzania nowych technologii zastępujących działanie człowieka trzeba się przygotowywać do zawodu logistyka tak, by nie móc być zastąpionym przez maszyny. Jedyny ratunek leży w sferze kreatywności, która uzyskała kluczową rangę w logistyce.

Na Forum można też było się przekonać jak wyglądają kreatywni logistycy. Można było ich zobaczyć, dotknąć, zadać pytania by przekonać się jak działają. Wiadomo, że są różni. Problem jednak polega na tym, że żaden z nich nie powie dlaczego jest jaki jest. Gdyby naukowcy od zarządzania wykryli na podstawie ankiet przeprowadzonych w różnych przedsiębiorstwach, w różnych krajach i w różnych okresach, że najlepsza jest zawsze jakaś struktura organizacyjna (np. 4-poziomowa), to zapewne żaden z logistyków nie umiałby się temu podporządkować. Z uporem realizowałby własny styl oparty na super płaskich strukturach, zależnych przy tym od okoliczności i realizowanego zadania, co prowadziłoby go od sukcesu do sukcesu. Nie można przy tym byłoby dowiedzieć się dlaczego tak robi, oprócz tego prostego uzasadnienia, że w takim postępowaniu widzi swój interes.

Czy zastosowanie innej struktury zarządzania przyniosłoby sukces większy ? Tego nie wie ani żaden z logistyków ani żaden z naukowców od zarządzania. Dlatego niewielką wartość mają prasowe, radiowe czy telewizyjne relacje ze spotkania z takim logistykiem. Większą już wagę ma pełna emocji relacja bezpośredniego uczestnika, którego mogło oczarować może nawet nie wystąpienie prelegenta czy jego odpowiedzi na zadawane pytania, ale krótka rozmowa już po zakończeniu spotkania. Takiego przeżycia długo się nie zapomina, a ta krótka chwila kształtuje nieraz cale życie.

W ciągu dwóch dni Forum jego uczestnicy mogli spotkać różnych „szefów logistycznych”. Nie stanowili oni jakichś reprezentatywnych przykładów. Byli różnorodni i nie wyczerpywali nawet cząstki bogactwa ludzkich typów z jakimi przyjdzie nawiązywać partnerskie relacje w świecie logistyki.

Mogli też zaobserwować przejawy partnerstwa. Jednym z najważniejszych jest to gdy różni ludzie mogą wspólnie wystąpić na jednej imprezie i mówić o wzajemnym współdziałaniu, nie tając niepowodzeń.1) Bez obaw poddawali próbie studenckiego osądu zasady wg jakich zbudowali system partnerskiego współdziałania, dając świadectwo łączności, przejrzystości i dostępności2). Gdyby te zasady nie działały na co dzień, to jako pseudopartnerzy bez wątpienia umieliby znaleźć dla siebie inne zajęcia niż spotykanie się ze studentami.

Bez wątpienia wszyscy zaproszeni goście zajmowali się logistyką. Przy tym jedni coś wozili, a inni zlecali wożenie żeby samemu nie wozić. Jeszcze inni zaś przechowywali coś w magazynie, a inni żeby nic nie przechowywać, szybko sortowali paczki.

Mimo różnic w zakresie działania i stosowanym nazewnictwie, łączyło ich nie tylko zadowolenie z tego co robią. Celem podejmowanych działań było kształtowanie partnerskich relacji z innymi firmami, dla dobra tych firm jak i własnej firmy. To co jest potrzebne dla zaistnienia takich relacji to np.: „komunikacja, otwartość, obecność, wspólny cel, skracanie dystansu, minimum szczebli, żadnych barier3). Pozornie nie ma to żadnego bezpośredniego przełożenia na to co i jak się wozi, przechowuje czy sortuje. Mimo to dążenie do partnerstwa nie jest wynikiem chwilowej zachcianki, czy indywidualnego kaprysu, gdyż towarzyszy temu głębokie przekonanie, że dzięki partnerstwu osiąga się lepsze wyniki wzajemnego współdziałania.

Ponieważ końcowym efektem tych działań są płynące ładunki z miejsca nadania do miejsca przeznaczenia, to z jakiejś perspektywy mogą one nasuwać skojarzenia z procesem, a czasem może łańcuchem lub rurą. Zakłócenie partnerskich relacji, to - bez wątpienia - jakby przykręcenie zaworu na drodze przepływu ładunków lub - jak kto woli - osłabienie ogniwa „łańcucha dostaw”. W efekcie tego ktoś będzie niezadowolony, ktoś inny będzie musiał się więcej napracować, a jeszcze inny ktoś będzie żałować, że przyszedł mu do głowy pomysł zrezygnowania z partnerstwa.

Jednak z perspektywy relacji partnerskich - jaką można było zobaczyć i dotknąć na Forum - jest też oczywiste, że logistyk nie może zwlekać z dostarczaniem towarów, aż relacje partnerskie powstaną samoczynnie lub wytworzy je dla niego ktoś inny. Po to by sprawnie i efektywnie dostarczać towary, musi zająć się nimi we własnym zakresie i z własnej inicjatywy. To zaś oznacza, że tworzenie warunków umożliwiających przepływ ładunków, jest tym co logistyk powinien robić dla dobra tak dostawców jak i odbiorców jak i każdego z pośredników.

Dlatego jeśli uczestniczący w Forum studenci będą musieli przysięgać w czasie nadchodzącej sesji egzaminacyjnej, że logistyka to proces lub łańcuch, to może nie zapomną skrzyżować palców, by nie zniekształcić swej logistycznej kariery. Przykłady logistyków, jakie mieli okazję poznać świadczą bowiem, że logistyka to coś więcej. Mieści się w niej także tęsknota za następnym Forum.

______________________________________________________

1) Tak jak zrobili to przedstawiciele firm: Electrolux (klient Spedpolu), Spedpol (operator logistyczny) i Jastim (przewoźnik Spedpolu)

2) p. Logistyka z Titanic'a, Logistics Criteria

3) Tak to przedstawił Pan Jacek Machocki - prezes Shenker Sp.z o.o. - odnośnie partnerstwa w firmie.

4,7.06.2004



<= VIII Konferencja Logistyki Stosowanej =>

zorganizowana przez:
Wydział Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej im. St. Staszica
CID Ltd Sp.z o.o. Kraków
Zakopane, 9-11.12.2004

Giewont

LOGISTYKA NIEOSIĄGALNA

W czasie wieńczącej Konferencję dyskusji "okrągłego stołu" - która należy do wieloletniej tradycji tej konferencji - podjęto próbę określenia obszaru naukowego wsparcia logistyki. Tym samym zebrani zgodzili się, że zostaną zaprzestane próby zdefiniowania logistyki.

Otwarcie 8 KLS

Po latach prowadzonych na całym świecie poszukiwań jak najlepszego określenia tego czym zajmują się naukowcy i praktycy, pogodzono się z tym, że logistyka zawsze będzie czymś więcej niż można zawrzeć w jakimkolwiek sformułowaniu. W czasie pościgu za logistyką w wykonaniu np. CLM, najpierw była ona jednokierunkowym procesem, potem częścią innego jednokierunkowego procesu, potem częścią procesu dwukierunkowego, aż wreszcie okazało się, że to co złapano nie było logistyką, a zarządzaniem logistycznym. Skończyło się na tym, że na skutek utrwalonego przekonania, że jest ona czymś mniejszym od wyniku jej zastosowania, skoncentrowano się na "supply chain management", nie dostrzegając, że właśnie odkryto jej kolejną twarz. Na skutek tego nowa od 1.01.2005 r. nazwa CSCMP (Council of Supply Chain Management Professionals) najprawdopodobniej nie przetrwa zbyt długo i wcześniej czy później przekształci się np. na CLP (Council of Logistics Professionals).

Podejmowane dotychczas próby naukowego okiełznania logistyki opierały się na założeniu, że ta działalność nie spełnia walorów naukowości. Jednak na sprawę trzeba spojrzeć z innej perspektywy, bo może to nauka nie spełnia jeszcze wymagań logistyki. Czym bowiem dysponuje nauka, z czego mogłaby skorzystać logistyka ? Jest to np. teoria systemów zamkniętych, w których cel musi być znany przed rozpoczęciem tworzenia systemu. Pożytek z takiej teorii może być tylko przy założeniu, że klient nie może zmienić zdania po podpisaniu umowy na dostarczenie mu jakiegoś towaru. Dla logistyka jest to i tak dość późno by zabierać się za tworzenie systemu logistycznego, a przy tym nikt nie może mu zagwarantować, że po dowiezieniu towaru klient zaakceptuje dostawę. Innym osiągnięciem oferowanym logistyce są procesy - zatwierdzone w wielu jej definicjach - którymi można się zajmować dopiero gdy powstaną, przez co zawsze naukowcy będą postępować za praktykami, którzy muszą je tworzyć. Poza tym logistycy słysząc usilne nawoływania naukowców by uwzględnić człowieka w tworzonych systemach1) wiedzą, że muszą sobie radzić sami.

Tak więc to raczej nauka powinna udoskonalić swe narzędzia by stać się użyteczną dla logistyki. Dlatego propozycja by przedmiotem zainteresowań naukowców uczynić teorię systemów logistycznych pozwala liczyć na poprawne ułożenie relacji pomiędzy nauką a logistyką, która bez wątpienia potrzebuje fachowego naukowego wsparcia. Jak wynika z analizy praktyki sytuacja, w której naukowcy uogólniają jedynie osiągnięcia praktyków, może przynosić nawet tragiczne owoce.

Tym samym wracamy do normalności. Zdolność rozpoznawania logistyki trzeba będzie wyrabiać w sobie we własnym zakresie, korzystając z warunku zgodności czy to logicznej czy socjologicznej2), czyli innymi słowy - wymyśleć samemu lub przyjąć od innych. Pamiętać przy tym należy, że cokolwiek przyjmie się jako definicję logistyki, nie będzie to określenie czym ona JEST - bo określenie tzw. "rzeczy samej w sobie" nie jest możliwe3) - lecz lepsze lub gorsze określenie tego co robi logistyk by ją tworzyć. Do tego zaś potrzebuje narzędzi wspierających go w jego wysiłkach służenia logistyce. Warto je przygotować do czasu następnej Konferencji Logistyki Stosowanej.

Obrady 'okrągłego stołu'

______________________________________________________

1) Oziemski S.: Podstawowe nurty logistyki. VII - TLM, Zakopane 2003
2) Bukowski L.: Logistyka - nauka stosowana czy tylko modna metoda. VIII - TLM, Zakopane 2004
3) Oziemski S.: Poszukiwanie kanonu i teorii logistyki. VIII - TLM, Zakopane 2004

13.12.2004


P.S.1. Do poszukiwania definicji logistyki włączył się Redaktor naczelny czasopisma Eurologistics pytając o nią satyryka, artystę kabaretowego i dziennikarza radiowej Trójki - Artura Andrusa [Szymański M.: Co to jest logistyka ? Eurologistics 6/2004]. Ponieważ nie uzyskał od niego zadowalającej odpowiedzi, pocieszył artystę, "że logistycy też nie są do końca pewni, czym jest, a czym nie jest logistyka."
A, że obaj coś słyszeli o łańcuchu, to rozmowa zeszła na krowy. "Można powiedzieć, że krowa jest początkiem łańcucha logistycznego." - wyjaśnił artyście prowadzący wywiad. Faktycznie, jeśli "łańcuch dostaw" kojarzy się z łańcuchem wiążącym krowę, to na jego początku musi być krowa. Trawa, którą krowa się żywi nie jest przecież przywiązana do łańcucha. Wiadomo też, że na drugim końcu łańcucha może być pastuch albo kołek. Pierwszy mógłby być analogiem operatora logistycznego, a drugi - odpowiednikiem końcowego klienta.

Jak się zatem okazuje decyzja o zaprzestaniu poszukiwania definicji logistyki zapadła w samą porę, by zapobiec rozpowszechnianiu tego typu skojarzeń i takiego rodzaju ekspertów.

14.12.2004



P.S.2. Pan Jacek Machocki - prowadzący panel nt. "Możliwości kariery w branży TSL", w trakcie zorganizowanej przez Studenckie Koło Naukowe Transportu, Spedycji i Logistyki z SGH konferencji pt. "II Dzień Transportu w Szkole Głównej Handlowej" 15.12.2004 r. - słusznie nie zgodził się na podawanie definicji logistyki, by nie wyprowadzić słuchaczy na manowce ułudy. Jednak nie zareagował gdy jeden z uczestników panelu wyciągnął z braku definicji zbyt daleko idące wnioski. Stwierdził bowiem, że logistykiem nie można stać się po latach studiów, a można nim być dopiero po latach praktyki. Z innych wypowiedzi można było wywnioskować, że w celu zdobycia praktyki trzeba najpierw dostać pracę od tzw. pracodawców. Ci zaś wymagają od kandydata nie tyle wiedzy fachowej, co określonych zdolności i cech osobowości oraz zaangażowania w okresie próbnym.

II Dzień Transportu w Szkole Głównej Handlowej - 15.12.2004 r.; Panel 1 - Możliwości kariery w branży TSL

Wynikałoby z tego, że mimo posiadania wszystkich niezbędnych cech, ktoś nie może być logistykiem bo dopiero staje się nim na skutek wykorzystywania tych cech w odpowiednim środowisku. Mogłoby to wywołać błędne mniemanie, że młody człowiek nie może samodzielnie przebić się przez barierę niewiedzy o logistyce. Nie dość, że kształtuje się studentów jako poszukiwaczy pracy, to jeszcze uzależnia się ich status od opinii tzw. dawców pracy, uzurpujących sobie monopol na określanie tego kto jest, a kto nie jest logistykiem.

Jednak z braku definicji nie wynika aż takie uprzywilejowanie. Logistyka daje się rozpoznać każdemu, choć nie poprzez znajomość definicji. W zupełności wystarczą do tego te własności, jakich wymaga się od adepta logistyki, a które można - a nawet trzeba - kształtować zanim rozpocznie się karierę w branży TSL.
Wystarczą one również do tego by zrozumieć, że karierę w tej branży robi się nie poprzez poszukiwanie pracy, lecz przez tworzenie jej dla siebie i dla innych. Twórcą zaś nie zostaje się w wyniku praktyki.

15.12.2004



P.S.3. Przedsmak tego co czeka naukowców rozwijających teorię systemów logistycznych można zaobserwować w czasopiśmie „Gospodarka Materiałowa i Logistyka”. Najpierw w numerze 4/2004 w dziale „Edukacja ekonomiczna” Sławomir Owczarski w artykule „System i rygory podejścia systemowego jako determinanty efektywności logistyki” przedstawił przegląd rozmaitych definicji systemu cytując wielu autorów, a między innymi definicję P.Sienkiewicza: „System to celowo określony zbiór elementów o określonych właściwościach oraz relacjach między tymi elementami i (lub) między ich właściwościami.

Na tej bazie podał własną definicję: „System logistyczny to celowo wyodrębniony z otoczenia problem badawczy, na przykład przepływ dóbr (od wytwórcy surowców, poprzez wszystkie fazy przetwarzania, aż do konsumenta), który musi być bardzo dobrze zbadany, rozwiązany i zorganizowany (skonstruowany) z punktu widzenia teorii i potrzeb praktyki oraz uwzględniać racjonalne instrumenty (narzędzia) sfery regulacji łańcucha logistycznego tak, aby mógł przyczynić się do spełnienia oczekiwań konsumentów oraz do uzyskiwania optymalnych wyników (rzeczowo-finansowych) przez podmioty, dla których został utworzony.”.

Artykuł ten wywołał polemikę, która jednak nie dotyczyła wizji konsumentów, których oczekiwania spełnia się wykorzystując „celowo wyodrębniony z otoczenia problem badawczy”.

W numerze 7/2004 Jacek Brdulak zarzucił autorowi, że „prawie zupełnie pominął dotychczasowy dorobek dyskusji teoretycznej nad polskim systemem transportowym, czy też także spedycyjno-logistycznym”. Zwrócił też porządkującą uwagę, że choć o relacjach między właściwościami pisał P.Sienkiewicz w 1989, to A.D.Hall pisał już w 1968 r.: „...zbiór obiektów wraz z relacjami istniejącymi pomiędzy tymi obiektami oraz pomiędzy ich właściwościami”. Odnosząc się zaś do definicji systemu logistycznego stwierdził, że „problem badawczy” nie jest to „coś konkretnego, lecz skutek jakiegoś stanu, rezultat, pochodna zdarzeń lub własności, z czym na pewno nie zgodziłby się T.Kotarbinski i W.Tatarkiewicz”, gdyż uważali oni, że „realne istnienie przysługuje jedynie rzeczom (konkretom) ”.

W odpowiedzi zamieszczonej w tym samym numerze, autor stwierdził, że po pierwsze „transport nie był w ogóle przedmiotem mojego artykułu”, który „jest poświecony innym rozwiązaniom systemowym”. Po drugie, nie zgodził się, że z podanej „definicji systemu logistycznego wynika, że nie jest on czymś konkretnym”. W definicji bowiem jest podany „jako przykład przepływ dóbr”, a przecież wiadomo, że „Nie jest to „coś niekonkretnego” jak twierdził J.Brdulak, lecz podstawowy problem, którym zajmuje się logistyka”. Po trzecie zaś stwierdził, że „J.Brdulak nie ma podstaw do deprecjonowania dorobku naukowego P.Sienkiewicza”, po czym opisał pięć obszarów tego dorobku.

19.12.2004



P.S.4. Przejawem chaosu jaki panuje wokół logistyki jest zdanie wygłoszone w wywiadzie dla "Gazety Współczesnej" przez Piotra Tymochowicza: "Był to wysokiej klasy intelektualista, który ze wspaniałą logistyką budował obozy koncentracyjne." [za "Gesty odwagi", Logistyka a Jakość, 3/2005].
Taka opinia o człowieku, który wydał w 1939 r. rozkaz zaatakowania Polski by móc na zdobytym terenie budować owe obozy, wystawia świadectwo nie tylko braku zrozumienia logistyki ale i nieznajomości tego co znaczy być intelektualistą.

7.06.2005



PROBLEM FILOZOFICZNY

Na 8-mej Konferencji Logistyki Stosowanej Prof. Stanisław Oziemski przedstawił swe przemyślenia dotyczące kanonu i teorii logistyki.1) Stwierdził m.in., że „Korzenie logistyki sformalizowanej logiki, obszaru filozofii, sięgają do jakiejś koncepcji filozoficznej, pomagającej nam w rozświetleniu, interesującego, fragmentu rzeczywistości. Istnieje wiele koncepcji filozoficznych. Skrajne zestawienie to racjonalistyczne – irracjonalistyczne, materialistyczne – idealistyczne. Przyjęta koncepcja narzuca idee, hipotezy i reguły przyjmowane w modelowaniu zarządzanym przez nas obszarze rzeczywistości.1)

Oznaczałoby to, że sposób postrzegania logistyki zależy od przyjętej koncepcji filozoficznej. Posługując się tym kryterium można doszukiwać się różnych koncepcji filozoficznych, przyjętych – raczej bezwiednie – w wybranych ośrodkach naukowych, ponieważ „Sądzę, że każda z wyższych uczelni nauczająca w dziedzinie zarządzania przyjmuje świadomie lub intuicyjnie, którąś z koncepcji filozoficznych. Z niej „pobiera” założenia ideowe dla modelowania procesów zarządzania.1)

To, do jakich źródeł się sięga ma zasadnicze znaczenie. „Wykorzystanie praktyczne którejś z istniejących, w zasadzie nie kompatybilnych między sobą, koncepcji filozoficznych wymaga przyjęcia hipotetycznych wyjściowych założeń. Jednym z nich – podstawowym – jest paradygmat Człowiek – Świat. Czy człowiek na świecie jest przedmiotem czy podmiotem.1) Znajduje to bezpośrednie odniesienie do logistyki. „Tradycyjne procesy logistyczne definiowane są tylko w sferze materialnej i czerpią dane z opracowań statystycznych minionego okresu. Ignorują stan, ewidencje odczuć, zachowań kulturowych, społecznych a więc całą wiedzę o psychice klienta, która decyduje o jego akcjologii zachowań.1)

Nie wzbudziło to żadnych dyskusji ani sprzeciwów. Nie dostrzeżono w tym nic kontrowersyjnego ani też nie dopatrzono się zagrożeń jakie wiążą się z przedstawioną tezą, tak jakby te kwestie dawno już usunięto – wyrugowano – z obszaru zainteresowań naukowców.

Przez lata utrwalano bowiem paradygmat obiektywności wyników badań i rozważań naukowych. Wydawałoby się, że taki sposób myślenia powinien przenieść się również na naukowe myślenie o logistyce, a tymczasem w kwestii logistyki należałoby zacząć od wyboru koncepcji filozoficznej.

Jej znaczenie polega na tym, że „Filozofia preferująca metody myślenia, a nie tworząca teorii, hipotez czy reguł rozwijana także na gruncie logiki na skutek rozwoju cywilizacji w dążeniu do jej praktycznego wykorzystania, została częściowo sformalizowana w postaci logistyki. Sformalizowana poprzez wiedzę, ułatwia praktyczne jej wykorzystanie przez człowieka, jako podmiotu, dając Mu podstawy do uporządkowanego myślenia, a następnie wykorzystując wiedzę, działania. Przyjmuję, że mądrość plus2) wiedza to logistyka.1)

Jednak po doświadczeniach w XX wieku z filozofią w praktyce, należy być ostrożnym z przywoływaniem jej na pomoc logistyce. Filozofia, która określa przedmiot swojego poznania jako tzw. „rzeczywistość samą w sobie”, w efekcie czego nie może go ani opisać ani poznać, nie może być przydatna logistyce, gdyż w żadnym stopniu nie pomaga w dostarczaniu czegokolwiek.

W minionym półwieczu udało się pod przymusem zbudować naukę na jedynej filozofii. O innych mówiono tylko w kontekście przygotowywania się ludzkości do przyjęcia tej najlepszej.3) Nauka i naukowcy pogodzili się z tym i jakoś sobie radzili, wiedząc przy tym albo nie, że „Ogólna infrastruktura pracowników nauki, moim zdaniem, zbudowana przez uprzednie władze służyła do wykorzystywania tej grupy inteligencji.1)

O wynalazkach wystarczyło dowiadywać się z zagranicznej literatury by następnie robić kopie albo w ostateczności kupować licencje. W sumie przecież produkowanej lodówce czy samochodowi było wszystko jedno skąd projektanci i inżynierowie czerpali inspirację.

Kluczem do zrozumienia, że takie podejście nie może udać się z logistyką jest słowo „dostarczanie”, czym – mimo rozmaitości definicji – zajmują się logistycy, a przynajmniej powinni się zajmować. Dostarczanie to w dużej mierze m.in. pakowanie, przechowanie, ładowanie, wiezienie, rozładowanie, rozpakowanie, itp. - czym możnaby się spokojnie zajmować bez względu na wyznawaną filozofię - ale to nie wszystko. Ktoś bowiem powinien dostarczony towar odebrać i pokwitować odbiór.

Tu zaczyna się problem, którego rozwiązanie zależy właśnie od przyjętej koncepcji filozoficznej. Jeśli np. odbiorcę uważa się za przedstawiciela „klasy wyzyskiwaczy”, to przede wszystkim towar mu się nie należy i zapewne został dowieziony przez pomyłkę. Jeśli zaś uważa się go za przedstawiciela „klasy przodującej”, to problemem może być to czy jest on na odpowiedniej liście upoważniającej do odbioru towaru. W takim przypadku przedmiotem dostarczenia może być co najwyżej wezwanie do odbioru przyznanego towaru, a odbiorca powinien zgłosić się do punktu odbioru towarów z odpowiednim dokumentem i stanąć w kolejce. W takich warunkach nie tylko nie można mówić o logistyce, ale nawet nie wolno było mówić.4)

Uwolnienie się od tej koncepcji filozoficznej nastąpiło zbyt gwałtownie, nie dając czasu na wypracowanie innych koncepcji. Z konieczności nauczanie logistyki musiało bazować na kompilacjach z zagranicznych książek, które - zrządzeniem losu - stały się łatwo dostępne. W efekcie trudno się dziwić, że „dziś nagle znaleziono wykładowców z odpowiednim doświadczeniem naukowym i praktycznym dla prowadzenia zajęć na ponad 50 uczelniach1).

Zgodnie z tezą Profesora należałoby najpierw odszyfrować z adaptowanych książek koncepcje filozoficzne5) po to, by po pierwsze - zrozumieć zasady, wg których formułowane są rozmaite metody logistyczne, a po drugie – by móc te metody adaptować do lokalnych warunków. Prawdopodobnie tego zabrakło i w efekcie obserwujemy nie tylko „powstawanie określeń typu logistyka miękka i twarda, dualizm logistyki, inteligentna logistyka, elastyczna logistyka itp.1) ale również takich jak „łańcuch dostaw”, „autsorsing”, „zyskowność klienta”. Mamy też nieustające dylematy: czy logistyka w marketingu, czy produkcja w logistyce, czy logistyka w łańcuchu, itp., itd.

Na szczęście po krótkiej przerwie rozpoczął się kolejny referat, a potem następne, których natłok usprawiedliwiał pominięcie w dalszych rozmowach drażliwej kwestii zależności postrzegania logistyki od przyjętej koncepcji filozoficznej.

______________________________________________________

1) Oziemski S.: Poszukiwanie kanonu i teorii logistyki. VIII - TLM, Zakopane 2004

2) Prawdopodobnie chodzi o dodanie czegoś do wiedzy, bo trudno sobie wyobrazić mądrość bez wiedzy.
Inna interpretacja tego "plus" może wydać się zbyt wymagająca. Jeśli bowiem mądrość to umiejętność rozróżniania dobra od zła, a wiedza to umiejętność rozróżniania prawdy od fałszu, to kim powinien być logistyk, by sprostać takiemu określeniu logistyki ?

3) Czasami to przygotowywanie trwało tak długo, że semestru nie starczało na omówienie tej najlepszej filozofii.

4) Zapis cenzury na słowo „logistyka” zdjęto w 1976 roku przy okazji artykułu Janusza Fijałkowskiego pt. „Systemy magazynowe jako elementy logistyki przemysłowej” w Studia i Materialy nr 29/1976
[wg Wywiad z rektorem Wyższej Szkoły Logistyki w Poznaniu, Logistyka 2/2001].

5) Nikt jej bowiem jawnie nie deklaruje, gdyż nie doświadczano takiej sytuacji, że kandydat na inżyniera czy naukowca musi zdać obowiązkowy egzamin z filozofii.

29.12.2004



POSZUKIWANIE METODY MODELOWANIA

OBSZAR MODELOWANIA

W celu dostarczania ludziom potrzebnych im towarów niezbędne jest przezwyciężanie rozmaitych ograniczeń czasowo- przestrzennych. Jest to spowodowane tym, że odpowiednie towary nie są wytworzone albo nie ma ich tam gdzie są potrzebne albo nie ma ich tam o odpowiedniej porze lub w odpowiedniej ilości. Dlatego na drodze pomiędzy dostawcą towaru a jego odbiorcą potrzebne są rozmaite organizacje zajmujące się kompensowaniem różnic miejsca i czasu występowania towarów. Zadania tych organizacji można określić jako przestrzenne przemieszczanie, przechowywanie oraz zmiana postaci występowania towarów, odpowiednio do potrzeb zarówno dostawcy jak i odbiorcy.

Upowszechnianie się współdziałania kilku niezależnych przedsiębiorstw w celu dostarczenia klientom określonych produktów, staje się dominującym przejawem stosowania logistyki w praktyce. Współdziałanie takie może być realizowane na wiele sposobów. Może to być maksymalizowanie zysku w bilateralnych transakcjach, albo minimalizowanie kosztów i dzielenie się zyskiem przez wszystkich uczestników przedsięwzięcia. Możliwość zastosowania drugiego z tych rozwiązań stanowi dla przedsiębiorstw zachętę do łączenia się w celu lepszego zaspokojenie potrzeb klienta, który w coraz większym stopniu dyktuje warunki funkcjonowania przedsiębiorstw na rynku. Z tego względu staje się konieczne rozpatrywanie sposobu wzajemnego współdziałania przedsiębiorstw i traktowanie takiego związku jako pewną całość. Znalazło to wyraz w powstaniu idei „łańcucha dostaw”, której w ostatnich latach nadaje się nawet rangę nadrzędną wobec logistyki.

Określenie współdziałających organizacji gospodarczych mianem „łańcucha dostaw” jest spowodowane uzyskaniem korzyści w wyniku zsynchronizowania działań dotyczących pobierania materiałów lub komponentów, produkowania i dystrybuowania wyrobów gotowych 1). Zwielokrotnione korzyści wynikające z powielenia tego podejścia na połączenie wielu funkcji i wielu przedsiębiorstw, sprawiły wrażenie przekroczenia zakresu logistyki, przez którą rozumiano dotychczas dostawy surowców i wysyłki gotowych wyrobów w obrębie przedsiębiorstwa.

Zakres nowego pojęcia wykracza bowiem poza granice wytyczone kompetencjami pojedynczych przedsiębiorstw. Obejmuje wszystko to, co dotyczy zarządzania lub koordynowania przepływów2) na drodze od pobrania surowców aż do dostarczenia klientowi wymaganego towaru. Zarządzanie i sterowanie w kontekście kilku współdziałających przedsiębiorstw wymaga przy tym zupełnie innych umiejętności i predyspozycji niż działanie w zakresie jednego przedsiębiorstwa. Wyrazem tego mogą być np. opinie osób pracujących na stanowisku „Supply Chain Manager”.

Spotykam się regularnie z naszymi klientami i dostawcami by pracować nad problemami przepływu produktów.
Poszukujemy sposobności dla wymiany informacji i dla bardziej efektywnego przemieszczania towarów poprzez łańcuch dostawczy tak by końcowy klient był obsługiwany dobrze i przy niskich kosztach. Te wysiłki dotyczą podstaw nie tylko mojej firmy ale także naszych dostawców jak i klientów
”;
Pracuję z różnorodnymi ludźmi (zarówno wewnątrz jak na zewnątrz mojej organizacji) poszukując metod realizowania przedsięwzięć wg całkowicie nowego sposobu”. 3)

W ramach nowego zawodu oddziaływanie na wszystkie składniki utworzonego „łańcucha dostaw” są realizowane z pozycji konkretnego przedsiębiorstwa, co wymaga współdziałania ze specjalistami zatrudnionymi w niezależnych przedsiębiorstwach, połączonych ideą wspólnego realizowania dostaw. Nie jest przy tym istotne, w którym ze współdziałających przedsiębiorstw jest zatrudniony specjalista od aktualnie realizowanego „łańcucha dostaw”. Co więcej - może on być zatrudniony w zupełnie innym przedsiębiorstwie realizującym np. procesy przewozowe lub jedynie organizującym współdziałanie zainteresowanych przedsiębiorstw. 4)

Jak dotąd jednak nie ma powszechnie przyjętego określenia czym jest „łańcuch dostaw”5), a w konsekwencji nie ma także zadowalającej metodologii modelowania tego sposobu współdziałania przedsiębiorstw, umożliwiającej określanie warunków dla dostarczania towarów i sprawdzanie wykonalności związanych z tym procesów zanim się one rozpoczną. Dlatego przy tworzeniu systemu dostaw wykorzystuje się to, co oferują rozmaite firmy komputerowe jako oprogramowanie do „wspomagania zarządzania łańcuchem dostaw”6). Wdrażając tego typu oprogramowanie z konieczności przyjmuje się taką wizję wspomagania jaką mieli jego twórcy7). Jedną z funkcji tych systemów jest eliminowanie opóźnień czasowych w reakcji na zmiany zachodzące podczas dostarczania towarów, które – przenosząc się na podobieństwo lawiny z końca „łańcucha dostaw” na jego początek – wywołują zjawisko tzw. "byczego bicza"8).

Najczęściej wspomaganie sprowadza się do podporządkowania uczestników przedsięwzięcia jednej z uczestniczących organizacji, przy wykorzystaniu wspólnej platformy komunikacyjnej9) i jednorodnego oprogramowania. W zależności od zastosowanego stylu zarządzania takie podporządkowanie może być mniej lub bardziej uciążliwe dla uczestników współdziałania, choć może przynosić pożytek gdy np. poddostawcy nie mogą w inny sposób uzyskać określonej skali produkcji (np. montownie samochodów, sieci supermarketów, itp.).

W efekcie sygnalizowane jest ostatnio zjawisko wycofywania się z prób wdrażania koncepcji „zarządzania łańcuchem dostaw”, postrzeganej jako metoda nie dająca oczekiwanych korzyści w stosunku do nakładów10). Może to doprowadzić do odrzucenia nie tylko negatywów ale także i pozytywów tego podejścia do zagadnień logistycznych.

Podstawowa zaś korzyść wynikająca z tego trwającego już wiele lat zauroczenia „łańcuchem dostaw” polega na upowszechnieniu się przekonania, że spraw związanych z logistyką nie można załatwiać w ramach jednego przedsiębiorstwa i konieczne jest podporządkowanie działań wielu przedsiębiorstw jednemu celowi, jakim jest dobro tzw. „końcowego” klienta. Przejawem tego jest m.in. rozwój komputerowych systemów wspomagania zarządzania, w których główny moduł dotyczący koordynowania planów11) ma w perspektywie objąć wszystkich uczestników współdziałania w „łańcuchu dostaw”, integrując planowanie strategiczne z operacyjnym12).

Nowością przy tym jest zarówno to, że związek taki nie musi być trwały – a jedynie powstający na potrzeby konkretnego dostarczenia towarów konkretnemu klientowi – jak również i to, że może to być związek nieformalny, którego spoiwem jest dobrze rozumiany interes własny poszczególnych uczestników. W praktycznych zastosowaniach tego podejścia nie ma znaczenia czy jest to jeszcze logistyka czy coś więcej. Wyrazem tego może być rozmaitość nazw odpowiednika stanowiska „Supply Chain Manager”, jak np.: „Director of Logistics; Material Operations & Transportation; Logistics Manager; Manager Inventory and Capacity Planning; Product Supply Director13). Podobnie rozmaite są realizowane funkcje i zakresy obowiązków związane z tym stanowiskiem.

Przegląda istniejące procedury i sprawdza możliwości usprawnienia produkowania, kupowania, magazynowania, dystrybuowania i prognozowania finansowego by spełnić wymagania dystrybucji produktów. Kieruje działaniami ograniczającymi koszty, poprawiającymi dokładność obsługi klientów i bezpieczeństwo. Podejmuje decyzje dotyczące ruchu, przechowywania i przetwarzania w magazynach.”;
„Opracowuje zindywidualizowane strategie zapewniające wysoki poziom obsługi klientów i niskie koszty. Odpowiada za fizyczne przechowywanie i ogólną ochronę magazynów. Odpowiada za efektywny przepływ produktów od dostawców do klientów. Dostarcza informacje, analizy i rekomendacje odnośnie wszystkich operacji.
14).

PRZEDMIOT MODELOWANIA

Czynnikiem decydującym o jakości przemieszczania towarów jest odpowiednie współdziałanie zaangażowanych w to organizacji. Dlatego w aspekcie technicznym takie współdziałanie kilku przedsiębiorstw oznacza synchronizowanie strumieni popytu i podaży15). W płaszczyźnie realizacji dostaw sprowadza się to do synchronizowania harmonogramów działania rozmaitych podmiotów, którego celem może być np. uzyskanie najkrótszego czasu zrealizowania zamówienia.

Formalnie niczym to nie różni się od synchronizowania harmonogramów wewnątrz przedsiębiorstwa. Jednak organizacyjnie te sytuacje różnią się środkami, jakie można użyć do podtrzymania synchronizacji. Specjalista od „łańcucha dostaw” kształtujący współdziałanie niezależnych przedsiębiorstw, nie może bowiem posługiwać się środkami, które przynoszą pożądany efekt wewnątrz przedsiębiorstwa. Przede wszystkim nie ma on możliwości bezpośredniego oddziaływania na pracowników realizujących procesy dostarczania, ze względu na brak zależności służbowej.

Tworzenie „łańcucha dostaw” wymaga zatem zarówno synchronizowania działań na poziomie operacyjnym przedsiębiorstw jak również uzgodnień na najwyższym szczeblu organizacyjnym poszczególnych przedsiębiorstw. Staje się z tego względu działaniem o znaczeniu strategicznym, gdyż „Strategia biznesowa, struktura organizacyjna firmy i wynagrodzenie menadżerów – i kształtowanie przyszłych liderów biznesu – wszystkie te działania są sterowane ze szczytu, i dlatego musi dotyczyć to łańcucha dostawczego.16).

Wyznacznikiem tego nie jest jak dotąd horyzont czasowy współdziałania17) lecz to, że podejmowane decyzje mają istotny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstw w skali całego planowanego przedsięwzięcia. Można w nich dostrzec analogie do decyzji zaliczanych do sfery strategicznej, gdyż „Do tych logistycznych decyzji podstawowych należy ustalenie realizowanej polityki serwisu, ustalenie podstawowej struktury obsługi logistycznej (sieć zależności, infrastruktura mikro- albo metalogistyczna) dla przepływu towarów i informacji między punktami dostaw i odbioru.18) Można też doszukać się analogii do podejścia do strategii transportowej19). Oznacza to, że w świetle „łańcucha dostaw” ukazuje się integrująca rola logistyki wobec wszystkich sfer działania przedsiębiorstwa. Przy tym „niezbędna jest integracja między operacyjnymi, strategicznymi i normatywnymi decyzjami w sferze logistyki oraz z całym systemem zarządzania przedsiębiorstwem20). Modyfikuje to także dotychczasowe znaczenie logistyki dla tworzenia strategii firmy.21)

Praktyka współdziałania w ramach organizowanych „łańcuchów dostaw” podniosła rangę relacji partnerskich pomiędzy podmiotami gospodarczymi, przez co „partnerska forma współpracy stała się w latach osiemdziesiątych najbardziej znaczącym czynnikiem determinującym rosnące oczekiwania i możliwości działania uczestników kanału logistycznego22). Współdziałanie kilku niezależnych podmiotów nie może być inaczej realizowane jak tylko na zasadach partnerskich, na bazie jasno wyrażonego interesu wszystkich zainteresowanych uczestników. Stały się one swoistym spoiwem „łańcucha dostaw”, bazującym na perspektywicznym rozumieniu wspólnego interesu we wzajemnym współdziałaniu23). Nic więc dziwnego, że w nawiązywaniu długofalowego partnerskiego współdziałania upatruje się obecnie jeden ze sposobów na obniżenie kosztów logistycznych24).

Wprowadzenie tego typu relacji pomiędzy podmiotami wymaga jednak nie tylko przełamania organizacyjnych i emocjonalnych barier pomiędzy przedsiębiorstwami, ale także upowszechnienia podmiotowych relacji pomiędzy pracownikami wewnątrz przedsiębiorstw, aby wewnętrzne relacje nie zakłócały współdziałania. Może to stwarzać zasadnicze trudności przy „zarządzaniu łańcuchem dostaw”.

Składnikami relacji tworzących ogniwa „łańcucha dostaw” – niezależnie od tego czy takim ogniwem jest jeden czy para podmiotów – są obiekty obsługujące ładunki w skonfigurowanej sieci logistycznej. Jest „... to taka struktura punktów i dróg, przez którą produkty logistyczne przepływają od źródeł wydobycia surowców do miejsc podaży tych produktów25). Zasadniczym problemem technicznym są przy tym różne reguły funkcjonowania łączonych obiektów. W przypadku przepływu ładunków od dostawcy do odbiorcy – tak jak w każdym zjawisku przepływu – kluczowe znaczenie mają wszelkie nieciągłości na jego drodze, gdzie nie tylko zmienia się wydajność lub przepustowość elementów funkcjonalnych, ale także dochodzi do rozkojarzenia się harmonogramów działania współzależnych obiektów. Nieciągłości w "łańcuchu dostaw” nie są przy tym wyłączną domeną relacji pomiędzy wielkimi przedsiębiorstwami produkcyjnymi czy dystrybucyjnymi. Mogą się pojawić w każdym miejscu gdzie kilka obiektów działa wg różnych reguł lub harmonogramów. Dlatego istotnym elementem współdziałania podmiotów jest wzajemne dopasowanie harmonogramów działania.

Wymaga to podjęcia specjalnych działań koordynacyjnych i aktywnego udziału logistyka, zarówno w sferze strategicznej jak i operacyjnej. Jego zadaniem jest ustanowienie odpowiadających poszczególnym podmiotom warunków, umożliwiających sprawne i skuteczne współdziałanie. Dlatego przedmiotem uwagi logistyka staje się strategia użytkowania rozmaitych obiektów i urządzeń, podległych organizacyjnie różnym przedsiębiorstwom.

To co powstaje w efekcie jego działań, można określić jako obustronny przepływ rozmaitych obiektów pomiędzy dostawcą a odbiorcą. W przypadku systemu logistycznego w jedną stronę mogą płynąc zamówione towary wraz z towarzyszącymi im informacjami, a w drugą - np. opakowania zwrotne, towary uszkodzone, kapitały itp. Na drodze przepływu obiektów występuje ciąg podmiotów działających wg rozmaitych harmonogramów, które w wyniku synchronizacji tworzą „łańcuch dostaw” podporządkowany wspólnemu celowi. Składnikiem tego „łańcucha dostaw” może być nie tylko oddzielne przedsiębiorstwo, ale także dowolna jednostka organizacyjna w zakładzie pracy, która działa wg własnego harmonogramu. Powinien on być zsynchronizowany z harmonogramami działania innych jednostek organizacyjnych tego samego albo innych podmiotów gospodarczych.

Przedmiotem modelowania jest zatem synchronizowanie harmonogramów działania i aktywności poszczególnych obiektów, które występują jako współdziałające składowe ogniw modelowanego „łańcucha dostaw”. Dopiero na bazie takiej strategii, funkcjonowanie współdziałających podmiotów może przynosić oczekiwane wyniki.

METODA MODELOWANIA

Do wspomagania modelowania procesów zachodzących podczas przemieszczania towarów są wykorzystywane programy wywodzące się z systemów wspomagających zarządzanie w przedsiębiorstwie. Z konieczności dominuje w nich aspekt organizacyjny modelowanych procesów.26) W specjalizowanych systemach tworzonych na potrzeby modelowania procesów odciska też swe piętno dominująca obecnie wersja obiektowej metody programowania. Przejawia się to w konieczności zaakceptowania takich składowych procesu, jakie zainstalowano w programie. Wiąże się z tym kosztowny balast obrazowania obiektów, niosący ze sobą nadmiarowe definicje metod i atrybutów a zarazem niedopasowane do konkretnego modelowania. Ujawnia się to zarówno w metodach typu „work flow” jak i w rodzinie metod IDEF27).

Konieczność poszukiwania alternatywy dla tradycyjnego podejścia obiektowego wiąże się również z tym, że w przyjętym określeniu obiektu nie uwzględnia się tego, co jest istotne dla modelowania jakiegokolwiek przepływu, czyli przemieszczanie się obiektów. Uwzględnienie tego jest przy tym możliwe na dwa sposoby. Jeden polega na przemieszczaniu anonimowych jednostek obiektów pomiędzy zdefiniowanymi miejscami i wykorzystano go w metodzie „cykli informacyjnych”28). Drugi sposób polega na przemieszczaniu jednostek zdefiniowanych klas obiektów pomiędzy anonimowymi miejscami.

W dowolnym systemie użytkowania obiektów technicznych można wyróżnić w ogólności następujące klasy działań: transfer, przechowywanie i przekształcanie. Mogą być one realizowane losowo lub wg odpowiednich harmonogramów. Harmonogram działania określa chwile czasu i sposób oddziaływania na przemieszczane obiekty. Pojedyncze obiekty mogą być łączone w większe jednostki lub rozdzielane na składowe.

Użytkowane obiekty, przemieszczające się w systemie są obsługiwane wg określonego harmonogramu przez inne obiekty. Te z kolei mogą też działać wg przypisanych im harmonogramów. Oprócz własnego harmonogram działania mogą one charakteryzować się wydajnością zainstalowanych urządzeń lub pojemnością magazynów.

W trakcie przemieszczania obiektów mogą też występować opóźnienia czasowe związane z ich przechowywaniem. Mogą one być świadomie zaplanowane albo przypadkowe, wynikające z niewystarczającej przepustowości użytych środków technicznych.

Składnikami modelu tworzonego wg opisywanej metody są „asortymenty” i „miejsca”. Operacje w modelu są opisane na nazwach asortymentów, które mogą odpowiadać składowym użytkowanych obiektów, a w szczególności asortymentom obsługiwanych ładunków. Miejsce jest identyfikowane pośrednio przez nazwę asortymentu jako miejsce złożenia lub przechowywania asortymentu, ale może też mieć własną nazwę. Wszystkie instrukcje opisujące funkcjonowanie modelu mogą być przypisane do jednego miejsca. Jednak dla większej przejrzystości opisu modelu można je przypisać do kilku miejsc, z których każde może mieć własną nazwę.

Do wykonywania operacji na asortymentach wykorzystuje się tradycyjne operatory arytmetyczne i logiczne. Kluczowe znaczenie dla modelowania uwzględniającego przemieszanie obiektów mają operatory asortymentowe takie jak „dostarczenie”, „pobranie”, „transfer”, „złożenie”, „rozłożenie”, umożliwiające zapisywanie operacji wykonywanych podczas przemieszczania obiektów.

metody programowaniaPonadto z uwagi na kryterium spójności systemu29), w każdym systemie programowania muszą być możliwe do zrealizowania trzy grupy operacji. Są to trzy operatory systemowe, które można nazwać: „jako”, „dla” i „przesuń”.

Odpowiedniki dwóch pierwszych operatorów – jako rozmaite warianty instrukcji warunkowej i instrukcji pętli – występują w znanych językach programowania, a zatem i w programowaniu obiektowym, które jest swego rodzaju zwieńczeniem rozwoju tradycyjnych języków programowania. Najprostszym zaś odpowiednikiem instrukcji z trzeciej grupy jest instrukcja skoku, która jednak została skutecznie wyrugowana ze współczesnych języków programowania. Nie stanowi to jednak żadnego problemu – choć zarówno w tradycyjnym programowaniu jak i w metodzie programowania obiektowego, przemieszczanie nie leży w „naturze” czy to zmiennych czy obiektów – gdyż w przypadku modelowania procesów ten brak może być bez trudu uzupełniony programowo, za pomocą procedur lub metod przypisanych do obiektów.

Jak można zauważyć, na bazie par tych operatorów można zbudować trzy różne rodzaje metod programowania. Niestety od początku istnienia komputerów skoncentrowano się tylko na jednym z nich. Jedną z przyczyn mogło być to, że dla matematyków - którzy tworzyli komputery jako maszyny do liczenia - liczby są tworami abstrakcyjnymi istniejącymi tam gdzie są potrzebne. Dlatego naturalne dla komputerów ograniczenie liczby do miejsca gdzie jest przechowywana, starano się ukryć przed użytkownikiem maszyny, przy pomocy rozmaitych protez. W efekcie tworzone języki programowania mogły być statyczne gdyż liczby, na których działano pobierano z nieograniczonego - będącego zawsze „pod ręką” - zasobu, udającego liczby ze świata matematyki. Przy tym programowanie stało się żmudną dłubaniną, usprawnianą za pomocą kolejnych protez. Na skutek tego współczesne komputery przesiąknięte plątaniną instrukcji, nie mogą obronić się przed napływającymi zewsząd nierozróżnialnymi liczbami będącymi nośnikami rozmaitych szkodliwości. Można mieć nadzieję, że uświadamiane obecnie bariery w rozwoju oprogramowania powinny skłonić do rozwijania pozostałych dwóch metod programowania.

ZAKOŃCZENIE

Do modelowania użytkowania obiektów przemieszczających się w systemach logistycznych należy dobrać metodę umożliwiającą łatwe zapisywanie operacji przesyłania i przekształcania ładunków i informacji oraz uwzględnianie synchronizowania współdziałających podmiotów. Przy wykorzystaniu metody modelowania powinno być możliwe w prosty sposób zestawianie ciągów podmiotów współdziałających w planowanym „łańcuchu dostaw”. Na podstawie wyników symulacji można byłoby sprawdzić wzajemne ich dopasowanie, a następnie zmodyfikować je tak by przemieszczanie towarów odbywało się sprawnie i skutecznie, odpowiednio do potrzeb i możliwości zarówno dostawców jak i odbiorców.

Na podstawie programu zawierającego instrukcje opisujące operacje na asortymentach są wykonywane obliczenia metodą symulowania przemieszczania obiektów pomiędzy miejscami. Operatory działają na pojedynczych obiektach będących reprezentantami asortymentów. Ich funkcją jest w szczególności uzależnienie działania modelu od nazw asortymentów i miejsc oraz przemieszczanie obiektów pomiędzy miejscami. Wynik operacji na asortymencie może być wykorzystany w kolejnej operacji albo złożony pod nazwą dotychczasową albo nową.

W wyniku modelowania otrzymuje się dla każdego asortymentu rozmieszczenie w czasie jego wartości, a dla każdego miejsca – rozmieszczenie w czasie jego obciążenia. Na tej podstawie można obliczać wartości średnie, minimalne i maksymalne oraz wartości odchylenia standardowego itp., umożliwiające ocenę modelowanego systemu.

______________________________________________________

1) Metz P.J.: Demystifying Supply Chain Management, Supply Chain Management Review, Winter 1998.

2) Rutkowski K. (red.): Zintegrowany łańcuch dostaw – doświadczenia globalne i polskie. Wyd. SGH, Warszawa 2000.

3) Gibson B., Gibson M., Rutner S.: Careers in Logistics, CLM 2004. http://clm1.org/Downloads/Career/careerstudy.pdf

4) Dlatego mogła na tej podstawie powstać możliwość powierzania zadań logistycznych firmom typu 3PL (tzw. 3-rd Party Logistics), a nawet 4PL lub 5PL.

5) Szudrowicz A,: Koncepcja integracji łańcucha dostaw. w Ciesielski M.: Logistyka we współczesnym zarządzaniu, Wyd. AE w Poznaniu, Poznań 2003.

6) „Zintegrowane systemy informatyczne do wspomagania zarządzania produkcja i dystrybucją,” CXO raport, czerwiec 2004.

7) Witkowski J.: Zarządzanie łańcuchem dostaw – koncepcje, procedury, doświadczenia, PWE, Warszawa 2003.

8) Bobowska J.: Powstawanie efektu byczego bicza na przykładzie prostego łańcucha logistycznego, Logistyka 6/2002.

9) Np. „mySAP.com” firmy SAP lub platforma logistyczna „AX4” firmy AXIT.

10) Kasperek M.: Jak zerwać się z łańcucha, Eurologistics 6/2003.

11) Witkowski J.: Zarządzanie ... (j.w.)

12) Maternowska M.: Oprogramowanie dla zarządzania łańcuchami dostawczymi. Logistyka 6/2003.

13) Gibson B., Gibson M., Rutner S.: Careers... (j.w)

14) Gibson B., Gibson M., Rutner S.: Careers... (j.w.)

15) Witkowski J.: Zarządzanie ... (j.w.)

16) Waller A., O’Sulivan D.: Supply chain in the boardroom, Logistics Europe, September 2004.

17) Stoner J.A.F, Freeman R.E., Gilbert D.R.: Kierowanie, PWE 1999.

18) Pfohl H.C.: Zarządzanie logistyką – funkcje i instrumenty, ILiM, Poznań 1998.

19) Tarkowski J., Irestahl B., Lumsden K.: Transport – Logistyka – towary, informacje, środki. ILiM, Poznań 1999.

20) Blaik P.: Logistyka – koncepcja zintegrowanego zarządzania przedsiębiorstwem. PWE Warszawa 1997.

21) Ciesielski M.: Logistyka w strategiach firm, PWN Poznań 1999.

22) Blaik P.: Logistyka ... (j.w.)

23) Szuster M., Podleśny A.: Partnerstwo jako sposób na współdziałanie w łańcuchu logistycznym, w „Zarządzanie w łańcuchach logistycznych”, Zeszyty Naukowe AE w Poznaniu, nr 29, Poznań 2003.

24) Webster C.: An insight to the stars, Logistics Europe, November 2003.

25) Gołembska E. (red.): Kompendium wiedzy o logistyce. PWN Poznań 1999.

26) Np. Baj G.: Modelowanie procesów - Metodologia prof. Scheera, [http://www.logistica.pl/art.php?idx=69]; Krawczyk S.: Modelowanie procesów logistycznych, Mat. konf. „Kompleksowe Zarządzanie Logistyczne – Total Logistic Management”, Częstochowa 2001.

27) Palacz K.: Narzędzia serii IDEF stosowane w reinżynierii procesów, Logistyka 6/2000.

28) Grochowski L., Okulewicz J.: Sposób uogólnienia metodologii obiektowej w modelowaniu systemów transportowych, Prace naukowe Politechniki Warszawskiej – Transport, z. 45, 2001.

29) Okulewicz J.: Kryteria analizy systemów transportowych. Mat. konf. Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Transport XXI wieku”, Warszawa 2004.

11.10.2005



2003 r. <= ciąg dalszy => 2005 r.