©   Józef Okulewicz

znaczek

Imprezy



Treść 2005:
    * Co robi logistyk ?     * Na straży logistycznej poprawności     * Nasiąkanie logistyką     * Twórczy logistyk     * Oczekiwania     * sesja plakatowa o RFID     * Pięć kroków ku logistyce


widok z samolotu, fot. Jan Szafruga




<= IV Forum Młodej Logistyki =>
Motywacja - Procesy decyzyjne w logistyce - Bierzmy przykład z najlepszych

zorganizowane przez Studenckie Koło Logistyki Stosowanej
Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej
11 - 12 maja 2005



CO ROBI LOGISTYK ?

Dzięki wysiłkowi grupy entuzjastów połączonych wspólną ideą budowania swej logistycznej świadomości, studenci z całego kraju mogli spotkać się na 4-tym Forum Młodej Logistyki. Tym razem rozpędzona podczas 3-ch poprzednich edycji impreza mogła wzlecieć samodzielnym lotem i wylądować w podwarszawskiej Jachrance w ośrodku szkoleniowym PKP. Dzięki temu nie groziła już konieczność uciszania dyskutantów, by o wyznaczonej godzinie można było oddać salę targowemu sponsorowi, który z kolei oddawał ją nominalnemu gospodarzowi. Dyskutować można było do woli, gdyby jej nie zabrakło. Wprawdzie studenckie zasoby tej woli nie są zbyt wielkie, ale nagminne ich niewykorzystywanie było ciągłym zmartwieniem organizatorów. Zawarte w nazwie tej inicjatywy słowa zobowiązywały ich bowiem do dania szansy, by młoda logistyka była otwarta nie tylko w wyznaczonych przez kogoś innego godzinach.

W ten sposób dodano kolejny element uświetniający przedsięwzięcie, którego już samo określenie od zarania powinno pomagać wyrywać się ze sztywnych ram kontaktów międzypokoleniowych. Rok po roku można obserwować jak za każdym razem zwiększa się odwaga uczestników by sprostać wyzwaniu, jakim jest taka formuła studenckiego spotkania w ramach logistyki.

Zasadę równości na forum przypomniał na samym początku Jacek - obecnie konsultant, a kiedyś twórca i prezes firmy Shenker Polska, w którym chyba zbyt szybko o tym zapomniano, czyli Pan Jacek Machocki - zwracając uwagę uczestników na to, że na plakietkach każdy ma imię zapisane o wiele większą czcionką niż nazwisko. W ten sposób przynajmniej formalnie została zniesiona granica pomiędzy stołem prezydialnym a rzędami krzeseł1). Organizatorzy znieśli tę granicę aż tak ostentacyjnie, gdyż wieloletnia już praktyka Forum pokazuje, że źródłem oporu przed zadawaniem pytań jest wyniesiony z uczelni lęk przed nazwiskami i tytułami. Mieli nadzieję, że stworzą warunki, by milczący studenci nie mogli się przed sobą tłumaczyć, że wstydzili się zapytać np. Jacka. Bo to, że wstydziliby się pytać Pana Machockiego jest zrozumiałe samo przez się.

Uczestnicy Forum Obrady Forum

Dzięki temu można było lepiej skorzystać z pożytku, jakie daje forum i zacząć debatę, której podświadomym motywem była ciekawość tego, co robi logistyk ?

Najpierw zatem poddano pod osąd motywowanie. Przyszłym logistykom wydaje się, że po pierwsze powinni być motywowani przez innych, a po drugie sami będą musieli w przyszłości innych motywować. Korzystając z wiedzy przybyłych na forum doświadczonych logistyków i z własnych obserwacji, wypisano na kilku tablicach to, co wpływa motywująco na pracowników logistycznych instytucji.


Dlaczego jest to tak ważne, wynika z paradoksalnej własności systemów logistycznych, w których na najniższym szczeblu zapadają najważniejsze dla firmy decyzje. Bo wbrew pozorom decyzje np. o zakupie środków transportowych zapadające na najwyższych szczeblach kierownictwa2), nie są tak znaczące jak codzienne decyzje np. kierowców o tym jak i co powiedzieć na powitanie klienta zlecającego przesyłkę lub odbierającego dostarczony towar.

Można więc mówić o motywowaniu totalnym, nie zapominając przy tym o motywowaniu siebie samego. Z tym może być o tyle problem, że choć zgodzono się, że motywującym czynnikiem może być jasno sprecyzowany cel, do jakiego się dąży, to wyznaczenie tego celu może sprawiać trudności. Zarazem bowiem zwrócono uwagę, że coraz bardziej znaczącym czynnikiem we współczesnych przedsiębiorstwach i nie tylko, jest zmiana.

Nie oznacza to jednak, że to ostatnio świat "zwariował" przestawiając to co stałe na zmienne. Możnaby powiedzieć, że zmienność świata jest jego cechą wewnętrzną, gdyby można było do niego zajrzeć. To człowiek - na ile to tylko się udawało - stabilizował świat, w którym mu przychodziło żyć lub zmuszał do życia innych ludzi. Wobec jednak choćby postępu techniki udaje się to coraz trudniej3). Kilka lat temu np. całe pokolenia straciły po prawie 50-ciu latach stabilności, jasno wytyczony cel i muszą sobie z tym jakoś radzić.

Jeśli zatem tak się dzieje i już o tym wiadomo, to motywowanie się ciągle zmieniającym się celem może przypominać posługiwanie się kompasem z wirującą igłą. Wiadomo, że igła może się obracać, ale użyteczna jest tylko wtedy, gdy się nie porusza.4)

Dlatego w zmieniającym się świecie oparciem dla kompasu musi być sam człowiek. Przykładem "Są trzy zasady, o których każdy powinien pamiętać:

  1. nigdy nie wykonuj pracy, której nie lubisz,
  2. nigdy nie pracuj z menedżerem, którego nie szanujesz,
  3. nigdy nie pracuj w firmie, z której nie jesteś dumny.

Jeśli ktoś ich nie stosuje, nigdy nie będzie dobrym pracownikiem - twierdzi Les Hayman, szef działu zasobów ludzkich i szkoleń korporacji SAP AG."5)

Ale działalność logistyka nie ogranicza się tylko do motywowania się lub innych. To jest jedynie swego rodzaju baza, na której mogą wyrastać logistyczne dzieła. Po to by one się pojawiły potrzebne są decyzje. Jakie są to decyzje przedstawił uczestnikom Forum inny Jacek - twórca koncepcji Kongresu Logistyków Polskich i organizator 5-ciu takich kongresów, który wierzy, że umiłowanie prawdziwej logistyki pomoże zorganizować VI-ty KLP, czyli Pan Jacek Samsel - który pokazał wizję logistyka podejmującego decyzje i koordynującego działania na najwyższych szczeblach władzy w przedsiębiorstwie. Taka perspektywa mogłaby motywować do działania tylko studentów o wyjątkowej wyobraźni i odwadze. Możliwość sprzeciwienia się ze względów logistycznych decyzjom dyrektora czy członków zarządu, dla kogoś, kto staje bezradny wobec profesorskiego zakazu zajrzenia do własnej pracy egzaminacyjnej, mogła być ogłuszająca.

A to nie był jeszcze koniec tego, co mogą robić logistycy. Do uczestników Forum dojechał bowiem Jarek - szef logistyki na Europę środkowowschodnią w firmie Frito-Lay, czyli Pan Jarosław Szewczyk - i przedstawił swoją wizję logistyki, w świetle której rozpościera się ona na trzech poziomach. Pierwszy poziom to działanie np. w magazynie, czy w firmie transportowej. Problemem jest to co należy zrobić aby zaspokoić popyt, który pojawi się dopiero w przyszłości. Trzeba tu wiedzieć jak zmierzyć się z przyszłością. Na poziomie drugim jest planowanie działań logistycznych, dystrybucji, zaopatrzenia, itp. O sobie zaś powiedział, że działa już na trzecim poziomie, na którym nie podejmuje na bieżąco żadnych decyzji6).

(... cdn, gdy zapoznam się z nagraniem wypowiedzi, choć uczestnicy już wiedzą co robi logistyk na 3-cim poziomie, a czytelnicy tych szkiców wiedzieli to od dawna.)

grupowa fotografia uczestników

______________________________________________________

1) Które od trzeciej edycji Forum są ustawiane w poprzek sali, by uczestnicy mieli maksymalnie blisko do prelegentów.

2) Coraz częściej zapadające w innych krajach, w siedzibach globalizujących się firm.

3) Choćby na Forum jedni z uczestników zapewne pamiętali jak wielkim osiągnięciem był np. "longplay", o którym inni uczestnicy w ogóle nie słyszeli.

4) Zmiana mogłaby być dobrym tematem wiodącym następnego Forum, gdyby nic się do tego czasu nie zmieniło.

5) Więcej w artykule: CONSTANS nie istnieje z Businessman Magazin ze stycznia 2005

6) Na tym poziomie problemem może być to czy dostrzega się to co dzieje się na poziomie pierwszym.

25.05.2005

P.S. Relację z IV FML można znaleźć na portalu etransport.pl, wspomnianym na portalu redtram.pl.



NA STRAŻY LOGISTYCZNEJ POPRAWNOŚCI

Od czterech już lat studenci ze Studenckiego Koła Logistyki Stosowanej organizują ogólnopolską imprezę pod nazwą Forum Młodej Logistyki. Jej charakterystyczną cechą jest od samego początku to, że odbywa się poza opiekuńczymi skrzydłami uczelni po to, by studenci mogli poczuć się partnerami innych organizacji logistycznych. Najpierw był to organizator targów logistycznych, przy których FML było imprezą towarzyszącą. Ponieważ jednak termin targów nie uwzględniał studenckich uwarunkowań, FML musiało wyznaczyć samodzielnie najlepszy termin, co oznaczało też pełne usamodzielnienie. Są to oznaki dojrzewania - zmieniających się w rytm uczelnianych roczników - kolejnych pokoleń organizatorów Forum, do samodzielnego radzenia sobie z coraz poważniejszą imprezą.

Jedną z organizatorskich umiejętności jest również nawiązywanie kontaktów z prasą - najlepiej tą fachową - by także w ten sposób podnieść rangę imprezy. Komunikaty o zbliżającym się forum można było znaleźć nie tylko na internetowych witrynach SKLS, LOGISTYKA.NET, logistykafirm, PCDL ale także w czasopiśmie Eurologistics. Zwieńczeniem długiego ciągu organizatorskich przedsięwzięć jest tych kilka godzin kiedy to zaproszeni goście i uczestnicy dokonują konfrontacji rozumienia tego czym w praktyce jest logistyka. Co roku to spotkanie doświadczenia i pragnienia przynosi nowe niespodziewane owoce, czasem tak nowe, że aż niedostrzegalne.

Dlatego ważnym sprawdzianem percepcji dokonań Forum jest relacja z jego przebiegu pisana przez kogoś ze studenckich uczestników. To jest kolejny element zdobywania doświadczenia, by spośród rozmaitych wiadomości i stwierdzeń wyłowić ten diamencik czy nawet ziarenko, wokół którego będą krążyły myśli do następnego Forum a może i dłużej.

Afrykańskie słońce wśród drzew, fot. Anna Okulewicz Z tym jednak wiążą się dwie trudności. Jedna to taka, by ktoś z uczestników poczuł w sobie zew natchnienia i zdał relację z tego w czym sam uczestniczył, a druga - by redakcja któregoś z czasopism branżowych zamieściła efekt twórczości literackiej na swoich łamach. Tym razem udało się przezwyciężyć obie przeszkody i na łamach Eurologistics, ukazała się relacja z Forum pt. „Pieniądze to nie wszystko”.1)

Niestety nie tylko tytuł fałszywie przedstawia to co działo się na Forum. Z tej całostronicowej, uzupełnionej zdjęciem relacji wynika, że nic ważnego na Forum się nie wydarzyło. Możnaby nawet pomyśleć, że jak zwykle przybyli jacyś zaproszeni goście (tu nazwiska i firmy), powiedzieli jakieś komunały (z których wynika, że „pieniądze to nie wszystko” i „IT to podstawa”) i poszli, za co wdzięczność należy się sponsorom (tu lista).

Czyżby ogromny wysiłek organizatorski, a przede wszystkim znalezienie i namówienie do przyjazdu tych, z którymi współgrają myśli i oczekiwania studentów, było tylko po to by potwierdzić coś, co i bez Forum było znane od dawna ?

Takie wrażenie mogą odnieść czytelnicy tej relacji nie uczestniczący w tej imprezie, a przez to polegających tylko na takiej relacji. Ale przecież, są jeszcze uczestnicy Forum, którzy bezskutecznie będą w niej szukali choć śladu tego co spowodowało, że młodzi adepci logistyki na chwilę wstrzymali oddech. Jeśli już coś pisać, to właśnie o tym, czego niestety w relacji zabrakło.

Możnaby się dziwić Autorce, że była aż tak niespostrzegawcza, gdyby nie to, że podobną w treści relację - bo tej samej Autorki - można znaleźć na stronie internetowej organizatora Forum.

Tam okazuje się, że oprócz zwyczajności, które zapełniają miejsce w każdym tekście - czy to ze względów formalnych czy też grzecznościowych lub zobowiązaniowych - jest również to, co po czterech latach pojawiło się wreszcie na szerszym forum.

Gdy sformułowanie to padło na IV-tym Kongresie Logistyków Polskich, to prawdopodobnie spowodowało narodzenie się rówieśnika FML, czyli Spotkań Logistycznych. Narodziny bowiem tej imprezy uzasadniano wówczas tym, że „Logistycy biorący udział w różnych seminariach i kongresach tak często byli zawiedzeni poziomem merytorycznym i niekompetencją organizatorów, że postanowiliśmy zaproponować naszą własną koncepcję spotkań praktyków logistyki2).

Przejawy wspomnianej „niekompetencji” możnaby upatrywać w tym, że organizatorzy nie przewidzieli iż gość zaproszony na listopadowy IV-ty Kongres Logistyków Polskich nie będzie mógł przybyć, że względu na ograniczenia lotów po 11 września 2001 r. Stąd taki a nie inny był przebieg tego Kongresu.

Aby zapobiec podobnym niedopatrzeniom, to wiodącym motywem tej nowej imprezy uczyniono hasło „praktycy praktykom2), co miało stanowić receptę na niski poziom merytoryczny „różnych seminariów i kongresów”, gdyż postanowiono, że „musimy mieć wpływ na dobór uczestników, ponieważ chcemy mieć gwarancję wysokiego, merytorycznego poziomu”.3)

Jednym z owoców pierwszego spotkania praktyków w 2002 roku było m.in. stwierdzenie, że „nowoczesne narzędzia zarządzania informacją [tu nazwa sponsora] to najlepsza droga do najwyższej jakości w zarządzaniu łańcuchem dostaw”.2)

Ta myśl sprzed lat tak mocno utkwiła w świadomości Redakcji, że pozostawiono ją w relacji z FML z 2005 roku. Usunięto zaś - być może nawet bez porozumienia z Autorką4) - wypowiedź praktyka, która pozostawała w wyraźnym związku - możnaby nawet powiedzieć, że znaczeniowo była tożsama, choć nie była cytatem - z tym co powiedziano na owym Kongresie, którego poziomem merytorycznym logistycy byli jakoby zawiedzeni.

Z tej pominiętej wypowiedzi - "Interesujące było również stwierdzenie, że logistyk nie jest osobą, która podejmuje decyzje, a jedynie je warunkuje." [Justyna Folwarska: IV Forum Młodej Logistyki - Być logistykiem] - wynika, że na IV-tym FML praktycy wreszcie mówią studentom to, co teoretycy mówili im cztery lata wcześniej, bo już na IV-tym KLP, czyli jeszcze przed I-szym FML. Któżby jednak na serio traktował wtedy dywagacje teoretyków, skoro to „praktycy praktykom” jakoby mieli coś ważnego do powiedzenia. Jednak okazuje się, że nawet głos praktyka nie może przebić się przez barierę kompetencji redakcji czasopisma.

Ponieważ Redakcja patronuje nie tylko FML ale także Spotkaniom Logistycznym, to w relacji z 4-tego Spotkania - zamieszczonej kilka stron wcześniej5) - można dowiedzieć się, że inni „praktycy praktykom” zakomunikowali „problemy z łańcuchem5), podtrzymując jednak wzajemne złudzenia, że „łańcuchy potrzebne5). Nie jest to niczym nowym, bo problemy muszą być wieczne, jeśli coś nie może być precyzyjnie określone. Jednak nie wiadomo czy i w tej relacji nie pominięto czegoś ważnego, wykraczającego poza obowiązującą doktrynę.

W gospodarowaniu deficytowym miejscem na stronicach czasopisma, nadal tym mniej znaczącym - a przez to odrzucanym w ramach destrukcyjnych, redakcyjnych ingerencji - jest to co rodzi się od kilku lat jako nowe widzenie logistyki, na które redakcje czasopism konsekwentnie przymykają oczy. Zamiast traktować swoją rolę jako zwyczajne relacjonowanie tego co się dzieje w środowisku logistyków - bo od tego niby są wyłącznie gazety - podejmują się misji kreowania rzeczywistości logistycznej, wg tego jak ją rozumieją. Przez wytworzoną barierę kompetencyjną nie przebija się nic, co odbiega od poprawnego aktualnie poglądu na logistykę. Tyle tylko, że coraz mocniej trzeba zaciskać powieki.

______________________________________________________

1) Justyna Folwarska: „Pieniądze to nie wszystko” [„Młodych Logistyków dojrzałe dyskusje”], Eurologistics 3/2005, s. 40.

2) Krew, pot i łzy czyli praktycy praktykom. [Rozmowa z Wojtkiem Gąsiorowskim, dyrektorem handlowym FM Logistics, współorganizatorem Spotkań Logistycznych]. Eurologistics, 2/2003, s. 32.

3) Logistyczne spotkania praktyków zarządzania. Logistyka a Jakość 2/2004.

4) Bo gdyby nawet zgodziła się na usunięcie najważniejszego fragmentu swej relacji, to nie mogłaby się zgodzić na zamieszczenie zdania „Bo decyzje to nic innego jak umiejętność chwilowego zebrania wszystkich potrzebnych informacji, dokonania wyboru, a następnie zakomnikowaniu tego wszystkim odbiorcom.” (dodatkowo powtórzonego przy fotografii) - bo stawia to w fałszywym świetle Jej kompetencje - gdyż nie tylko uważa, że „Zdolność do decyzji to nic innego jak umiejętność chwilowego zebrania wszystkich potrzebnych informacji, dokonania wyboru, a nastepnie zakomunikowanie tego wszystkim odbiorcom.”, ale i poprawnie buduje zdanie, co dzięki Internetowi łatwo sprawdzić. Dlatego relacja powinna być podpisana "Redakcja - na podstawie tekstu J.F.".

5) Marek Szymański: Problemy z łańcuchem (dostaw) [Czwarte Spotkania Logistyczne w Jachrance], Eurologistics 3/2005, s.34.

P.S.1. Kolejnym sprawdzianem podejścia prasy fachowej do tego co dzieje się w logistyce, będzie zapowiedziana relacja w czasopiśmie Logistyka, której przedstawiciel uczestniczył w Forum.

28.06.2005

P.S.2. Relacji w czasopiśmie „Logistyka” nie ma ani w numerze lipcowo-sierpniowym (4/2005) ani we wrześniowo-październikowym (5/2005), choć są relacje z innych imprez logistycznych.

12.09.2005

P.S.3. W numerze 5/2005 czasopisma „Logistyka a Jakość” zamieszczono bez podpisu 2 zdjęcia z Forum Młodej Logistyki jako ilustrację do artykułu Pawła Lesiaka pt. "Jednym głosem", którego tematyka dotyczy konferencji zorganizowanej przez studentów SGH i nie ma związku z FML i w którym o FML nie wspomina się. Na szczęście ze zdjęcia można się zorientować, że jest to IV FML.

7.10.2005

P.S.4. W numerze 6/2005 czasopisma „Logistyka” też nie ma obiecanej relacji z IV FML. Widocznie były to tzw. "obiecanki cacanki" w wydaniu logistycznym.

27.12.2005


widok z samolotu, fot. Jan Szafruga


Logistyka w Europie 2005

zorganizowane przez
Studenckie Koło Logistyki Stosowanej
Samorząd Wydziału Transportu
Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej
28 maja – 5 czerwca 2005



NASIĄKANIE LOGISTYKĄ

Od wielu już lat, gdy tylko gdzieś w Europie szykowane są targi poświęcone logistyce, w studentach ze Studenckiego Koła Logistyki Stosowanej odzywa się żyłka wędrownicza i jadą obejrzeć z bliska osiągnięcia techniki logistycznej. Tradycja takich wypraw sięga korzeniami do lat 70-tych. Nie zrażeni speartańskimi warunkami podróżowania i nocowania - gwarantującymi przez to niski koszt wyprawy - ruszają do aktualnego źródła logistycznych nowości. Tym razem celem wyprawy były targi transport logistics 20051) odbywające się co dwa lata w Monachium.2)

czy się zmieścimy ?Ponieważ zagraniczne targi odbywają się dość daleko od siedziby Koła, to w programie każdej wyprawy jest zwiedzanie rozmaitych miejsc związanych ze stosowaniem logistyki, dzięki czemu można poddać się oddziaływaniu realnej logistyki. Tym razem pierwszym etapem podróży był tyski browar, więc autokar ledwo pomieścił wszystkich uczestników.





przewodniczka Marta Kopećmuzeum piwowarstwa osobisty certyfikat Pod przewodem uroczej przewodniczki można bylo m.in. dowiedzieć się kiedy i dlaczego piwo może być smaczne. Historię browaru można było poznać przez specjalne okulary, tak by w technice 3D kufel z piwem mógł dotrzeć przed oblicze widza. Teraźniejszość browaru zaś można było degustować w stylowej piwniczce, gdzie oprócz kufla piwa uczestnicy otrzymali certyfikat podpisany przez Głównego Piwowara.3)

W trakcie zwiedzania nowoczesnej hali, w której nalewano piwo do butelek lub puszek można było zaobserwować gigantyczne kolejki pojedynczych puszek lub butelek przed urządzeniami pakującymi je w większe paczki. W tym mikroogniwie „łańcucha dostaw” urządzenia o podobnej wydajności nie były ze sobą na tyle zsynchronizowane, by można było zrezygnować z przestrzeni dla tworzących się - zgodnie z prawami masowej obsługi - kolejek.

zachód słońca za granicą

Po udanej próbie sprawnego zapakowania się do autokaru przed bramą muzeum, wyprawa - poprzez dwie granice: najpierw polsko-czeską, a potem czesko-słowacką - dotarła do Bratysławy. Nocleg na kampingu spędzono na imprezowaniu, a także na poszukiwaniu systemu logistycznego jako przedmiotu logistyki. Pocieszającym efektem tych poszukiwań było odkrycie, że ponieważ leży on poza czasem realizowania logistyki, nie trzeba będzie rozstrzygać postawionego przez Ludwiga von Bertalanffy'ego problematu, że system raz jest realny a raz konceptualny4).

Rano okazało się, że co mniej ostrożni z uczestników zostali okradzeni przez tubylców 5), na skutek czego spisywanie policyjnego protokołu zajęło czas przeznaczony na zwiedzanie miasta i portu rzecznego, co miało być kolejnym punktem programu.

wiatraki
W czasie krótkiej podróży do Wiednia można było dostrzec tuż za granicą las wiatraków, wyznaczający zarazem granicę pomiędzy różnymi podejściami do energii.

motocyklerowery Następnym punktem podróży było Muzeum Techniki w Wiedniu. Zwiedzanie zajęło trochę czasu, głównie na zastanawianie się wg jakiej idei były zgromadzone i rozmieszczone eksponaty, które same w sobie były bardzo atrakcyjne. Dla miłośników techniki powinny być one znajome, ale jedynym ich opisem w języku angielskim było „Do not tuch".

pomnik cesarzowejPrzez resztę dnia można było zachwycać się Wiedniem wg własnego planu zwiedzania. Ze względu na panujący upał najbardziej interesującymi obiektami były parki i fontanny miejskie. Najwięcej czasu można było poświęcić na podziwianie pomnika Cesarzowej Marii Teresy, pod którym organizatorzy zarządzili spotkanie przed wyjazdem. Margines czasowy jaki przy tym zastosowali odbił się poważnie na punktualności innych zbiórek podczas wyprawy.
W trakcie podziwiania miasta w moim aparacie wyczerpała się bateria i do końca dnia mogłem polegać tylko na pamięci wzrokowej.6)

Marienplatz (1 VI, 22:39) Do Monachium - głównego celu podróży - wyprawa dotarła wczesnym świtem przesypiając podróż w autokarze. Przy zakwaterowaniu - wzorem polskich żołnierzy w Babilonie - nie dokonano inwentaryzacji przyczep kampingowych, na skutek czego przy wyjeździe trzeba było ponieść opłatę za uszkodzone ściany w niektórych z nich.7) Przyjezdni zostali też poinformowani, że butelek po piwie nie wrzuca sie do koszy lecz ustawia obok nich. W ten bowiem sposób rozwiązano problem naczyń zwrotnych, które dzięki temu - mimo, że w sklepach nie pobiera się kaucji - wracają do fabryk.8)

Kolejnym miejscem tzw. pogłębiania wiedzy logistycznej było centrum sterowania ruchem kolejowym w obrębie Monachium, jako jednym z siedmiu takich okręgów w Niemczech. Nowe i nowocześnie zorganizowane centrum nie miało już tradycyjnego zobrazowania sytuacji na linii w postaci tablicy złożonej z kostek z lampeczkami. W jej miejscu umieszczono ogromną fotografię widoku jaki rozpościera się wokół budynku, a który można byłoby podziwiać gdyby w budynku były okna. Funkcje tablicy pełniły komputerowe ekrany pogrupowane wg przypisanych im obszarów sterowania. Z tego centrum kierowano sygnały sterujące do urządzeń automatycznych lub urządzeń sterowanych przez ludzi.

Prezenterzy systemu sterowania byli z niego zadowoleni, gdyż aby dowiedzieć się czegoś o pociągu zobrazowanego na schemacie linii w postaci numeru, wystarczyło wpisać ten numer na innym ekranie z bazą danych o pociągach. System ten zapewne będzie jeszcze rozwijany, bo może jednak wygodniej byłoby obejrzeć te dane klikając na numer pociagu. Podobnie przydałaby się możliwość przejęcia przez komputery z jednego obszaru sterowania funkcji innego obszaru sterowania w przypadku uszkodzenia przypisanych im komputerów. Gdyby uczestnikami wyprawy byli studenci ze starszych lat, to zapewne znaliby wcale nie gorsze osiągnięcia Wydziału w dziedzinie systemów sterowania ruchem kolejowym.

bilet na metro dołączony do biletu wstępu na targiNastępnego dnia rano wystrojeni elegancko studentki i studenci udali się na teren targów. Organizatorzy targów z honorami przyjęli tak dużą grupę z Polski po czym transparent z nazwą koła naukowego uświetnił główną halę targową, a zdjęcie9) zamieszczono w internetowych materiałach w dziale "Presse\Internationale Delegationen". Zadowolone twarze uczestników stanowiły najlepszą nagrodę dla organizatorów i sponsorów wyprawy.

materiały reklamowe oferowano na każdym krokuKolejne trzy dni to indywidualne zwiedzanie targów, zapoznawanie się z ekspozycjami, nawiązywanie kontaktów i zbieranie materiałów do indywidualnych zadań naukowych realizowanych przez studentów.

Oprócz tego próbowałem rozwiązać problem zasilania aparatu fotograficznego, gdyż jak się okazało ładowarkę akumulatora zostawiłem w domu.
Ponieważ niepowodzeniem zakończyły się próby zakupienia ładowarki lub baterii, jedynym rozwiązaniem pozostawało naładowanie akumulatora w sklepie.
sklep 'sauter' Aby jednak miało to sens dla pracownika sklepu, postanowiłem zakupić dodatkowy akumulator (jako rezerwę), pod warunkiem jednak, że także będzie naładowany.

Po dotarciu do znanego mi sklepu "sauter"10), który właśnie był już zamykany, przedstawiłem swój pomysł pracownikowi, którym okazał się Christoph Bachmeier. Ten biorąc pod uwagę wyjątkowe okoliczności, bez wahania zgodził się na moją propozycję jak również na to, że następnego dnia o 12 odbiorę oba akumulatory.
Dzięki logistycznej postawie sprzedawcy - wszystko dla dobra klienta - mogłem od tego terminu bez obaw robić kolejne zdjęcia.


regaly tabliczka znamionowa magazynu W przerwach w zwiedzaniu targów, uczestnicy obejrzeli dodatkowo fabrykę farb, która ma swoje oddziały i punkty sprzedaży na całym swiecie. W centrali można było obejrzeć 18-sto metrowy w pełni zautomatyzowany magazyn. Mógł on trochę dziwić w małym podmonachijskim miasteczku, gdzie wokół było wiele wolnego miejsca, ale pracownicy byli zadowoleni z takiego rozwiązania. Dla dwóch uczestników wycieczki - którzy najszybciej odpowiedzieli na pytanie dotyczące pojemności magazynu - zorganizowano wycieczkę windą w górę magazynu, a dla wszystkich obfity, bawarski poczęstunek.

schemat linii metra (pasażer musi wiedzieć, że linia S6 na aktualnym schemacie to w rzeczywistości S2) Potem było jeszcze „Siemens Forum”, w którym można było zobaczyć pierwsze egzemplarze rozmaitych urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Na zewnątrz można było poznawać osiągnięcia firmy „Siemens” w postaci wagonów metra, użytkowanych nie tylko w Monachium ale i w Pradze. Monachijskie metro zadziwiało nie tylko tempem budowy, którą rozpoczęto w związku z Igrzyskami w 1974 roku - a czego wynikiem był zasięg sieci linii zintegrowanych z koleją podmiejską - nie tylko komfortem wagoników, ale głównie cichością jazdy.

wieczorne serfowanie To czym jeszcze zadziwia Monachium, to takim uregulowaniem płynącej przez miasto rzeki Izary, by na powstałych stopniach wodnych można było w środku miasta uprawiać serfing.

metamorfoza Po trzech dniach zwiedzania targów logistycznych uczestnicy udali się nocnym etapem do Pragi, gdzie odwiedzili najpierw zajezdnię metra. Zobaczyli tam jak wagoniki znane im z warszawskiego metra są w ramach naprawy głównej przerabiane na podobne do innych wagoników, w których siedzenia są ustawiane w poprzek do kierunku jazdy. Poza tym są podejmowane rozmaite działania mające na celu wyciszenie jeżdżących wagoników.

Fascynujące były objaśnienia dotyczące sposobów zapewnienia bezpieczeństwa pasażerom metra. Wg przyjętej koncepcji pociąg jest traktowany jak samolot, który za wszelką cenę musi dotrzeć do najbliższej stacji, z której pasażerowie mogą być ewakuowani. Jeśli pociąg ma działający silnik, to dociera do stacji przed nim, a jeśli nie, to stacza się do stacji położonej niżej, gdyż wszystkie tunele są pochylone. W konsekwencji tego brak jest w wagonach - znanego z klasycznych pociągów - hamulca bezpieczeństwa. Pasażerowie mogą jedynie powiadomić maszynistę o niebezpieczeństwie, a ten zatrzymuje pociąg na najbliższej stacji. W razie konieczności wstrzymania ruchu, pociągi są zatrzymywane na stacjach, których jest więcej niż pociągów.

ślady po powodzi na KampieRównie pasjonujące były wspomnienia z okresu powodzi, która zalała Pragę w 2002, a czego ślady widać na ścianach niektórych domów na Kampie. Na szczęście - jak się później okazało - zostało też zalane metro, które miejscami sięga 45 m pod ziemię. Gdyby bowiem ochroniono je przed zalaniem, to mogłoby - zdaniem fachowców - zostać zniszczone pod naporem ruchów nasiąkniętego wodą gruntu. W jednym z hoteli, przygotowano się do powodzi w ten sposób, że wyprowadzono auta z podziemnego parkingu i zalano go czystą wodą. Dzięki temu parking nie został zalany błotem niesionym przez falę powodziową i po ustąpieniu wielkiej wody nie trzeba było go czyścić.

Z eksploatacją metra wiążą się też zasmucające historie o zabawach polegających na próbach jazdy na zderzakach lub na dachach wagonów. Te ostatnie szybko się skończyły po eksperymentalnym sprawdzeniu ze skutkiem śmiertelnym, że w niektórych tunelach prześwit nad wagonem nie przekracza 15 cm. Smutne też jest to, że po Nuselskim moście, metro jest traktowane jako miejsce samobójstw.

na poduszkowcu W zakładach naprawy tramwajów można było zobaczyć jak tramwaje są rozbierane do gołego szkieletu, a następnie doprowadzane do pełnej świetności. W różnych fazach odtwarzania wagonów manipuluje się nimi za pomocą jeżdżącego po lustrzanej podłodze poduszkowca. Przy bramie wyjazdowej stał zaś wyremontowany w zakładzie wagon tramwajowy, który nie różnił się od nowego. Na tych z lat 50-tych zostawiano nawet gwiazdę na dachu.

praski biletW czasie zwiedzania Pragi można było bliżej zapoznać się z funkcjonowaniem wagonów tramwajowych jak i metrowych. We wszystkich środkach komunikacji miejskiej obowiązuje ten sam godzinny bilet, za odpowiednik niecałych 2 zł.11) W wagonach są elektroniczne wyświetlacze, na których na zmianę wyświetla się kierunek jazdy i nazwa najbliższego przystanku, a na tablicach informacyjnych wyświetlane są tylko nazwy przystanków pozostałych do końca jazdy. Szum w czasie jazdy metrem nie był jednak tak delikatny jak ten znany z Monachium, któremu towarzyszył niezrozumiały szept spikera, ale też nie był to hałas znany z Warszawy. Nazwy stacji nie znikały też w czasie jazdy w tunelu, a w bramkach wejściowych i wyjściowych metra nie było kołowrotów. Znajoma jednak była wytrwałość kierowcy, który na widok nadbiegających pasażerów nie dopuścił do otwarcia drzwi, mimo naciskania przez nich odpowiednich przycisków.12)

Hradczany nocą (3 VI, 21:56)

Dopiero ostatniego dnia pobytu w Pradze, gdy - chyba w ramach wstępnej reaklimatyzacji - organizatorzy ustalili miejsce przedwyjazdowego spotkania na końcowej linii metra obsługiwanej przez wagoniki takie jak w Warszawie, można było poczuć się bardziej swojsko. Po wejściu do wagonu witał pasażerów znajomy gwizd, który był zagłuszany dopiero przez huk jadącego wagonu. Dźwięk sygnału zamykania drzwi był do tego znajomo głośny, podobnie jak i głos spikera zapowiadającego kolejne stacje.

Na końcowej stacji czekało na uczestników wyprawy jeszcze ostatnie zadanie logistyczne, polegające na znalezieniu autokaru, który ukryto za jednym z dwu kompleksów supermarketów rozmieszczonych po obu stronach szerokiej drogi, podając przy tym nazwę supermarketu odległego o kilka kilometrów. Wiedząc jednak - z poprzednich spotkań - że czas na rozwiązanie zadania określony jest z szerokim zapasem, uczestnicy wyprawy spokojnie oddawali się ostatnim zakupom przed powrotem do kraju.

Potem to już była tylko jazda przez ostatnią granicę i dojazd do miejsca rozstania. Było to to samo miejsce, z którego wyprawa ruszyła przed tygodniem. Jednak w drodze powrotnej autokar mijał osiedle studenckie, na którym mieszkało wielu uczestników wyprawy. Przypomniano sobie o tym dopiero tuż przed tym osiedlem, nie uwzględniając tego ani przy planowaniu trasy ani przy rozmieszczaniu bagażów. Odpowiednie ustalenie marszruty oraz dopasowanie do tego rozmieszczenie ładunku, należy niewątpliwie do zadań logistyka. Należałoby to jednak robić przed wyprawą a nawet można w jej trakcie, ale nie wtedy gdy chce się wysiąść z autokaru. W efekcie większość uczestników odjechała z ostatniego przystanku do domów autami oprócz tych, którzy tramwajem wrócili do akademika.

Tygodniowe doświadczanie logistyki stosowanej zarówno przez innych jak i przez siebie, jest bezcennym uzupełnieniem tego co można wyczytać w podręcznikach. Nie jest to jednak coś lepszego od teorii, bez której oglądałoby się jedynie nic nieznaczące obrazki i doznawało chwilowych fascynacji. Tylko wcześniejsze rozważania teoretyczne przygotowują grunt na przyjęcie i właściwe wykorzystanie owoców przeżyć i doświadczeń zdobywanych w ramach takich wypraw. O taką teorię należałoby zabiegać nie zrażając się niepowodzeniami poprzedników, nie tylko w okresach pomiędzy wyprawami ale nawet podczas ich trwania. Świat, w którym będą żyli i pracowali dzisiejsi studenci dopiero powstaje, ze znaczącym udziałem tego co i jak obecnie doświadczają i przeżywają, nie tylko w sferze naukowej. Od tego zaś na ile „nasiąkną” logistyką zależeć będzie to co zobaczą i dokonają jako logistycy.

______________________________________________________

1) Tytuł targów możnaby traktować jako zestawienie dwóch dziedzin, jednak dość wąsko sprofilowana zawartość wskazywałaby raczej, że są to targi transportu logistycznego.

2) Relacji ze studenckiej wyprawy na poprzednie targi w Monachium nie ma jeszcze w Internecie.

3) Niektórzy otrzymali też podpis Przewodniczki, a niektórzy nawet Jej dedykację.

4) Ludwig von Bertalanffy: General Systems Theory, Braziller: New York, 1968. (pol. Ogólna Teoria Systemów, PWN Warszawa 1984. Od Alberta Einsteina przyjęło się mówić o ogólnej bądź szczególnej teorii względności, rozumiejąc pod tym teorię postulującą ogólną bądź szczególną zasadę względności. Ponieważ jednak nie ma teorii ogólnej bądź szczególnej, to analogiczne tłumaczenie zastosowane do teorii systemów może sprawić, że będą niezrozumiałe takie określenia jak np.: An Introduction to General Systems Thinking, International Journal of General Systems czy International Institute for General Systems Studies. Już choćby z podanych przykładów wynika, że to systemy są ogólne (ew. powszechne) a nie teoria o nich.)

5) Przy czym łupem padło to co znalazło się pod ręką, czyli odzież, kosmetyki, karty bankomatowe.

6) Zapamiętywanie czegokolwiek było jednak zakłócane przez myśl, że bez zapasowej baterii nie należy wyruszać na zwiedzanie miasta.

7) Nie udało się rozstrzygnąć kwestii, czy były one spowodowane przez mieszkańców, czy był to element strategii administratorów kampingu, gdzyż ich prośba o wyzbieranie wszystkich kapsli z terenu wokół kabin mieszkalnych nie została spełniona, co wytrąciło argumenty z rąk negocjatorów.

8) Nie powiedziano tylko co robić z kapslami od butelek, więc były rozrzucane wszędzie.

9) Ponieważ w celu ogarnięcia całej grupy zastosowano w aparacie "rybie oko", trudno uwierzyć, że osoby stojące po bokach należały do najszczuplejszych uczestniczek wyprawy.

10) Przy ul. Sonnenstrtase 26, w którym przed kilkunastu laty kupiłem swój pierwszy aparat małoobrazkowy z autofokusem.

11) Wpływy z biletów pokrywają ok. 20 % kosztów funkcjonowania metra.

12) Zarówno w Pradze jak i w Monachium aby otworzyć drzwi trzeba nacisnąć odpowiednią dźwignię lub przycisk. Kto nie zdąży tego zrobić albo jedzie dalej albo zostaje na stacji.

5-21.06.2005

P.S. Powoli pojawiają się zdjęcia z wyprawy. (15.12.2005)


widok z samolotu, fot. Jan Szafruga


<= VI Kongres Logistyków Polskich

zorganizowany przez Fundację Rozwoju Kształcenia Zawodowego
Warszawa 18 - 20 X 2005
Logistyk kreatorem wartości przedsiębiorstwa



TWÓRCZY LOGISTYK

Możnaby przyjąć, że odbywający się corocznie od kilku lat Kongres Logistyków Polskich jest jedną z wielu cyklicznych konferencji gromadzących przedstawicieli branży logistycznej. Ma on przy tym swoją specyfikę, która przysparza mu zarówno zwolenników jak i przeciwników. Sprzeciw bowiem może budzić niezrozumiała sytuacja istnienia wielu podmiotów organizujących logistyczne konferencje, w czym niektórzy mogą upatrywać zagrożenie dla przypisanej sobie z racji kaduka, roli monopolisty w rządzeniu logistycznymi duszami.

To jednak na forum tej konferencji w roku 2001 - kiedy jeszcze dymiły wieże WTC1) - ogłoszono kreatywność logistyki. Oznaczało to świadome zerwanie z tą tradycją logistyki, która przypisywała ją do działalności ściśle użytkowej na potrzeby - właściwie kogokolwiek - kto zdołał tylko zgromadzić odpowiednie środki i zainicjował niezbędne procesy. Tym samym podjęto próbę oderwania logistyki już nie tylko od jej korzeni wojskowych ale nawet od czynności magazynowo - transportowych, a nawet od sekwencji tych czynności przebiegających przez wiele przedsiębiorstw, by przypisać jej własności twórcze. Otwarto tym samym przed logistykami obszary zarezerwowane do tej pory dla ich zleceniodawców czy mocodawców, dając zarazem możliwość podjęcia się obowiązku kształtowania rzeczywistości w ramach ich kwalifikacji zawodowych.

Odbyło się to nie bez trudności i w niepozorny sposób. Na IV-tym KLP w 2001 roku, który odbył się właśnie pod hasłem „kreatywna logistyka” nie przybył zaproszony Ken Blanchard - twórca i propagator metody zarządzania przez wartości. Wg tej metody w centrum uwagi stawia się podmiotowość pracownika firmy i buduje pomyślność wspólnego przedsięwzięcia na kultywowanych w zespole wartościach. Nie jest przy tym obojętne jakie wartości przyjmuje się i jakim poświęca się swój czas i wysiłek. Tym samym metoda ta dobrze współgrała z tezami przygotowanymi na Kongres.

Wydarzenia w Nowym Jorku pokrzyżowały jednak plany organizatorów i mogli liczyć tylko na lokalne możliwości. Taka sytuacja dała mi okazję do zaprezentowania własnej wizji logistyki powstałej rok wcześniej i zaprezentowanej na IV-tej Konferencji Logistyki Stosowanej oraz na 17-tym International Logistics Congress SOLE w Grecji. Zarówno na tych konferencjach jak i na IV-tym KLP koncepcja określająca zakres logistyki jako „warunkowanie dostarczania dóbr”, spotkała się z chłodnym przyjęciem. Może dlatego, że właśnie narastała fala uznania dla „supply chain”.

Jednak tylko poprzez warunkowanie może ujawnić się twórcza rola logistyka w przedsiębiorstwie. Przyznał to już po 4-ch latach szef logistyki w dużej firmie międzynarodowej, który swą rolę określił jako „stwarzanie warunków do podejmowania decyzji2), choć na V-tym KLP - poświęconym decyzjom - mówił jeszcze o formatowaniu. Oczywiście decyzje te dotyczą dostarczania produktów firmy do klientów.

Takie ujęcie logistyki odwołuje się do sfery twórczości człowieka, który w odpowiedzi na konkretne potrzeby innych ludzi podejmuje się stworzyć warunki aby dostarczenie określonych dóbr było możliwe. Jest to rola twórcy wartości, które są następnie wdrażane metodycznie w ludzką rzeczywistość. Naczelną wartością jest przy tym dobro zarówno dostawcy jak i odbiorcy towarów, a także tego kto odpowiednie procesy planuje, wdraża i nimi steruje. Realizacja tego dostarczania - w formie czy to magazynowania czy transportowania czy nawet ciągu procesów produkcyjno - magazynowo - transportowych - jest wtórne wobec tego aktu woli logistyka. Nie jest przy tym potrzebne przypisywanie jakiejś wyjątkowej wagi jednej z wielu możliwych metod czy form dostarczania.

Odbywający się po przerwie VI-ty KLP nawiązuje do tego skromnego w formie początku, który zbiegiem okoliczności dokonał się siłami polskich logistyków. W tym czasie na świecie ugrzęźnięto w „supply chain management”, formułując coraz to nowe „magiczne” zestawy regułek „gwarantujących” sukces w tej sferze działalności3). Zapotrzebowanie na nie jest duże, bo świadomość nowych oczekiwań wobec logistyków - zwłaszcza w zakresie współpracy4) - jest tam może nawet większa niż u nas.

Po tych kilku minionych latach można już wyraźnie widzieć, nową rolę logistyków w kształtowaniu rzeczywistości. Obejmuje ona szeroką gamę zadań - dotyczących zakupów, produkcji, magazynowania, transportu, sprzedaży a nawet projektowania wyrobów oraz obsługi posprzedażnej - realizowanych na wszystkich szczeblach organizacyjnych przedsiębiorstwa. Właściwie to nie ma ograniczeń dla tego, czym powinien zająć się logistyk, aby móc w pełni wykonać swe zadanie związane z dostarczeniem odbiorcy oczekiwanych przez niego dóbr.

Dlatego naturalną koleją rzeczy, aktualny VI-ty KLP jest poświęcony już nie temu „CZY”, ale temu „JAK” logistyk może być twórcą wartości przedsiębiorstwa5), rozumianego jako forma spełnienia jego misji warunkowania dostarczania dóbr6). Problemem jednak może być nie tylko to czy znajdą się ludzie, którzy wiedzą jak być twórcą i podzielą się swym doświadczeniem ze słuchaczami, ale także to czy wśród chcących pełnić funkcję logistyka znajdą się chętni do twórczości w tym ciągle kształtującym się zawodzie. Alternatywą jest pozostanie na poziomie wypełniania poleceń, pod ciągłą presją by dostarczać „dokładniej”, „szybciej” i „pewniej”. Tylko nie będzie można nazwać siebie logistykiem.

______________________________________________________

1) Wielu ludzi potraktowało tragiczne wydarzenia z 11.09.2001 w Nowym Jorku jako wynik złożonej - a nawet godnej podziwu - operacji logistycznej. Nic też dziwnego, że cztery lata po tych wydarzeniach, wielka organizacja amerykańskich logistyków bez większych oporów usunęła tak rozumiane słowo "logistyka" ze swojej nazwy.

2) Jarosław Szewczyk na 4-tym Forum Młodej Logistyki, choć wypowiedź ta nie przeszła przez redakcyjną cenzurę w relacji z Forum zamieszczonej w Eurologistics, nr 3/2005.

3) Jak choćby np. "The Nine Basic Rules of a Successful Supply Chain"; "5 Traits of Successful Supply Chain Pros"; "The top 10 supply chain mistakes" czy "7 Imperatives for Successful Collaboration", itp.

4) Której rozumienie jest bliższe raczej temu co miał na myśli Cyprian Kamil Norwid, niż współdziałaniu, z czym jest często mylona.

5) Bo tylko wtedy będzie mógł na serio uczestniczyć w zarządzaniu poprzez wartości. Hierarchia wartości w firmie wg tej metody nie powinna dziwić logistyka:
(1) Postępować moralnie, (2) Być odpowiedzialnym, (3) Przynosić zyski
[Blanchard K., O'Connor M.: Zarządzanie poprzez wartości, Studio Emka, Warszawa 1998].

6) Od V-tego KLP „warunkowanie” weszło na stałe do określenia logistyki prezentowanego w ramach tej imprezy. Swego rodzaju pozostałością widzenia logistyki jako dziedziny zarządzania może być postulat by dostarczanie albo przepływ był „efektywny ekonomicznie”. Ograniczenie takie oznaczałoby koniecznoć uwzględnienia innego czynnika niż dobro odbiorcy i dostawcy. Wykluczałoby to z zakresu logistyki zrobienie czegoś wg innych kryteriów niż ekonomiczne. Nawet jeśli logistyk ma być twórcą wartości przedsiębiorstwa, to nie może bazować na względnych wartościach ekonomicznych. Zazwyczaj wyjście na przeciw jakiejś potrzebie jest na początku ekonomicznie nieefektywne. Dopiero po czasie okazuje się, że z rynku znikają ci efektywni ekonomicznie, którzy nie zdecydowali się na realizację danej potrzeby. Efektywna ekonomicznie wartość ich przedsiębiorstwa została bowiem odrzucona przez odbiorców. (12.09.2005)

17.08.2005

P.S.1. Pod hasłem „Najlepsze praktyki w logistyce” odbędzie się 10-11 maja 2006 r. Polski Kongres Logistyczny organizowany przez Instytut Logistyki i Magazynowania z Poznania. Chwalenie się jak i naśladownicwo stoją w oczywistej opozycji do logistycznej twórczości. Jednak od dłuższego już czasu drogą „najlepszych praktyk” podąża „logistyczna społeczność” znajdując zarówno przewodników jak i sponsorów. Może droga „twórczości” proponowwana przez Organizatora Kongresu Logistyków Polskich została źle zareklamowana albo nastąpiło to zbyt wcześnie. W każdym razie na zdjęciu inaugurującym relację z Hanoweru pt. „Targi CeMAT 2005 - co nowego w świecie logistyki ?”, zamieszczonym w tym samym numerze czasopisma Logistyka co ogłoszenie o Kongresie „praktyk”, widać trzech panów idących wzdłuż ściany, na której wielkimi literami napisano „Creating Logistics” ( 6 zdjęcie z galerii z czwartku 13.10.2005r.). Wygląda to na sugestię Autora reportażu, Tomasza Janiaka, że jednak innej drogi nie ma.

26.11.2005

P.S.2. VI-ty Kongres Logistyków Polskich nie odbył się, choć nie musi to oznaczać, że twórczość w logistyce schodzi na dalszy plan. Dlatego może być przydatne zestawienie cech twórczego człowieka przygotowane przez Jerzego Jaźwińskiego i Janusza Szpytko na XXXIV-tą Zimową Szkołę Niezawodności [Zasady wyznaczania zespołu ekspertów w badaniach niezawodności i bezpieczeństwa urządzeń technicznych, Szczyrk 2006]:

„Osoby charakteryzujące się zachowaniem twórczym:

Zdaniem Autorów „Łatwo można nauczyć człowieka czterech podstawowych cech i umiejętności twórczych:
  1. płynności - zdolności do tworzenia wielu pomysłów (z których wiele może być podobnych do siebie lub dotyczyć tego samego tematu),
  2. elastyczności - zdolności do tworzenia zbioru zróżnicowanych pomysłów (z których tylko kilka jest podobnych do siebie lub dotyczy tego samego zagadnienia),
  3. opracowania szczegółów - zdolności uzupełniania, pogłębiania problemu, łącze­nia odmiennych punktów widzenia i perspektyw,
  4. oryginalności - unikalności, nowatorstwa, inwencyjność (w wypadku nowych pomysłów) lub innowacyjność (w wypadku idei istniejących).”

Przy tej okazji chciałoby się wiedzieć czy jest to już zbiór skończony albo przynajmniej jaki jest kierunek dalszych poszukiwań. Jednak Autorzy nie dali po temu żadnych wskazówek. Moze lepiej gdy znajdzie się to samemu ?

20.01.2006





<= IX Konferencja Logistyki Stosowanej =>

zorganizowana przez:
Wydział Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej im. St. Staszica
CID Ltd Sp.z o.o. Kraków
Zakopane, 8-10.12.2005



OCZEKIWANIA

Logistyka jako dziedzina wiedzy funkcjonuje w obszarze wojskowości od dawna. Później jej metody zostały przejęte przez gospodarkę cywilną. Literatura dotycząca logistyki jest bogata, a jej przyrost w ostatnich latach w Polsce i na świecie bardzo szybki. Jednak jak dotąd, zarówno w kraju jak i zagranicą, brak jednolitego poglądu, czy logistyka jest „tylko" skuteczną metodą rozwiązywania problemów związanych z procesami przepływu dóbr w tzw. łańcuchach zaopatrzeniowych, czy też może już spełniać wymagania stawiane przed dziedzinami wiedzy naukowej. W związku z dużą liczbą interpretacji pojęcia „logistyka" oraz znaczną rozbieżnością poglądów na jej temat sądzę, że można przyjąć zgodnie z koncepcją Kuhna, iż aktualnie znajduje się na etapie pre-nauki.
Uważam, że wspólnota naukowa związana z Konferencjami Logistyki Stosowanej jest w stanie doprowadzić do przejścia logistyki z etapu pre-nauki, w jakim aktualnie (sądząc z symptomów) się znajduje, do etapu nauki normalnej.
1)

______________________________________________________

1) Bukowski L.: Logistyka - nauka stosowana czy tylko modna metoda. VIII - TLM, Zakopane 2004, w Wybrane Zagadnienia Logistyki Stosowanej, PAN 2005

29.12.2005



WARUNKI WYKORZYSTANIA IDENTYFIKACJI RADIOWEJ
W SYSTEMACH LOGISTYCZNYCH

Kolejnym etapem w rozwoju systemów logistycznych jest zastosowanie tzw. „metek radiowych” do identyfikowania ładunków w produkcji i dystrybucji. Oczekuje się, że w celu zarejestrowania ładunku w systemie komputerowym wystarczyłoby, aby paleta z towarem przemieściła się obok odpowiedniego czytnika, odbierającego sygnały od radiowych metek przymocowanych do poszczególnych paczek umieszczonych na palecie. Wiele firm zaangażowało się obecnie w realizację pilotowych wdrożeń tej technologii. Można jednak odnieść wrażenie, że pomija się aspekt informacyjny tej nowej technologii zakładając, że jest to rodzaj udoskonalenia sprawdzonej techniki identyfikacji jaką są kody paskowe. W referacie omówiono warunki, jakie powinny być spełnione w systemie logistycznym, by można było wykorzystać tę technologię do sterowania przepływem ładunków i podejmowania decyzji.

Implementing RFID tags appears as the next stage of developing logistics systems. There are many hopes that goods marked with tags would pass by radio interrogators and put their numbers to control system without any workers activities. Many firms started pilot projects to take advantage of this new technology. But results of these tests don’t confirm that it is something much better then bar codes. The paper presents conditions that must be fulfilled in successful implementation of radio tags. They are developed from analyzing both communication and system aspects of using tags to identifying objects in supply chains.

w sesji plakatowej

Znaczenie identyfikacji wyrobów jest kluczowe dla wszelkich systemów sterowania przepływem materiałów. Jednym z podstawowych motywów promowania techniki RFID (ang. Radio Frequency Identyfication) jest właśnie obietnica lepszego śledzenia ruchu ładunków i szybszego rozsyłania danych o aktualnym rozmieszczeniu ładunków w procesach produkcyjnych oraz w dystrybucji. Okazuje się jednak, że to co leży u podstaw techniki RFID jest jedynie zbiorem elementów umożliwiających zrealizowanie funkcji odczytania i przesłania numeru wyrobu z wykorzystaniem fal radiowych.

Odczyt kodu paskowego i odczyt metki radiowej wymagają podobnego zbioru elementów i działają wg podobnej zasady odbijania wysyłanego przez czytnik sygnału. Mimo tych powierzchownych podobieństw każdy z tych sposobów ma całkowicie odmienne własności. Ze względu na te różnice wymagają one odmiennych warunków do poprawnego wykorzystania do celów, dla których zostały utworzone. Wynikiem zaniedbywania tych różnic są obserwowane niepowodzenia prób wdrożenia techniki RFID do praktyki logistycznej.

Przy okazji pilotowych wdrożeń techniki RFID w systemach logistycznych można też odnieść wrażenie chaosu panującego wokół wprowadzania nowej technologii. Zazwyczaj dopiero po zrealizowaniu pilotowego wdrożenia sprawdzano użyteczność zastosowanych rozwiązań, stwierdzając często nikłe pożytki z jej wprowadzenia.

[...]

4. OCENA SYSTEMU IDENTYFIKACJI ŁADUNKÓW

W świetle wprowadzonych kryteriów odczytanie z sukcesem kodu paskowego dokonuje się tylko w systemie, w którym są spełnione kryteria integralności. Wyrób oznaczony kodem paskowym oraz czytnik są bowiem dostępne operatorowi. Pomiędzy skanerem a etykietą jest zapewniona łączność optyczna potwierdzona tym, że promień skanera znajduje się na obszarze kodu. Sytuacja związana z odczytem jest dla operatora przejrzysta, gdyż dopóki nie zobaczy np. zielonego światełka na czytniku i nie usłyszy odpowiedniego sygnału nie uzna on operacji za zakończoną i będzie próbował odczytać kod aż do skutku. W sposób jasny wiadomo o niepowodzeniu i wiadomo też jak wprowadzić do systemu komputerowego oznakowanie numeryczne kodu, które można odczytać i wprowadzić do komputera za pośrednictwem np. klawiatury.

Gdy podobną analizę przeprowadzi się dla odczytu znacznika radiowego to można zauważyć, że żadne z tych kryteriów nie jest spełnione. W przypadku bowiem technologii RFID, ograniczenie systemu do pojedynczego odczytu – co okazuje się być wystarczające w przypadku kodów paskowych – nie zapewnia jego integralności. Z pozycji czytnika zbliżonego do koszyka czy palety z towarami:

Metka radiowa jest dostępna jedynie na odległość, na skutek czego nie wiadomo czy w ogóle znajduje się w polu czytnika. Łączność z etykietą realizowana za pośrednictwem fali radiowej uniemożliwia sprawdzenie czy jest nawiązana. Sytuacja odczytu nie jest także przejrzysta bo nie wiadomo czy brak sygnału od metki jest wynikiem braku wyrobu czy skutkiem jego niedostępności dla sygnału radiowego czy też braku łączności ze względu na zakłócenia.

Tak więc zmiana nośnika wiadomości spowodowała zerwanie wiarygodnej łączności pomiędzy czytnikiem a identyfikatorem towaru. Przy jej braku zachowanie integralności byłoby możliwe pod warunkiem odpowiedniego rozbudowania sposobu spełnienia pozostałych kryteriów.

Na podstawie relacji z zakończonych projektów pilotowych można stwierdzić, że sukces osiągnięto tam gdzie zbudowano odpowiedni system wokół elementu jaki stanowi odczyt identyfikatora, dopełniając niewiarygodną łączność ze znacznikiem.

Jeden sposób to
wymuszenie warunków integralności odczytu.

Drugi sposób to
zamknięcie obszaru stosowania RFID.

W firmie Metro1) w tym celu umieszczono czytniki radiowe we wszystkich 58 dokach transportowych magazynu. Każdy transport palet do i z magazynu musiał przejść przez specjalną bramę. Przejazd był możliwy dopiero po zapaleniu się zielonego światła, które następowało po zidentyfikowaniu przez system komputerowy przewożonego ładunku2). Jakiekolwiek niezgodności lub trudności z odczytaniem sygnałów radiowych blokowały wysłanie sygnału zezwalającego na przejazd, a próba przejazdu bez zezwolenia była wykrywana przez zamontowany w bramie czujnik ruchu i powodowała alarm.
Projekt od samego początku był ograniczony do takiego sposobu wykorzystania RFID i nawet nie przewiduje się by wyposażać w znaczniki indywidualne produkty. W takim bowiem przypadku nie udałoby się zachować tych warunków integralności systemu jakie zastosowano w dokach transportowych magazynu.

W projekcie realizowanym w firmie Wal-Mart3) obejmującym 140 sklepów, zainstalowano czytniki we wszystkich miejscach, przez które przepływają pojemniki z towarami, tzn.: na wejściu do sklepu, na wyjściu ze sklepu, na przejściu do hali sprzedaży i na wyjściu do kasowania pojemników. Na podstawie zebranych z tych wszystkich punktów danych automatycznie planuje się zaopatrzenie sklepów.

W obu przypadkach korzyści były skutkiem skrócenia czasu związanego z rozpoznawaniem i przesyłaniem identyfikatorów ładunków (na skutek wyeliminowania manualnych czynności wykonywanych przez pracowników magazynu) w połączeniu ze skalą przedsięwzięcia. Wprowadzenie czytników radiowych nie polegało jednak na zwykłym zastąpieniu czytników optycznych, lecz wymagało odpowiedniego rozbudowania otoczenia, w których funkcjonują czytniki. Było to niezbędne aby zapewnić nie tylko pewność odczytu ale też zagwarantować, że jeśli odczyt nie nastąpił to nie ma w danym miejscu ładunku związanego z identyfikatorem. Potwierdza to, że technika RFID może być traktowana jedynie jako środek do przesyłania wiadomości o identyfikatorze ładunku. Sama zaś etykieta radiowa nie jest wystarczającym identyfikatorem ładunku.

ZAKOŃCZENIE

Testowanie nowej techniki identyfikacji realizowane w ramach pilotowych wdrożeń bez wstępnego rozważenia możliwych trudności, może być uzasadnione tym, że za przedmiot badań w logistyce przyjęto tzw. “łańcuch dostaw”, którego usprawnieniu miało służyć zastosowanie RFID. Ponieważ jednak nie ma on bytu samoistnego, a jest skutkiem działania systemu, to należało utworzyć odpowiedni system, w którym możliwe byłoby obserwowanie skutków dostarczania towarów z wykorzystaniem RFID. Dopiero na tej podstawie możliwe było przekonanie się o tym czy wprowadzenie nowej technologii coś poprawia w „łańcuchu”.

Alternatywą dla tej nie tylko kłopotliwej ale i kosztownej procedury jest stosowanie kryteriów integralności systemów, które można zastosować już na etapie projektowania systemu, by zadbać o warunki realizowania funkcji tworzonego systemu.

______________________________________________________

1) Zebec B.: „RFID update”, mat. konf. „RFID – przyszłość czy teraźniejszość ?”, Warszawa 12.09.2005.

2) Ponieważ w przypadku automatycznej identyfikacji przemieszczanie ładunków musi być nadzorowane przez system informatyczny, to dane o ładunku odczytane przez czytnik mogą być porównywane z tymi przechowywanymi w systemie informatycznym, w którym wiadomo wcześniej jaki towar ma przejechać przez jaką bramę.

3) „Report Shows How Wal-Mart Did It”, 15.11.2005, url: http://www.rfidjournal.com/article/articleview/1983/2/1/

12.12.2005
Referat jest zamieszczony w materiałach konferencyjnych. Zamieszczony w czasopismie "Logistyka" 6/2006.

podobny temat Złudzenie RFID-yczne
podobny temat Concerning RFID
podobny tematKońcówka roku RFID

P.S. Wprawdzie jedynie pewien wojskowy lotnik - uczestniczący w konferencji - pochwalił kompozycję plakatu, ale nie upatrywałbym w tym związku z największym jednorazowym zamówieniem na tagi. Jednak wyciągnięta bez wzajemności dłoń wyraźnie wskazuje, że jeśli już zamawiać to tylko tagi aktywne, od których możnaby oczekiwać wiadomości o niewystąpieniu oznakowanego nimi towaru.

... the largest single RFID order that has ever been landed, by value, is now the recent order given to Savi Technology for Military applications at $425 million. Savi Technology has been recently acquired by Lockheed Martin.[...]
Active tags become a hot topic
That record breaking military order in the US to Savi Technology was mainly for active tag systems and this technology is now popping up everywhere, contrary to industry forecasts a few years ago.

[Peter Harrop: 2000 RFID Case Studies Reveal Surprises, www.idtechex.com/products/en/articles/00000484.asp, July 18, 2006
(8.08.2006)



sesja wolna

widok z Krupówek na Giewont

Wczoraj
przyjechałem na spotkanie
jak co roku w Zakopanem
by znowu ujrzeć Cię.

Dzisiaj
gdy widziałem Cię od rana
cała byłaś stosowana,
a wokół biały śnieg.

Jutro
znowu przyjdzie czas rozstania
opuścimy Zakopane
na cały długi rok.

Ref.
O Logistyko!
Gdybyś była już nauką.
Zrobiłbym doktorat
w tę jedną jedyną noc.

12.12.2005






<= V Forum Młodej Logistyki

zorganizowane przez Studenckie Koło Logistyki Stosowanej
Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej
3 - 4 kwietnia 2006



PIĘĆ KROKÓW KU LOGISTYCE

Pięć kolejnych imprez pod wspólnym szyldem to zarazem pięć punktów, w które wielu studentów wpisało swoje ambicje i działania. Niewątpliwym sukcesem jest to, że studenci kontynuują coś, co zaczęło się, gdy nie było ich jeszcze w uczelnianym świecie. Niewiele imprez dożywa tak dojrzałego wieku. Pomocne przy tym jest to, że twórcy imprezy zadbali o to by z jej nazwą ciężko było wybrać się na emeryturę. Można więc przyjąć, że jest to impreza dla której warto poświęcać swój czas. Tym bardziej, że są chętni by co roku uczestniczyć w kolejnym Forum.

Licznie zapełniona sala w eleganckim hotelu. Duże grono doświadczonych panelistów, gotowych udzielać odpowiedzi na wszelkie pytania uczestników. Towarzyszy temu pomocna atmosfera forum zachęcająca do zabierania głosu i zadawania pytań.

Sukcesem jest także to, że na forum nie mówi się o technikach i metodach przemieszczania towarów w rozmaitych okolicznościach, lecz o tym jak się przygotowywać do bycia zdolnym do uczestniczenia w tych procesach, które od strony technicznej studenci mogą poznawać w czasie studiów.

Jednak w ciągu dotychczasowych spotkań utrwaliła się też forma organizacyjna, która nie sprzyja rozwojowi Forum. Pozostał bowiem stół prezydialny, za którym po jednej stronie zasiadają zaproszeni prelegenci, a po drugiej – przybyli goście. Wypowiadają się ci pierwsi, a ci drudzy co najwyżej zadają pytania. Tym samy utrwala się przekonanie, ze taki podział jest naturalny także dla logistyki, której poświęcone jest Forum.

Po pięciu próbach jednak jesteśmy w punkcie wyjścia. Po obu stronach cienkiej linii ustawiają się jak dawniej kandydaci na dawców i kandydaci na biorców pracy i nikt nie wątpi, że jest po właściwej stronie. Na Forum przyjeżdża coraz więcej chętnych, wiedzionych dobrymi opiniami o poprzednich spotkaniach, aby na miejscu lepiej opanować cenną umiejętność bycia biorcą.

Ponieważ jednak jest to umiejętność męcząca także psychicznie, to ulgę stanowi tradycyjnie wieczór integracyjny, na którym wspólnie można wspierać się w ciężkim losie przyszłego biorcy.

Konieczność zmiany tak ukształtowanych relacji nie może zagościć w świadomości uczestników. Wprawdzie moderator dyskusji znowu przypomniał co mówił już kiedyś, że w tym biznesie szeregowy pracownik najniższego szczebla musi podejmować decyzje o często większym znaczeniu dla firmy niż ten ze szczebla kierowniczego.

Jest to przekaz o wielkiej wartości, bo pochodzi od kogoś, kto ogarnia wszystkie szczeble zarządzania, na których jeszcze chodzi o coś logistycznego. Jednak za tym „A”, nie poszło – ani na tym Forum ani na wcześniejszych – domaganie się powiedzenia „B” ani tym bardziej „C”. A przecież rozwikłanie tego paradoksu może mieć kapitalne znaczenie dla bycia logistykiem.

Jeśli w warunkach studenckich piąta impreza może być traktowana jak „okrągła” okazja do świętowania, to następująca po niej szósta edycja Forum powinna wyraziściej otworzyć drogę ku logistyce, by nie można było ulec pokusie wejścia w dobrze utrwalone zwyczaje, pozostawania w jej obszarze jako pracobiorca.

9.4.2006
Zamieszczone w nr 5/2006 czasopisma „Transport Spedycja Logistyka”, s.41





widok z samolotu, fot. Jan Szafruga




2004 r. <= ciąg dalszy => 2006 r.