Treść:

LOGISTYKA - Logistyka w organizacji
Logistyka a Jakość - Logistyka a zarządzanie
Logistyka a Jakość - Logistyka a nauka
Logistics Europe - The future ?
LOGISTYKA - Czy logistycy wiedzą co mówią i piszą ?
Logistics Europe - That's fantastic !
Logistics Europe - The contrary

Strona główna


Logistyka w organizacji

W numerze 5/99 czasopisma „Logistyka” zamieszczono artykuł/felieton „Logistyka w organizacji handlu i przemysłu” autorstwa Bernarda Rzeczyńskiego. Ze względu na osobisty charakter artykułu przesyłam moje refleksje na jego temat.

Nie ulega wątpliwości, że czasopismo „Logistyka” jest coraz bardziej atrakcyjne, a nowe formy pisarskie wzbogacają tylko tę atrakcyjność. Bardzo ciekawą formą jest prezentowanie spojrzenia „chłodnym okiem” na to co się dzieje w logistyce. Takie spojrzenie zapoczątkował Bernard Rzeczyński (log-lektor) w numerze5/99. W pierwszym artykule z tego cyklu autor przedstawia siebie zamieszczając na początku swoje „przeświadczenie” i „credo”.

Samo „przeświadczenie” zawarte w trzech punktach już budzi zastrzeżenia:

W swym „credo” autor wychwala zalety naukowego sposobu widzenia rzeczywistości, kończąc uwagą o powinności naukowca „którą najpełniej wyraża konstatacja francuskiego filozofa Woltera” („jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za to co czynimy lecz także za to, czego nie czynimy”). Jednak już w tym „credo” załamuje się zadeklarowany w „przeświadczeniu” zamiar „maksymalnej obiektywizacji”, gdyż autor nie zauważa, że cytowana opinia wywodzi się wprost z obozu przeciwnego filozofowi, tzn. z Ewangelii wg Św. Mateusza[25:45].

Naukowe widzenie tym razem koncentruje się na tytule publikacji „Logistyka w handlu i przemyśle” [aut.: H.G.Tondorf, wyd.: Profesjonalna Szkoła Biznesu, Kraków 1998]. Autor zastanawia się nad poprawnością tego tytułu, podając przy tym inne spotykane wersje, tzn. „Logistyka handlu i przemysłu” czy „Logistyka dla handlu i przemysłu”. Zamiast rozstrzygnięcia problemu wyciąga - jak królika z cylindra - sformułowanie nie poddane analizie i nie mające z poprzednimi nic wspólnego. Nadaje bowiem swojemu artykułowi tytuł „Logistyka w organizacji handlu i przemysłu”.

Po tych wstępnych ceregielach dalszy ciąg artykułu to już beznamiętny opis treści publikacji. Tak beznamiętny, że autor zapomina zarówno o swoim „przeświadczeniu” jak i „credo”. Jak bowiem może być uważany za konsekwentnego analityk będący zwolennikiem logistyki „w organizacji handlu i przemysłu”, który omawiając książkę o logistyce „w handlu i przemyśle”, wyróżnia bez komentarza zdanie mówiące, że „logistyka zaczyna się w produkcji”.
A co z handlem ? A co z organizacją handlu ?

Wreszcie co z przeświadczeniem o identyfikacji ? Czy Redakcja jest tak groźna, że nadal komentarz pozostawia się czytelnikowi ?

02.01.2000


Logistyka a zarządzanie

W 4-m [4/1999] numerze czasopisma „Logistyka a Jakość” poruszył mnie felieton Macieja Ziemkowskiego pt. „Zarządzanie logistyką czy zarządzanie logistyczne”. Nie podejmuję się rozstrzygnąć postawionego w tytule problemu. Zauważyłem tylko, że felieton kończy się ważną tezą, że rozważane sformułowanie „powinno być używane w powiązaniu z odpowiednią definicją logistyki”. Lecz w tym szkopuł, że sam autor tego nie robi. W tekście pozornie powołuje się na definicje przyjęte przez ELA i CLM. Jednak nie jest to prawdą. Powołuje się bowiem na tłumaczenia tych definicji nie dostrzegając, że w oryginalnych sformułowaniach nie wspomina się o kontrolowaniu, tylko używa się angielskiego słowa „control”.

Z każdego słownika angielsko-polskiego można dowiedzieć się, że słowo to nie oznacza kontrolowania i nie może być tak tłumaczone.

Na podstawie oryginalnego sformułowania definicji przyjętej przez CLM nie można też twierdzić, że przez logistykę rozumie się proces.

Z tych względów nie można - pozostając w zgodnie z tezą autora - rozstrzygnąć problemu postawionego w tytule felietonu, gdyż nie bierze się w nim pod uwagę „odpowiedniej definicji logistyki”. Po uzgodnieniu takiej definicji można będzie zająć się tematem poruszonym w tytule felietonu.

Dlatego na zakończenie podaję tekst angielski definicji logistyki przyjętej przez CLM:

„Logistics is that part of the supply chain process that plans, implements, and controls the efficient, effective flow and storage of goods, services, and related information from the point of origin to the point of consumption in order to meet customers' requirements.” [1997] (www.clm1.org/about/purpose.asp#definitions)

Załączam też uwagi vice przewodniczącego CLM, George A. Gecowets'a (Executive Vice President of CLM, do maja 2001), podane w korespondencji ze mną w roku 1999.
"The CLM definition of logistics was first developed in the late 1960's by the executive committee of the national Council of PhysicalDistribution Management (the "old" name of the Council of Logistics Management). Various executive committees through the years have modified and updated it. The current definition was composed two years ago."
"There is an inference in our definition. Those who manage the logisticsprocess "plan, implement, and control". They do this collectively as a management team that is responsible for the logistics-related activities in any given entity (which generally means company)."

18.07.2000


Logistyka a nauka

Mimo wcześniejszych zachęt nie podejmuję się oceny całego numeru [Logistyka a Jakość - 2/2001] żeby nie wyręczać K.P., który po sukcesie redakcji w próbie oceny firm kurierskich [„Jajko od drzwi do drzwi”, 1/2001] podjął się oceny czasopism logistycznych [„Logistyka w prasie”, 2/2001]. Ale Redakcja najpierw dała jajko a potem pytała się gdzie ono jest. W sprawie czasopism postąpiono odwrotnie. Na pierwszy ogień wzięto najbliższą sercu konkrecję pisząc o niej, że jest stara („nestorka”, „starsza od niej jest tylko Gospodarka Materiałowa i Logistyka”) a „Przydługie, usypiające teksty, nawet najbardziej rewelacyjne, odrzucają odbiorców wychowanych na mediach elektronicznych”. Na koniec radząc jej by się zajęła nauką logistyki imputując jej przy okazji, że ma nieautentyczną komisję kwalifikacyjną.

A gdzie elegancja i dobry smak ? Czy nie należało zacząć od siebie i pokazać na własnym organizmie w jakim stylu będzie prowadzona ocena ? Czy byłoby miło usłyszeć od innych, że wymawianie tytułu pewnego czasopisma logistycznego wymaga jąkania się ?

Byłoby to wyrazem rzetelności gdyby pokazano, że krytyka innych jest oparta na tych samych kryteriach co krytyka siebie. A tak konkurencja zawsze może powiedzieć to samo co o garnku, który przyganiał garnkowi.

Skąd bowiem można wiedzieć, że to wada artykułów a nie tego, że to oceniający nie rozumie czytanych tekstów i usypia przy nich ? Czy nie można podejrzewać o złośliwość kogoś kto radzi konkurencji by uczyniła z siebie „prestiżowe pismo naukowe” ? Czyżby nie wiedział, że zgodnie z najstarszym rozumieniem słowa „logistyka”, nauką logistyka nie była, nie jest i nie będzie. Jej nauką jest matematyka, fizyka, chemia, mechanika i cale mnóstwo innych nauk. Praktyką zaś jest dostarczenie przysłowiowego jajka (w całości i świeżego) do adresata. Logistyka jest w tym wszystkim gdzieś po środku (albo może ponad) powodując, że tak się dzieje jak ma się dziać. Wejście w „kanał naukowy” logistyki, to nie tylko odstąpienie swych czytelników konkurencji - o co zapewne chodzi „doradcy” - ale też oderwanie się od praktyki, w której tkwią żywotne korzenie logistyki. Już dziś trudno powrócić na ziemię z chmur gdzie próbuje się „zarządzać łańcuchami dostaw”, mimo że nikt dotąd nie ogłosił, że zajmuje się teorią logistyki. A co to będzie gdy ktoś zdecyduje się na taki krok ? Tak więc proponuję najpierw zajrzeć (a może „zaglądnąć”) w swoje oczy, wziąć belkę i dopiero tą miarą mierzyć innych.

To, że nie ma nauki logistyki potwierdza tekst Mariusza Jedlińskiego [„Profesjonalizm logistyczny”, 2/2001], który z powagą dla podkreślenia wagi swych tez powołuje się na „guru jakości”. Jakaż to porządna nauka ma guru ? Temu kto buduje logistykę na guru grozi z kolei inne niebezpieczeństwo polegające na oderwaniu się od nauk szczegółowych, w których tkwią korzenie racjonalności logistyki. W efekcie powstają stwierdzenia, które Redakcja bierze w ramki nie widząc, że nie spełniają kryterium logiczności, choć może wyglądają na „guruwate”.

Jak bowiem może być prawdziwym problemem zaakceptowanie czegoś co jako normalne może zdarzyć się każdemu i przez to problemem nie jest ? („Problemem w logistyce nie jest samo popełnianie błędów, bo te mogą zdarzyć się każdemu. Prawdziwy problem powstaje jednak wówczas, gdy wszyscy przyjmą, iż jest to najzupełniej normalna sytuacja”)

Albo jak dla logistyki może być najlepiej gdy nauczymy się robić coś w przyszłości, skoro towar trzeba dowieźć w teraźniejszości ? („Dobrze jest wiedzieć jak realizować proces logistyczny, lepiej jest jednak, gdy w rzeczywistości zrealizujemy go zgodnie z założeniami, lecz najlepiej jest gdy nauczymy się realizować go jeszcze lepiej w przyszłości”)

Jak więc widać dopasowywanie się do „odbiorców wychowanych na mediach elektronicznych” to nie wszystko. Czytanie czasopisma to wyławianie perełek, a nie zawsze są one umieszczone w kolorowych ramkach. Taka przykładowa perełka powstała gdy Mariusz Jedliński zdobył się na ryzyko pisząc, że „logistyka tak naprawdę uczy prawdomówności”. To nic, że zaraz przywołał siebie do porządku pisząc w nawiasach „lub powinna uczyć”.

Inną perełką jest stwierdzenie, że każda organizacja „powinna posiadać dobry przepis”. Może jeszcze w otoczce „guruwatości” i żartobliwego porównania do kuchni, ale poszło w świat.

Trzeba tylko jeszcze przewrócić paręnaście stronic i pamiętając o tym nie przeoczyć kolejnej ramki, która jest warta czytania bo pochodzi od praktyka. Wspomniany przepis to nie może być schemat, „który narzuci się klientowi, nakazując jego stosowanie”. Tak twierdzi Robert Kobylinski [w K. P.: „Gabaryty ponad stan”, 2/2001] powołując się przy tym na definicję logistyki. Dobrze, że nie podaje na jaką definicję, bo może byłaby to jakaś wersja, w której angielskie słowo „control” tłumaczy się jako „kontrola”.

Choć są już pierwsze jaskółki odwrotu od tej „szkoły językoznawczej”. Profesor Stefan Abt stwierdza, że „W logistyce przyjął się też termin sterowania procesami logistycznymi, ale nie zawsze dotyczy to mechanizmów sterowania, takich jakie wypracowano w automatyce” [„Ku sterowaniu jakością w łańcuchach logistycznych”, 2/2001]. Jest więc zielone światło by mówić otwarcie, że logistyka to coś więcej niż nauka i praktyka. Ma prawo używać z obu to co uważa za właściwe w swej trosce o uczestników tworzonych łańcuchów dostawczych.

Drugą jaskółkę dostrzegam na samym początku pisma w komentarzu „E-rozmyślania”. Jest nią, może mimowolne, echo naszych wcześniejszych dyskusji o tłumaczeniu terminów logistycznych, gdy autor pisze „przełożenie na polskie realia i słownictwo jest jak najbardziej pożądane”. Tym razem też, tak jak kiedyś w sprawie terminu zarządzania logistycznego, warto zacząć od źródeł i sprawdzić czy zabierając się za tłumaczenie znamy język, na który tłumaczymy. Trudno o tym przesądzać, gdy w kończącym numer felietonie Soter'a [„Globalizacja, Seneka, przestępcy i ...”] zachęca się by dowiedzieć się o czymś „oglądnąwszy” film.

Może trzeba sobie życzyć aby zwarte zastępy korektorów pilnie szukając belki w swoim oku, przepuszczały tylko piękną polszczyznę i uwolniły ją od „łańcuchów dostaw”.

Przy tej okazji nie omieszkam zapewnić Pana, o pełnej świadomości tego, iż napisanie czegokolwiek jest o niebo trudniejsze niż krytykowanie tego. Czasem jednak trzeba pójść na tę łatwiznę żeby był pożytek z pisania.

30.03.2001


P.S.1. Po wysłaniu tego listu do Redakcji czasopisma „Logistyka a Jakość” otrzymałem od Redaktora Naczelnego list zaczynający sie od słów „Widzę, że jest Pan typem naukowca - samobójcy. Stwierdzenie to przychodzi mi na myśl, kiedy widzę jak sadzi Pan w osamotnieniu przesadziste kroki wprost na miny...” itd. w tym stylu. A ponieważ Wydawca zaakceptował ten styl reagowania na list czytelnika stwierdzając, że „... odpisał w sposób niezbyt elegancki, ale dziennikarze mają to do siebie, że tacy są. Prawdę mówiąc wolałbym tej sytuacji nie komentować, ani jej roztrząsać.”, dałem sobie spokój z kontaktami z tym czasopismem. Tym niemiej skomentowałem nieelegancką moim zdaniem inicjatywę oceniania innych czasopism, lecz już bez powiadamiania o tym Redakcji. (20.04.02)


P.S.2. Po 5-ciu latach od tych wydarzeń Redaktor odszedł z czasopisma, a kolejny zaprosił mnie do współpracy. W styczniowo-lutowym numerze z 2008 roku ukaże się mój tekst o przyszłości logistyki pt. „Przyszłość dla podmiotowości”. Albo miny nie wybuchły, albo trzeba było iść tą drogą. (02.02.08)


The future ?

I read the "Logistics Europe" journal with a big interest, as authors give me clear-sighted analysis of temporary logistics.

According to your comment in the volume from March 2001 [The future ? - forget it.], that you have titled with a shocking question and answer, I would like to congratulate you the accurate diagnose of today situation of the logistic.

But the problem is what will cure logistics ? The recipe given in the following article [Chris Lewis, Nick Allen: Inventory alarm] is rather curious. It prolongs illusions that economists catch the information when they get the data from companies' warehouses. It is based on the belief that the real world gives us something more than troubles we have to cope with.They still believe in "corrective actions" forgetting that now a "supply chain" has converted into not "supply web" but rather a "supply train", failing down when the first wagon collapses.

It was almost 90 years ago when strategy based on "corrective actions" sunk the giant "Titanic". Now we know from the history that a radar, solving the problem of "early warnings", takes data not from the ship but from the air and the ocean.

So I thing that the reason of today's troubles lies deeper then it is possible to reach by means shown in the rest of articles from the March volume.

Maybe it could be seen from a customer perspective, but now a supplier perspective is dominating, as I see from my perspective.

21.04.2001


Czy logistycy wiedzą co mówią i piszą ?

Tytuł listu jest prowokujący bo wiadomo, że wszyscy znakomicie się rozumieją. Jeden logistyk, tłumacząc na język polski książkę napisaną w języku angielskim przez innego logistyka, traktuje "sieć organizacji zaangażowanych, poprzez powiązania z dostawcami i odbiorcami, w różne procesy i działania, które tworzą wartość w postaci produktów i usług dostarczanych ostatecznym konsumentom" jako "łańcuch dostaw" [M. Christopher: "Logistyka i zarządzanie łańcuchem dostaw", PCDL 2000, s.14]. Inny zaś zapisuje to co mówi jeszcze inny logistyk o tym co jest możliwe dzięki "przepływowi towaru przez łańcuch dostaw" ["Projektowanie łańcuchów dostaw", Logistyka 1/2001,s.23].

Nie sądzę by wszyscy oni używając terminu "łańcuch dostaw" widzieli dostawy ułożone jedna za drugą i powiązane w łańcuchy. A może to tylko jest odreagowanie jeszcze nie tak dawnych czasów gdy z dostawami kojarzyły się wyłącznie łańcuchy klientów ? Może to tak zawstydza dzisiejszych logistyków, że chcą powiadomić potencjalnych klientów, że już czasy się zmieniły i dla odmiany w łańcuchach stoją dostawy ?

My logistycy możemy się umówić i posługiwać się tym terminem ze zrozumieniem. Choć czy nie można zwątpić w znajomość logistyki u kogoś kto jako konsultant dba o to by "obie strony były zadowolone z realizacji projektu" ["Projektowanie łańcuchów dostaw", Logistyka 1/2001,s. 23]. Czyżby nie wiedział, że w logistyce gdy dochodzi konsultant to już jest trójkąt ? Ale mniejsza z tym.

Co jednak ma powiedzieć młody adept logistyki zapoznający się z dziełami swoich doświadczonych kolegów ?

Najpierw musi dodać do swej znajomości języka angielskiego kolejny termin tłumaczony odmiennie od innych podobnie zbudowanych terminów. Przykładowo termin "mountain chain" rozumie zgodnie ze słownikiem jako "łańcuch górski" a nie jako "łańcuch gór". Podobnie "goods train" rozumie jako "pociąg towarowy" a nie jako "pociąg towarów".
Ale wyjątkowo termin "supply chain" musi rozumieć jako "łańcuch dostaw".

Potem uczy się budować i zarządzać łańcuchami, których ogniwami są organizmy gospodarcze ale musi mówić, że zarządza łańcuchem dostaw ["Zarządzanie Łańcuchem Dostaw", Konferencja organizowana przez Instytut Wspierania Przedsiębiorstw, Wrocław 2001].

A gdy wreszcie osiągnie sukces i ktoś będzie robił z nim wywiad to musi mówić, że jego towary płyną przez dostawy.

Czy nie prościej widzieć rzeczy takimi jakimi są i nazywać je zgodnie z tym co się widzi ?

18.05.2001


That's fantastic!

Is it possible, that at least we can leave two opposite alternative visions of the world? The first was - of course unacceptable - that the world is chaotic without any sense in its history. According to the second - being very rational- the world is governed by a precise law yet unknown. But using the power of science we can discover this law and using known rules - better or less- predict the future for some purposes. What we could see was a happy future with a clear knowledge about it. Was it only a dream?

Why somebody shouts "The future - forget it" [Sam Tulip: The future ? - forget it, Logistics Europe, march 2001].
Why forget ? Will it not happen ? Will it not be tomorrow ? Should we return back to the first alternative, with a fear of a blind unconsciousness and with praying to things for not harming us too much ?

No, the rescue team is coming. We can throw away these two alternatives and welcome the new opposition to the chaotic world, built with the new player.
Who will do it? Of course they are managers or better say logisticians who enjoy "attempt to cope with the outcomes [Tulip S., op.cit.].

If they enjoy it, they surely have a new vision of the world. It must not be objective laws governing the things happen because subordinating such a law can enjoy anybody. They mast see the world as a result of his own will, that create the future.

Long live logisticians !

08.06.2001


The contrary

There is a bad message from a logistics kingdom [Peter Barlow: "The seamless supply chain ? Not yet" - Logistics Europe 6/2001].

Two contrary ideas in a single text: "a common goal" and "dictate ". Unfortunately we can only dream about composing them together. For the happy sake the author doesn't dream and remembers that "the fear remains".
So let's look for a better way to create the seamless supply chain.

However the question remains whether may it also work with seams ?

26.06.2001