©   Józef Okulewicz

znaczek

 

Nie     Zadane   Pytania

Not   Asked   Questions

 

  <<<

aktualizacja: 12.07.2004


Poniższe pytania zadawałem sam sobie.

8.10.2002

Jak z pozycji nauki widać logistykę ?

Obecnie część naukowców widzi ją jako proces, a inni - jako pewien podproces w czymś większym, choć nie dość dokładnie zdefiniowanym. W zakresie nauki można przyjąć, że logistyka jest procesem, ale to nie jest cała logistyka. Wykracza ona poza granice w ramach których może być postrzegana jako proces. Bowiem podejście naukowe obejmuje zaledwie fragment obszaru, na którym wykorzystuje się rozum i racje.

Dlaczego nie wystarcza procesowe ujęcie logistyki ?

Jeśli zajmujemy się tym co da się zaobserwować, to część procesów można przypisać logistyce i ją samą nazwać procesem. Po to jednak żeby proces mógł być określony, to niezbędne jest określenie systemu, w którym się odbywa. W praktyce dostarczania towarów nagminnie występują sytuacje wymagające zmiany określenia systemu już w trakcie dostarczania, a czasem określenie systemu nie jest możliwe przed zakończeniem dostarczania. Wynika to z faktu, że istotnym elementem systemu logistycznego jest klient, a ten jak tylko może wymyka się ujęciu systemowemu. Tak więc w przypadku systemów otwartych, z którymi nauka jak na razie słabo sobie radzi, określanie procesu jest zadaniem często bezużytecznym. Procesy są skutkiem logistyki i to skutkiem w pełni znanym dopiero po dostarczeniu towaru, czyli jest to wiedza o znaczeniu historycznym. Dlatego ujęcie procesowe zawęża zakres logistyki.

Co rusz będziemy też napotykali paradoksy. Np. czy zwiedzanie zabytków ma związek z logistyką ? Formalnie to zabytek powinien być "klientem", któremu dostarcza się zwiedzających. Gdyby zaś rozpatrywać zabytek jako "towar" to byłby on dostarczany poprzez proces stania, bo to klient jest dowożony do tego "towaru". Jeśli zaś dostarczanie klienta do towaru wykraczałoby poza zakres logistyki, to skutkiem tego byłoby tworzenie systemów jeżdżenia tramwajów czy autobusów zamiast systemów transportowych.

Jaka na to rada ?

Wystarczy poszerzyć zakres logistyki o to co i jak się myśli. Wtedy stanie się jasne, że logistyką nie może być jeden z wyników myślenia, tzn. "proces planowania, wdrażania i sterowania …(itd.)", a jest nią sposób wytwarzania zarówno tego jak i innych procesów. Oczywiście sama nie może być procesem, bo ten jest na końcu rozmaitych działań koniecznych by coś zaistniało. Najpierw zaś muszą powstać warunki ku temu by to coś zaistniało. No i tym właśnie zajmuje się logistyka.

Co na to nauka ?

Nauka na razie "przygląda" się temu, że przyjęto taką interpretację definicji podanej przez CLM, wg której logistyka jest zdefiniowana przez coś co nie jest zdefiniowane. Wg zasad naukowych należałoby tak interpretowaną definicję odrzucić albo zmienić jej interpretację.

Co na to CLM ?

Rola CLM jest warta podkreślenia. W 1997 roku zmieniono w niej definicję logistyki przyjmując, że nie jest to "proces planowania, wdrażania i sterowania" lecz "ta część procesu" zarządzania, która "planuje, wdraża i steruje". Może to wyglądać na podporządkowanie logistyki zarządzaniu, przy zachowaniu procesowego ujęcia logistyki. Zarazem jednak ta zmiana otworzyła drogę dla interpretacji odrywającej logistykę od procesu. Można bowiem przyjąć, że logistyka to "ta część procesu", która powoduje, że ten proces może w ogóle zaistnieć. Zarazem jest to ta sama część, która czasem musi zapobiegać określonym procesom. To zaś oznacza, że logistyka realizuje się także poprzez nieistnienie procesów.
"Oficjalnie" dowiedzieli się o tym na dzień przed wydarzeniami (10.09.2001), które w tragiczny sposób pokazały słabość podejścia procesowego, ale nie było odzewu. Na ponowny mój list do Przewodniczącego CLM, otrzymałem tylko potwierdzenie odbioru (12.06.2002).

A inni ?

Tam gdzie mogłem dotrzeć tam przedstawiłem tę ideę. W końcu zdecydowałem się puszczać to co wymyślę do internetu. Dzięki temu nie popadam we frustrację, no i ktoś może do tego dotrze i wykorzysta. Czasem to co piszę przyjmuje postać żartu lub zadziornej zaczepki, ale cały czas chodzi o sprawy bardzo poważne. Z czasem ta idea na tyle dojrzeje, że przybierze bardziej szacowną postać. Można na to czekać, albo już teraz włączyć się do odkrywania nowego świata logistyki.
Dlatego bardzo się ucieszyłem, gdy na skutek rozmaitych okoliczności mogłem przedstawić tę ideę na ubiegłorocznym IV Kongresie Logistyków Polskich. A już na tegorocznym V Kongresie organizator przyjął ją jako wytyczną dla widzenia logistyki. Co dalej z tego wyniknie to sam jestem ciekaw. W każdym razie znaleźli się ludzie, którzy podobnie myślą o logistyce i gotowi byli postawić na szali swoją działalność zawodową. Ja ryzykowałem mniej gdy zaczynałem mówić o logistyce jako warunkowaniu dostarczania dóbr.

Czy podejście procesowe przeszkadza w praktyce ?

Dla przykładu rozpatrzmy następujące "odkrycie":
"Czasem dodanie kosztów w jednej części łańcucha dostawczego może przynieść korzyści gdzie indziej. Dobrym przykładem jest pojedyncze zaopatrywanie - może być bardziej korzystne dostarczenie gotowych produktów na bazie indywidualnych pakunków niż przesłanie całej palety, jeśli oznacza to mniejsze straty, nawet jeśli koszty całego łańcucha dostawczego mogą być marginalnie większe. Warto tak zrobić w niektórych przypadkach - mówi Banks" (Supply Chain Development Director w Sainsbury's) [Lewis C.: "More in store", Logistics Europe, May 2002]. (podkr. JO)

Można się zapytać w imię czego zorganizowano poprzedni system zaopatrywania, że wartości, dla których teraz warto odbiorcy przesłać paczkę zamiast palety są "gdzie indziej" ? Czy wyobrażano sobie, że dobro odbiorcy polega na otrzymywaniu palet z towarami ?
Jak się okazuje dopiero po utworzeniu systemu i zaprojektowaniu procesów zauważono, że system jest otwarty i poza nim są nawet ważne wartości. Dlatego w ciągu najbliższych 3-ch lat planują w Sainsbury's wydać € 1 500 000 000 na przeprojektowanie dotychczasowego systemu dostaw.
(P.S. Do 2004 roku wydano € 4 500 000 000 i zniecierpliwieni inwestorzy wymienili szefa projektu. [Nick Allen: Gambling on innovation. Logistics Europe, September 2004, s.1])

Czy można uniknąć takich sytuacji ?

Widzenie odbiorcy i siebie samego w perspektywie warunkowania uwalnia od konieczności dokonywania po czasie "odkryć" podobnych do powyższego. Zamiast szukać śladów logistyki w postaci procesów czy łańcuchów, należy zacząć ją tworzyć. Powstaje ona w wyniku decyzji logistyków w odpowiedzi na to, że komuś brakuje jakiegoś dobra. Myślenie logistyka koncentruje się na odbiorcy dóbr i na tym jak dostarczać mu te dobra w zgodzie z własnym interesem. Nie może zaś polegać na załatwianiu własnego interesu przy okazji dostarczania towarów, bo wtedy logistyka jest tylko dostarczaniem.

Co należałoby zrobić ?

Na podstawie analizy powszechnie przyjętej definicji logistyki można wnioskować, że jej stosowanie wiąże się z poważnym niebezpieczeństwem. Jeśli bowiem jest ona procesem (planowania, wdrażania i sterowania), który skutkuje dostarczaniem czegoś odbiorcy realizowanym dla spełnienia jego wymagań, to jeśli klient zmieni swe oczekiwania w trakcie realizowania procesu, to czy nadal mamy do czynienia z logistyką, skoro zakończenie procesu nie jest już zgodne z wymaganiami klienta ? Oznaczałoby to, że tak rozumiana logistyka może znikać w czasie swego funkcjonowania. Takie zaś definiowanie przedmiotu zainteresowań nie może być do przyjęcia dla kogoś, kto wolałby stąpać po bardziej trwałym gruncie. Należałoby zmienić sposób widzenia logistyki.

Na jaki ?

Potrzebna jest refleksja nad czynnościami, które prowadzą do dostarczenia towaru. Coś musi sprawiać, że się zaczynają, że wiadomo o jaki towar chodzi, że wiadomo komu należy go dostarczyć i że w ogóle należy zajmować się jakimś dostarczaniem. To wszystko musi być wiadome przed samym dostarczaniem. I nie ma na to lepszej nazwy niż logistyka, przez co dostarczanie pozostaje dostarczaniem. Potrzebny jest zatem pewien sposób patrzenia na rzeczywistość, z którego wynika dostarczanie towarów, jako jego skutek.

Na czym miałaby polegać ta zmiana ?

Pierwsze to wyprowadzenie logistyki poza obszar procesów, tak by mogła ona istnieć niezależnie od tego czy realizuje jakiś proces, czy go przygotowuje czy może mu zapobiega.
Drugie to ustanowienie jednej logistyki niezależnie od obszaru jej stosowania.
Trzecie to wskazanie na realizatorów procesów jako na źródło logistyki.

Czyżby dzisiaj było wiele logistyk ?

Teoretycznie jest jedna, tzn. proces, a w praktyce jest wiele i to właśnie zależnych od zakresu zastosowania. Specyfika procesów w różnych dziedzinach życia może stanowić podstawę do ich różnicowania. Dlatego naturalne jest dzielenie logistyki wg obszarów jej stosowania. Na tej podstawie będzie zatem "logistyka wojskowa", "logistyka cywilna", "logistyka zaopatrzenia", "logistyka magazynowania", "logistyka produkcji", "logistyka handlu" z podziałem na detaliczny, hurtowy, krajowy i zagraniczny, "logistyka administracji", itp.

Bo może taka jest logistyka ?

Możliwe, lecz byłaby to pierwsza dziedzina wiedzy skonstruowana w ten sposób. Mimo, że np. matematyka zastosowana w handlu detalicznym może być inna od matematyki zastosowanej w produkcji, to jednak nie skłania to do wyodrębniania "matematyki handlu detalicznego" i "matematyki produkcji". Matematyka jest jedna mimo, że różnie stosowana w różnych dziedzinach. Nie ma powodu by logistyka była tworzona wg innej zasady niż matematyka.

Czyżby matematyka nie miała swoich działów ?

Tak, ale kryterium podziału stanowią narzędzia oferowane przez matematykę, tzn. jest np. matematyka elementarna i matematyka wyższa. Podobnie może być "logistyka transportu samochodowego" czy "logistyka transportu morskiego". Jest to jednak podział ze względu na stosowane główne narzędzie. Ale różne sposoby stosowania narzędzi będą zawsze związane z warunkowaniem dostarczania dóbr, niezależnie od dziedziny ich stosowania.

Może to samo zachodzi w przypadku wspomnianej "logistyki handlu detalicznego", że stosowane tam narzędzia są na tyle specyficzne, że uzasadniają wyodrębnienie takiej dziedziny logistyki ?

Nawet jeśli tak jest, to lepiej wskazać te specyficzne narzędzia, by zapobiec rozmaitym niespodzianym konsekwencjom.

Jakim na przykład ?

Po pierwsze otwiera się pole dla "twórczości ludowej" i nie będzie przeszkód by powstała np. "logistyka handlu detalicznego w schroniskach wysokogórskich", w której to dziedzinie występuje przecież wyraźna specyfika. (Np. napis "Logistyka artykułów nabiałowych" można już zobaczyć na samochodach dostawczych. (18.10.2004))
Po drugie sztucznie ogranicza się logistykom obszary działania, bo nie wiadomo czy "logistyk handlu detalicznego" poradzi sobie z "logistyką produkcji".
Po trzecie "logistyk handlu detalicznego" ma do wyboru handel, który był albo który jest, ale może nie wiedzieć jak przygotować się do handlu, który będzie.

Czy podobne niebezpieczeństwa nie grożą "logistyce transportu samochodowego" ?

Grożą i nawet są podobne choć w mniejszej skali. Wiążą się one głównie ze współdziałaniem pomiędzy różnymi gałęziami transportu. Jednak zasadnicza różnica polega na tym, że choć logistyk ma narzucone czym zaspokajać potrzeby klienta, to sam decyduje o tym jak to robić. Poprawia to jego pozycję w relacji z klientem.

Jak z tym wiąże się trzeci aspekt zmiany ?

Wszystkie trzy zmiany prowadzą od różnych punktów wyjścia do jednego celu, jakim jest skoncentrowanie logistyki na logistyku a nie na efekcie jego pracy. Dzięki temu np. nie będzie ona znikać dopóki będzie logistyk.
Przykładowy problem zmiany wymagań klienta w trakcie realizacji procesu będzie mógł być rozpatrzony i rozwiązany przed rozpoczęciem procesu dostarczania. Nie musi to wcale oznaczać sztywnego trzymania się zasady "Słowo się rzekło, kobyłka u płota", bo to byłoby spełnianie wymagań dostawcy a nie klienta.

Skąd wiadomo, że tak powinni myśleć logistycy ?

Bo tego właśnie domaga się praktyka dostarczania towarów. Logistycy, którzy tak nie myślą coraz częściej przekonują się, że nie mogą dostarczać ani skutecznie ani efektywnie, a sami popadają w rozmaite frustracje. Dopiero gdy poszerzają zakres swojego myślenia o tym co potem mają zrobić, uzyskują poczucie dobrze spełnionej powinności. Ci co zajmują się dostarczaniem towarów są do takiego szerokiego myślenia najbardziej predestynowani gdyż wiedzą o czym mają myśleć.


13.01.2003

Na czym polega to poszerzenie ?

Aby dostarczanie mogło stać się logistyką poszerzenie musi iść w dwóch kierunkach. Najpierw jest to rozszerzenie pola widzenia. Przedmiotem działania logistyka nie są zadane z góry procesy, które on tylko "planuje, wdraża i steruje" (jak to ujmuje CLM-owa definicja logistyki), lecz pewna "nicość", która ma być przekształcona w dostarczanie. Pierwszym więc zadaniem logistyka jest określenie warunków niezbędnych do tego by to przekształcenie było możliwe. Jakie z tego mogą wyniknąć procesy to już wtórna sprawa.

Co to za "nicość" ?

Coś czego nie ma, czyli stan gdy nie są zaspokajane czyjeś rzeczywiste potrzeby. Nie ma na to lepszego słowa jak "nicość".

Ale jak z "nicości" może coś powstać ?

Od tego właśnie jest logistyk. Ma on określić warunki konieczne do tego by coś powstało. Dlatego to logistyk jest w centrum wszystkiego co się dzieje w logistyce.

Czy to wystarczy ?

Nie. Potrzebne jest drugie poszerzenie, które dotyczy znaczenia tego co się robi. Nie wystarczy bowiem wiedzieć co i komu dostarczyć. Musi ono mieć jakiś sens, czyli musi być dobrem. Zarówno dla odbiorcy jak i także dla dostawcy.

Co na tym poszerzonym obszarze robi logistyk ?

Po okresleniu warunków przystępuje do przygotowania określonych środków technicznych i organizacyjnych aby zrealizować dostarczanie dóbr. Środki te tworzą pewien system umożliwiający dostarczanie, przez co może on być nazwany systemem logistycznym.

To wcześniej nie działał w systemie logistycznym ?

Mogł działać w jakimś przedsiębiorstwie. System logistyczny może powstać z zasobów przedsiębiorstwa, ale też i z innych jeśli takie są potrzebne dla zrealizowania określonego przedsięwzięcia logistycznego. Jest jasne, że to logistyk określa co należy użyć by przedsięwzięcie zostało wykonane z sukcesem. Jeśli środki zostaną właściwie określone i skompletowane, to będzie można zrealizować dostarczanie dóbr.

Ale na tym nie koniec ?

Oczywiście. Po utworzeniu systemu logistycznego potrzebne jest jego uruchomienie i zarządzanie w nim. To zarządzanie ma też swoją logistyczną specyfikę.

Na czym ona polega ?

Wynika ona ze specyfiki tego czym jest system logistyczny. System - jak wiadomo z klasycznej teorii systemów - powstaje wtedy gdy znany jest jego cel. Tak też jest z systemem logistycznym. Tylko, że jego cel określony jest przez dobro klienta, czyli odbiorcy dóbr. Te zaś jest znane w pełni dopiero po zakończeniu procesu dostarczania. Do tego momentu musi więc istnieć jakiś inny sposób konstytuowania systemu. Inaczej bowiem nie możnaby mówić o systemie. Tym czynnikiem może być tylko i wyłącznie człowiek, gdyż tylko on jest w stanie zagwarantować to, że klient otrzyma to co jest dla niego dobre. Oznacza to, że w trakcie całego procesu dostarczania człowiek odgrywa zasadniczą rolę dla utrzymania systemu logistycznego. System ten nie może więc być jednorazowo zdefiniowany i utworzony by potem działać.

Jakie są tego konsekwencje ?

Wszyscy uczestnicy przedsięwzięcia określonego przez system logistyczny muszą być traktowani i muszą traktować się nawzajem podmiotowo, by w każdym momencie troszczyć się o to by system logistyczny mógł istnieć i służył dostarczaniu dóbr.

Dlaczego pojawia się podmiotowość ?

Podmiotowość jest warunkiem istnienia systemu logistycznego. Bez niej będzie to maszyna do realizacji jakiegoś celu, który czasem może stać w sprzeczności z dobrem klienta, poprzez narzucaniu mu wymagań wymyślonych przez twórcę tego systemu.


2.02.2003

Czym jest logistyka bez realizującego ją podmiotu ?

Logistyka jest traktowana jako w pewnym sensie metoda lub jako wspólna nazwa dla czynności związanych z dostarczaniem towarów. To jednak nie zmienia faktu, że jest to tylko inna nazwa dla dobrze znanych czynności, które od takiego nazwania nie zmieniają się. Oczywiście zsynchronizowanie czynności magazynu z produkcją może przynieść wymierne korzyści. Lecz to jest tylko zsynchronizowanie czynności ale jeszcze nie logistyka.


10.02.2003

Dlaczego na studiach są wykładane różne logistyki ?

Dlatego, że różni naukowcy przyjmują różne przesłanki i stosują różne metody wnioskowania. Każdy zwraca uwagę na inną sferę zagadnień niż to robią inni. Daje to okazję by poznać jakąś metodę wnioskowania na tle innych oraz poznać przyjęte przez kogoś przesłanki. To wcale nie oznacza, że któraś z metod czy przesłanek jest najlepsza. W niczym też nie ogranicza to możliwości studenta do przyjęcia własnej metody poznawczej, która najlepiej odpowiada jego sytuacji życiowej i problemom jakie ma do rozwiązania.

Czyżby nie było jednej właściwej logistyki ?

A skąd niby miałaby się taka wziąć ? Logistyka jest nazwą pewnego sposobu wiedzenia (dla uproszczenia można mówić o widzeniu) tego co się dzieje w rzeczywistości. A przecież każdy człowiek ma specyficzną pozycję w otaczającej go rzeczywistości i potrzebuje specyficznego dla siebie sposobu jej poznawania, a zatem i specyficznej dla siebie logistyki.

Czy studiowanie logistyki procesowej ma sens ?

Oczywiście, że ma sens. Sens studiowania nie polega przecież na tym, że poznaje się najlepszą ani tym bardziej jedyną logistykę. Studiowanie ma dwa zasadnicze cele. Jeden to poznanie metody wnioskowania a drugi to poznanie przesłanek. Każdy nauczyciel oprócz swojej metody pokazuje także inne znane metody, choćby przez to, że krytycznie się do nich odnosi. Prosty wniosek jaki z tego wynika jest taki, że student powinien przyjąć własną metodę. Bez tego studiowanie będzie tylko naśladowaniem innych i nie da zamierzonego efektu jakim jest poznawanie prawdy. Kwestia wyboru przesłanek też sprowadza się do własnej decyzji. Jedni przyjmują takie inni zaś inne. Każdy nauczyciel przedstawia przesłanki jakie sam przyjął i uzasadnia ten swój wybór. Nie oznacza to, że są to najlepsze przesłanki, lecz jest to wskazówka jak należy postępować przy wyborze własnych przesłanek.

Co ma robić studiujący logistykę ?

Jeśli ktoś nie zamierza uczestniczyć w realizacji logistyki, to może z czystym sumieniem mówić, że jest ona procesem, bo z określonej perspektywy tak ona wygląda. Jeśli ktoś inny zamierza uczestniczyć w realizacji logistyki, ale chce dawać się "unosić" poleceniom twórców procesów, to także może uważać, że jest ona procesem a on sam jest w jej "nurcie". Jeśli zaś ktoś chce aktywnie uczestniczyć w realizacji logistyki, to powinien poszukiwać innej niż procesowa perspektywy widzenia logistyki. Jednak za to jego poszukiwanie nie ponoszą odpowiedzialności ani ci co twierdzą, że logistyka jest procesem ani ci co uważają, że jest inaczej.

A kto ?

Sam studiujący odpowiada za swoje wybory. To on wie jak szeroka perspektywa jest mu potrzebna i jaki z tego zamierza zrobić użytek. Inni mogą być tylko pomocni ukazując określone perspektywy widzenia logistyki i konsekwencje ich przyjęcia.


7.07.2004

Jakie są symptomy zmian w sferze logistyki ?

Jeden nurt to wyczerpanie się tradycyjnych wzorców logistycznych. Logistyka rozpatrywana jako pewna praktyka traci swą atrakcyjność. Świadectwem zachodzących przewartościowań może być ostatni wynik prowadzonego co roku konkursu doskonałości w realizowaniu tzw. "łańcucha dostaw". Z nazwy konkursu wynikałoby, że chodzi o dostawy i jak dotąd zwycięzcami były rozmaite firmy ze sfery dystrybucji. Zaskoczeniem dla jurorów zeszłorocznej edycji było to, że sami uznali za zwycięzcę firmę produkcyjną. Po latach propagowania jako swego rodzaju wzorca tzw. "trzeciej strony" w logistyce (3PL) czy tzw. "outsourcingu", niespodziewanie najlepsze oceny jako realizator "łańcucha dostaw" uzyskał producent, który we własnym zakresie realizuje zaopatrzenie i dystrybucję. Powstaje pytanie na jakiej podstawie opracował on swoją koncepcję funkcjonowania na rynku. Nie miał przecież do tego żadnych wzorców. Co więcej, wg propagowanych dotychczas wzorców powinien robić coś zupełnie innego.
Znamienne przy tym może być to, że ubiegłoroczna edycja konkursu nie wzbudziła zainteresowania polskiej prasy logistycznej. Gdy przed kilku laty jedną z nominowanych była firma polska, to rozpisywano się o tym przez cały kolejny rok. Oznacza to, że konkurs najlepszych praktyk logistycznych traktuje się w kategoriach patriotycznych, tzn. jeśli nie występuje "nasza drużyna" to wynik nie ma znaczenia.

Czy to znaczy, że źródłem inspiracji nie może być praktyka ?

Naśladowanie tzw. liderów jest nie tylko trudne ale i nieskuteczne. Tym bardziej, że sami ci liderzy mają kłopoty z naśladowaniem samych siebie.

Skąd więc czerpać wzorce ?

Jeśli źródłem wzorców nie jest to praktyka, to musi być teoria. Jednak jeśli źródłem logistyki jest teoretyczna refleksja, to nie ma co się troszczyć o wzorce. Każdy we własnym zakresie może opracować taki adekwatny do jego sytuacji wzorzec albo wybrać to co mu odpowiada z tego co zrealizowali inni. Jest to o tyle korzystne, że nie wywołuje poczucia niższości względem tzw. liderów, dzięki czemu można z nimi toczyć partnerski dialog.

Czy jest jeszcze inny nurt przemian ?

Drugi nurt to pojawianie się coraz to nowych zadań, o których nie wiadomo czy są jeszcze domeną logistyki czy już nie. Jest to wywołane z jednej strony brakiem uzgodnionego określenia czym jest logistyka, a z drugiej - podejmowaniem przez logistyków z własnej inicjatywy coraz to nowych zadań, które tradycyjnie do nich nie należały, przez co mogą mieć oni wątpliwości odnośnie zakresu swoich kompetencji.

Wobec jakich nowych zadań stają logistycy ?

W aspekcie teoretycznym są łatwe do przewidzenia. Dotychczas logistykę utożsamiano z przepływem czegoś pomiędzy dostawcą a odbiorcą. Dyskusje toczyły się co najwyżej odnośnie tego czym jest to co płynie i w którą stronę płynie. Teoretycznie jednak nie wyczerpuje to wszystkich możliwości związanych z dostarczaniem. Oprócz bowiem towaru może zachodzić jeszcze przepływ dostawców lub odbiorców. Do tego dochodzą zadania związane z zagrożeniami choćby terrorystycznymi. Powoduje to coraz to nowe poszerzanie się zakresu odpowiedzialności logistyków, wobec czego nie są oni wyposażeni w żadne wzorce z praktyki. Bez ujęcia teoretycznego byliby bezradni. Odwołując się zaś do innych niż praktyka źródeł logistyki, nie mają ograniczeń w udzielaniu odpowiedzi na pojawiające się pytania. Z pozycji teorii odpowiedź na wszelkie pytania leży bowiem w gestii logistyka. Daje to przynajmniej pewność, że odpowiedzi mogą z powodzeniem szukać we własnej refleksji, zamiast poszukiwać wśród wątpliwej wartości wzorców z jakiejś praktyki.


12.07.2004

Jaki jest najtrudniejszy problem ?

Problem polega na tym, że powszechnie znane wydarzenia, których wymiar tragiczny wstrząsa opinią publiczną, nie wywołują żadnych reakcji w aspekcie naukowym. Specjaliści na serio rozważają atak na cywilne biurowce jako przedsięwzięcie logistyczne, a rozkradzenie muzeum narodowego jest przyjmowane jako jedno z wielu wydarzeń wojennych. Samo tylko to dowodzi zupełnej bezradności nauki w sferze logistyki, a mimo to nie wywołuje to żadnych niepokojów ani dyskusji w środowisku naukowym.

Dlaczego jest to bezradność ?

Naukowcy zawsze usuwali poza obszar swoich zainteresowań zawodowych tego typu zagadnienia. Rozterki fizyków, którzy przyczynili się do skonstruowania bomby atomowej, wywołane zrzuceniem tej bomby na miasto na terenie państwa będącego w stanie wojny - a nie na jakiś obiekt militarny - pozostawiono ich sumieniu. Samo zresztą wydarzenie też nie wzbudziłoby niczyich zastrzeżeń - gdyż „przyzwyczajono się” do stosowanych w czasie wojny światowej dywanowych nalotów na miasta - gdyby nie skala tego jednostkowego wydarzenia. Ale był to problemem człowieka, a nie np. matematyka, fizyka czy mechanika.

A jest to problem logistyka ?

Logistyk - traktujący dogłębnie swój zawód - doświadcza wobec wspomnianych zjawisk osamotnienie i bezradność nie tylko jako człowiek, ale także w ramach swych kompetencji zawodowych. Musi bowiem wyobrazić sobie jakiegoś „kolegę po fachu”, który podejmuje się zburzenia wieżowców z kilkoma tysiącami pracowników, za pomocą dostarczenia samolotów z kilkuset pasażerami. Wobec takich sytuacji logistyk oczekuje od nauki wyraźnego odseparowania się od tego typu przedsięwzięć. Wysłuchuje zaś opowieści o „łańcuchu dostaw” czy „synchronizacji procesów”.

Dlaczego to nie wystarczy ?

Obserwowana obecnie rola nauki to swego rodzaju atestowanie tzw. „najlepszych praktyk”. Polega to na potwierdzaniu autorytetem nauki tego sposobu przekazywania wiedzy logistycznej. Jednym z przejawów tego jest bezkrytyczne wprowadzanie do obszaru nauki sposobów postępowania wypracowanych w praktyce i uzupełnianie ich terminologią naukową.

Czy nie tak powinno się dziać ?

Jednak w efekcie tego szczególne formy funkcjonowania logistyki są utożsamiane z jej przedmiotem i stają się tematem samodzielnych rozważań naukowych. Przykładem może być nie tylko osławiony „łańcuch dostaw” i zajęcia dydaktyczne typu „Logistyka łańcuchów dostaw” czy „Zarządzanie łańcuchem dostaw”, ale także popularne ostatnio rozpatrywanie tzw. „n-Party Logistics”. Jeszcze niedawno mówiono o 3PL, a już prognozuje się zaistnienie 5PL.

Co w tym dziwnego ?

Wyobraźmy sobie np., że wśród mechaników wywołuje emocje to, że jakieś biuro projektowe podejmuje się na zlecenie klienta nadzorowania realizacji swojego projektu, angażując do tego rozmaite przedsiębiorstwa specjalistyczne i uwalniając inwestora od tego kłopotu. Choć przecież można byłoby to nazwać „4-th Party Mechanics”, to nikt jednak nie przejawia nawet takich aspiracji. Podobnie jak nikt z mechaników nie zastanawia sie nad tym, czy kształceni na studiach specjaliści od np. konstrukcji mostowych poradziliby sobie np. z konstrukcjami masztowymi, gdyby taka była ewolucja zastosowań mechaniki.

A poradziliby sobie ?

Gdyby studiując dowiadywali się, że „Mechanika jest tą częścią procesu przezwyciężania rozdzieleń, która...(itd.)”, to kto wie ?



c.d.n. ?